11
września
niedziela
XXIV Tydzień zwykły
Rok liturgiczny: C/II
Pierwsze czytanie:
Wj 32, 7-11. 13-14
Psalm responsoryjny:
Ps 51
Drugie czytanie:
1 Tm 1, 12-17
Werset przed Ewangelią:
2 Kor 5, 19
Ewangelia:
Łk 15, 1-32

Patroni:

  • św. Prot i Jacek (Hiacyntus),
  • św. Feliks i Regula,
  • św. Pafnucy,
  • św. Pacjens,
  • św. Sacerdos,
  • św. Daniel,
  • św. Emilian,
  • św. Adelfiusz,
  • św. Leudinus lub Bodo,
  • św. Eliasz Speleota,
  • bł. Kacper Koteda, Franciszek Takeya i Piotr Shichiemon ,
  • bł. Bonawentura z Barcinone {Michał} Gran,
  • bł. Franciszek Mayaudon,
  • św. Jan Gabriel Perboyre,
  • bł. Piotr z Alkantary {Wawrzyniec} ViIlanueva Larráyoz,
  • bł. Józef María Segura Penadés

Liturgia na dzień 2022-09-11:

Pierwsze czytanie

Wj 32, 7-11. 13-14
Czytanie z Księgi Wyjścia

Pan rzekł do Mojżesza: «Zstąp na dół, bo sprzeniewierzył się lud twój, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej. Bardzo szybko zawrócili z drogi, którą im nakazałem, i utworzyli sobie posąg cielca odlanego z metalu, i oddali mu pokłon, i złożyli mu ofiary, mówiąc: „Izraelu, oto twój bóg, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej”».

I jeszcze powiedział Pan do Mojżesza: «Widzę, że lud ten jest ludem o twardym karku. Pozwól Mi, aby rozpalił się gniew mój na nich. Chcę ich wyniszczyć, a ciebie uczynić wielkim ludem».

Mojżesz jednak zaczął usilnie błagać Pana, Boga swego, i mówić: «Dlaczego, Panie, płonie gniew Twój przeciw ludowi Twemu, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej wielką mocą i silną ręką? Wspomnij na Abrahama, Izaaka i Izraela, Twoje sługi, którym przysiągłeś na samego siebie, mówiąc do nich: „Uczynię potomstwo wasze tak licznym jak gwiazdy niebieskie, i całą ziemię, o której mówiłem, dam waszym potomkom, i posiądą ją na wieki”».

Wówczas to Pan zaniechał zła, jakie zamierzał zesłać na swój lud.

Psalm responsoryjny

Ps 51
Ps 51 (50), 3-4. 12-13. 17 i 19 (R.: por. Łk 15, 18)

Wstanę i wrócę do mojego ojca

Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej, *
w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy *
i oczyść mnie z grzechu mojego.

Wstanę i wrócę do mojego ojca

Stwórz, Boże, we mnie serce czyste *
i odnów we mnie moc ducha.
Nie odrzucaj mnie od swego oblicza *
i nie odbieraj mi świętego ducha swego.

Wstanę i wrócę do mojego ojca

Panie, otwórz wargi moje, *
a usta moje będą głosić Twoją chwałę.
Boże, moją ofiarą jest duch skruszony, *
pokornym i skruszonym sercem Ty, Boże, nie gardzisz.

Wstanę i wrócę do mojego ojca

Drugie czytanie

1 Tm 1, 12-17
Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Tymoteusza

Dzięki składam Temu, który mnie umocnił, Chrystusowi Jezusowi, naszemu Panu, że uznał mnie za godnego wiary, skoro przeznaczył do posługi sobie mnie, dawniej bluźniercę, prześladowcę i oszczercę. Dostąpiłem jednak miłosierdzia, ponieważ działałem z nieświadomością, w niewierze. A nad miarę obfita okazała się łaska naszego Pana, wraz z wiarą i miłością, która jest w Chrystusie Jezusie.

Nauka to godna wiary i zasługująca na całkowite uznanie, że Chrystus Jezus przyszedł na świat zbawić grzeszników, spośród których ja jestem pierwszy. Lecz dostąpiłem miłosierdzia po to, by we mnie pierwszym Jezus Chrystus pokazał całą wielkoduszność jako przykład dla tych, którzy w Niego wierzyć będą na życie wieczne.

A Królowi wieków, nieśmiertelnemu, niewidzialnemu, Bogu samemu – cześć i chwała na wieki wieków. Amen.

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

2 Kor 5, 19

Alleluja, alleluja, alleluja

W Chrystusie Bóg pojednał świat z sobą,
nam zaś przekazał słowo jednania.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Łk 15, 1-32
[wersja dłuższa]
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

W owym czasie przybliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie, mówiąc: «Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi».

Opowiedział im wtedy następującą przypowieść:

«Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła”.

Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia.

Albo jeśli jakaś kobieta, mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata domu i nie szuka starannie, aż ją znajdzie? A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam”.

Tak samo, powiadam wam, radość nastaje wśród aniołów Bożych z powodu jednego grzesznika, który się nawraca».

[koniec wersji krótszej, Łk 15,1-10]
Powiedział też: «Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część własności, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swoją własność, żyjąc rozrzutnie.

A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie, i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał na służbę do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał.

Wtedy zastanowił się i rzekł: „Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu przymieram głodem. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mnie choćby jednym z twoich najemników”. Zabrał się więc i poszedł do swojego ojca.

A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i wobec ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”.

Lecz ojciec powiedział do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i weselić się, ponieważ ten syn mój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się weselić.

Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”.

Rozgniewał się na to i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nie przekroczyłem nigdy twojego nakazu; ale mnie nigdy nie dałeś koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”.

Lecz on mu odpowiedział: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko, co moje, do ciebie należy. A trzeba było weselić się i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”».

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Konfesjonał. Potrzebny jeszcze?

ks. Antoni Bartoszek ks. Antoni Bartoszek

Konfesjonał. Potrzebny jeszcze?  

W wielu parafiach widoczny jest poważny spadek wiernych przystępujących do spowiedzi świętej. Dlaczego tak się dzieje? Przecież sakramenty pokuty jest miejscem spotkania syna marnotrawnego, który wraca do domu Ojca, jest miejscem pojednania człowieka z Bogiem, miejscem przebaczenia grzechów i duchowego uzdrowienia z ran, które pozostały po grzechach.

Co uczynić, by ludzie na nowo odkryli uzdrowieńcze działanie łaski Bożej w sakramencie pokuty? Co mówi w tym względzie dzisiejsze słowo Boże? Trzecia z przedstawionych dziś przez Jezusa przypowieści opowiada o dwóch synach. W jej centrum znajduje się powrót syna marnotrawnego. To wydarzenie stało się inspiracją dla wielu dzieł artystycznych. Najsłynniejszy to obraz Rembrandta. Mniej znany jest inny obraz, z Muzeum Średniowiecza w Paryżu: „Odejście syna marnotrawnego”. Bogaty, dumny syn, wyjeżdżając na koniu, opuszcza dom ojca, by cieszyć się wolnością, niezależnością i autonomią. Czyż nie jest to obraz wielu współczesnych ludzi, którzy chcą być niezależni od wpływów Boga, którzy zapewniają, że bez Boga sobie poradzą, którzy mówią, że przykazania Boże ograniczają wolność człowieka? Czyż rozrzutność młodszego syna nie jest obrazem współczesnego człowieka, hołdującego zasadom „carpe diem” oraz „róbta co chceta”? W pewnym momencie jednak młodszy syn zauważył, że nie wszystko złoto, co świeci, że życie jest bardziej złożone, że pieniądze się kończą, a zewnętrzne okoliczności życia poważnie komplikują się. Jego życie zaczęło się degradować. Zszedł na dno. Ponoć człowiek potrzebuje czasem dna, by się w końcu od niego odbić. Niejeden alkoholik czy narkoman tak rozpoczął naprawę swego życia.

Problem wielu współczesnych ludzi polega na tym, że nie dostrzegają, iż życie z dala od Boga i Bożych przykazań degraduje ich człowieczeństwo. Owszem widzą, że dzieje się coś niedobrego w ich życiu. Jednak nie wracają do Boga, ale udają się do psychologa. Psycholog pomoże, jednak bardzo często nie schodzi w swej pomocy do najgłębszych warstw człowieczeństwa, by tam dotknąć istoty problemu. Nie czyni tego dlatego, że nie chce, ale dlatego, że nie ma narzędzi, by to uczynić. Aby bowiem poznać najgłębsze zakamarki ludzkiej duszy, potrzebna jest wiara. Tylko wiara pozwala dotrzeć do najgłębszych pokładów wnętrza i zrozumieć, że korzeniem wielu naszych problemów jest nieuporządkowana relacja z Bogiem i nieprzestrzeganie Bożych przykazań. Dekalog bowiem nie zabiera człowiekowi wolności, lecz stoi na straży jego godności. Mamy zatem odpowiedź na pytanie, dlaczego do konfesjonałów dociera tak mało ludzi. Bo słabnie wiara w Boga, a przez to słabnie przekonanie, że grzechem, każdym grzechem, obrażamy Boga. Syn marnotrawny zrozumiał, że obraził nie tylko własnego ojca, ale także Boga, łamiąc czwarte przykazanie Boże. Swoje wyznanie grzechów i żal sformułował następująco: „Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie”. Syn miał świadomość grzechu. Miał też świadomość, że grzechem dotknął nie tylko swojego ojca, ale i Boga. Żeby wzbudzić taki żal, trzeba w Boga wierzyć i mieć poczucie własnego grzechu. Żeby przyjść do konfesjonału, trzeba mieć wiarę w Boga. 

Słabnąca wiara ludzi oraz współczesna utrata poczucia grzechu to nie jedyne przyczyny sprawiające, że tak mało ludzi się spowiada. Drugie źródło takiego stanu rzeczy można znaleźć w postawie wspólnoty Kościoła, w jej widocznej bierności. Dzisiejsze przypowieści, ukazując miłosierdzie Boga, pokazują Jego aktywność i zaangażowanie, które ma być dla wspólnoty Kościoła wzorem. Na przykład pierwsza przypowieść o zagubionej owcy ukazuje pasterza, który wyrusza na poszukiwanie zguby. Nie zadawala się tym, że dziewięćdziesiąt dziewięć owiec jest w stadzie. Wyrusza, by szukać. Ciągle jeszcze rodzi się przekonanie w Kościele, szczególnie polskim, że mamy w kościołach wiele osób, nawet więcej niż dziewięćdziesiąt dziewięć. To przekonanie nie może usypiać czujności pasterzy, nie może generować poczucia spokoju, zachęcając do bierności.

Trzeba wyjść na poszukiwanie. Jak to czynić? Trzeba iść wszędzie tam, gdzie żyją ludzie. Do szkół: tam są młodzi, którzy szukają sensu życia, a boją się spowiedzi. Do szpitali: tam są chorzy, którzy doświadczając cierpienia, pytają o Boga i proszą o spowiedź, czasem po wielu latach. Do domów rodzinnych z odwiedzinami duszpasterskimi, nazywanymi kolędą: tam są parafianie, którzy nie przychodzą na niedzielne Msze św. i dawno nie byli w spowiedzi. Mimo wielu słabości Kościoła w Polsce, o których napisała w ostatnim czasie „Ogólnopolska synteza synodalna”, Kościół ten ma dobre narzędzia, by iść do zagubionych owiec, by budzić wiarę, by ukazywać miłosierdzie Boga. Oczywiście wszystko to trzeba czynić z poszanowaniem wolności. Przypowieść o synu marnotrawnym pokazuje, że ojciec uszanował wolność i nie jechał za synem w dalekie kraje. Jednak na pewno co dnia go wyglądał, bo ostatecznie z daleka dostrzegł powracającego. Gdy go zobaczył, wybiegł na spotkanie, by skrócić dystans, by ośmielić, by dodać powracającemu otuchy. Kiedyś pewien starszy proboszcz powiedział do młodego wikarego, który gromadził w kościele wielu młodych ludzi: „ksiądz tych młodych ma, bo ciągle za nimi chodzi”.  

Kościół szanuje wolność, ale wyrusza na poszukiwanie, skraca dystans, ośmiela. Nawiasem mówiąc, to wyglądanie syna przez ojca stanowi mobilizację dla księży, by w konfesjonale po prostu siedzieć i czekać: pół godziny przed każdą Mszą, w wyznaczonych dodatkowych porach, na przykład z okazji pierwszych piątków miesiąca. Warto siedzieć w konfesjonale, nawet wtedy, gdy po ludzku może się wydawać, że nikt nie przyjdzie. Źle by się działo, gdyby nie było księży w konfesjonałach. W niektórych parafiach bardzo wielu penitentów przychodzi do spowiedzi. Dlaczego? Bo wiedzą, że właśnie tam księża zawsze czekają, podczas gdy w sąsiednich parafiach księży w konfesjonałach nie ma. W tamtych parafiach „koło się zamyka”, „złe koło się zamyka”: nie ma księży w konfesjonałach, bo nie ma penitentów; nie ma penitentów, bo nikt na nich nie czeka.