#ZaczynamDzieńOdEwangelii - Miłość rodzicielska wymaga ciągłego oczyszczenia

Nie przypadkiem, w dzisiejsze święto Kościół proponuje wysłuchanie Ewangelii o znalezieniu Pana Jezusa w świątyni. Rodzice zostawili Jezusowi dużą swobodę. Ufają Mu. Ale prawdopodobnie spokojne lata w Nazarecie sprawiły, że Józef i Maryja trochę \"zapomnieli\" kim jest ich Syn. Dlatego potrzebują mocnego znaku, przypomnienia, kim jest powierzone im Dziecko.

Historia powołania św. Stanisława jest dramatyczna. Odpowiedź na dar powołania często wiąże się z wyrzeczeniem i cierpieniem. Stanisław doświadczył go od osoby najbliższej, własnego ojca. Odkrywa powołanie do Towarzystwa Jezusowego, ucząc się w szkole prowadzonej przez jezuitów we Wiedniu. Jego ojciec, Jan, kasztelan zakroczymski, nie chce się zgodzić. Widzi dla syna karierę polityczną, a co najmniej kościelną. Jego wpływy są takie, że wiedeńscy jezuici obawiają się starcia z porywczym magnatem potężnej wówczas Rzeczpospolitej. Dlatego Stanisław ucieka z internatu, prawdopodobnie za cichą zgodą życzliwych mu przełożonych, aby poprosić o przyjęcie do zakonu w innym miejscu. 

Paradoksalnie, ojciec jest \"współodpowiedzialny\" za powołanie Stanisława. Wraz żoną dobrze wychowali swego syna, nauczyli go pokory, pobożności i szacunku wobec bliźnich . Ale Jan nie potrafił dać swemu dziecku wolności. Chciał mu zaplanować życie, myśląc o jego dobru, nie rozumiejąc, że największym dobrem dla każdego człowieka jest odkryć i przyjąć wolę Boga. Ten błąd popełnia wielu rodziców, którzy chcą zaplanować życie swoim dzieciom. Owszem, ich pomysły i rady mogą być trafne. Ale wchodząc w dorosłość dziecko musi samo przyjąć odpowiedzialność za swój los. W szczególności w sprawie tak osobistej, jak odpowiedź na powołanie.

Nie przypadkiem, w dzisiejsze święto Kościół proponuje wysłuchanie Ewangelii o znalezieniu Pana Jezusa w świątyni. Rodzice zostawili Jezusowi dużą swobodę. Ufają Mu. Ale prawdopodobnie spokojne lata w Nazarecie sprawiły, że Józef i Maryja trochę \"zapomnieli\" kim jest ich Syn. Dlatego potrzebują mocnego znaku, przypomnienia, kim jest powierzone im Dziecko.

Maryja, choć wolna od grzechu, nie ma boskiej wszechwiedzy. Być może instynkt macierzyński przesłonił jej prawdę, którą już znała, ale której jeszcze w pełni nie mogła pojąć. Św. Józef, człowiek mądry i pełen wiary, miał prawo być zdenerwowany. Bóg powierzył mu opiekę nad Jezusem, więc boi się, że nie dopełnił swego obowiązku. A przede wszystkim, kocha swego przybranego syna.

Nawet oni początkowo nie zrozumieli. Przyjęli jednak wolę Boga, choć ich to kosztowało. Maryja „chowa te sprawy w swoim sercu” czyli rozmawia o nich z Bogiem, dzięki czemu rozumie coraz lepiej powierzoną jej Tajemnicę. Miłość rodzicielska wymaga ciągłego oczyszczenia, aby była włączona w ojcowską miłość Boga, którą darzy On każdego człowieka. Najlepszym sposobem jest modlitwa.

Na koniec warto wspomnieć, że ojciec i brat św. Stanisława, choć późno, nawrócili się i żałowali, że chcieli mu przeszkodzić w dążeniu drogą powołania.

ks. Michał Kwitliński

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama