Uzdrowienie poza kolejnością

Być może dla niektórych osób czytających historię z dzisiejszej Ewangelii cudowne właściwości sadzawki Betesda wydają się równie intrygujące co cud, którego dokonał Pan Jezus. To że Syn Boży dokonuje cudów nie jest zaskoczeniem. Co jednak się działo w owej sadzawce? Czy miała naturalne właściwości lecznicze, jak twierdzą niektórzy historycy sceptyczni wobec wszystkiego, co nadprzyrodzone? Jeśli zaś moc uzdrawiająca sadzawki pochodziła od Boga, to człowiek wiary zada pytanie: „Jak to możliwe, że Bóg działa w sposób tak kapryśny?”. Roman Brandstaetter w swej literackiej interpretacji Ewangelii barwnie opisuje tłum chorych, wśród których, jak zawsze wśród ludzi, tworzy się hierarchia. Są chorzy silniejsi od innych chorych, albo mający pomoc ze strony zdrowych. Ci mieliby większe szanse od takich jak ów nieszczęśnik 38 lat czekający „w kolejce do lekarza”. Jak życiowa i aktualna jest ta historia…

Tymczasem Jan w swej Ewangelii nie przesądza o cudownym charakterze Sadzawki Owczej. Czy rzeczywiście uzdrowienia zależały od spostrzegawczości i refleksu „pacjentów”? Być może uzdrowienia nie miały nic wspólnego z poruszeniami wody, ale z wiarą tych, którzy prosili o cud. Ludzie potrzebują jednak racjonalizować rzeczywistość i tak powstała legenda aniele, który czasem pojawia się w sadzawce i uzdrawia przypadkowych chorych.

Pan Jezus uzdrawiając chromego chce nam pokazać, że jego łaska nie zależy od miejsca w kolejce. Ostatni będą pierwszymi. Może się to kłócić z naszym poczuciem sprawiedliwości, jeśli zapominamy, kim naprawdę jest Jezus Chrystus i po co do nas przychodzi. Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło. Jak w przypadku innych cudów, uzdrowienie ciała jest znakiem łaski o wiele większej – uzdrowienia duszy. Pan Jezus patrząc na tłum chorych widział nie tylko ich umęczone różnymi dolegliwościami ciała, ale przede wszystkim dusze. Może to właśnie ten inwalida najbardziej potrzebował Jego pomocy. Ostatecznie jednak, wszyscy Go potrzebujemy, wszyscy kulejemy, a czasem wręcz nie możemy chodzić Bożymi drogami. Mogę przebiec maraton, ale nie jestem w stanie zrobić paru kroków, aby podejść do osoby, którą skrzywdziłem, aby poprosić o wybaczenie... W zdarzeniu nad Betesdą Pan Jezus mówi nam, że o własnych siłach nie możemy znaleźć uzdrowienia duszy. Tylko On je może dać. Do mnie należy odpowiedź. Równocześnie skarga chromego - Panie, nie mam człowieka – jest wezwaniem dla każdego z nas. Czy troszczę się o moich bliźnich, nie tylko o ich zdrowie i szczęście doczesne, ale jeszcze bardziej o ich dusze? Czy pomagam, na ile potrafię, w spotkaniu z Jezusem – uzdrowicielem, którego potrzebuję nie tylko ja, ale wszyscy wokół mnie?

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama

reklama