Ks. Ihor Bojko, przez lata rektor Lwowskiego Seminarium Duchownego, został właśnie dyrektorem szpitala im. Andrzeja Szeptyckiego. Opisując sytuację na Ukrainie wskazuje na olbrzymią rolę Kościoła, który niesie nadzieję tym, którzy w ogniu wojny doświadczają cierpienia, tracą swych bliskich, zadając sobie pytanie: „dlaczego Bóg na to pozwolił?”
Ksiądz Bojko przybył do Italii przede wszystkim po to, by podziękować Włochom i włoskim organizacjom pomocowym wspierającym Ukraińców. W Parmie spotkał się z uczestnikami stowarzyszenia „Valentina”, którzy 14 razy byli we Lwowie przywożąc karetki pogotowia, sprzęt medyczny, gaśnice i artykuły pierwszej potrzeby. W Como odwiedził fundację „Kordon Pokoju”, która zorganizowała ponad 40 akcji humanitarnych na Ukrainie. Z kolei rzymska fundacja „Antea”, prowadząca hospicjum, zaprosiła na szkolenia pracowników lwowskiego szpitala i niebawem wyśle swoich medyków do Lwowa.
Trzeba wierzyć, że wojna się skończy i patrzeć w przyszłość
Mówiąc o sytuacji i atmosferze na Ukrainie, ks. Bojko skarżył się na bardzo surową zimę i brak prądu, czasem przez 16-18 godzin na dobę:
„Ale podkreślam, że ludzie nie narzekają i nie protestują. Mają świadomość, że tym, którzy są na froncie i nas bronią, jest jeszcze trudniej. Mamy nadzieję, że wytrwamy, zakończymy wojnę i będziemy mogli żyć spokojnie i normalnie we własnym kraju”.
Zdaniem kapłana mimo wszystko przyszłość Ukrainy rysuje się w jasnych barwach, Ukraina pokaże światu swoją niezłomność, a Ukraińcy całe mieszkające w nich dobro.
Modlitwy przy grobach ofiar wojny
Ks. Bojko, pytany jak jego seminarium pomaga ofiarom wojny, powiedział, że najpierw gościło i wspierało uchodźców przybywających ze wschodu kraju, a w zeszłym roku powstała inicjatywa odwiedzania cmentarzy i towarzyszenia modlącym się przy grobach bliskich, często ofiar wojny:
„Zbliżamy się w ten sposób do ludzkiego bólu. Nie możemy do końca zrozumieć tego, co przeżywają ci ludzie, ale możemy dzielić ich cierpienia. A oni już się do nas przyzwyczaili i cieszą się na nasz widok. Moim zdaniem nasz Kościół dziś ma pełnić misję ewangelisty Jana, który stał obok Maryi pod krzyżem”.
Gdzie był Bóg?
„Ludzie opłakujący swoich bliskich coraz częściej pytają – mówił kapłan – dlaczego Bóg na to pozwolił? Dlaczego Bóg nie odbiera życia tym, którzy czynią zło, są mordercami i przestępcami, a zabrał naszego syna?”.
Ks. Bojko przyznał, że nie ma odpowiedzi na to pytanie, ale ma nadzieję, że wsłuchanie się w skargę przynosi im nieco ulgi:
„Trzeba dać człowiekowi nadzieję, że śmierć nie jest ostatnim zdaniem w historii ludzkości, bo po śmierci jest zmartwychwstanie i życie wieczne, do którego zmierzamy”.
Ks. Bojko powiedział, że często po takich rozmowach rodzice czy żony zmarłych zaczynają rozumieć, że nadzieja istnieje: Wielu z nich na grobach swoich bliskich wypisuje słowa, które mnie poruszają: „Jestem żywy” albo „Pozostaję żywy”. Rozumieją, że to nie koniec, lecz początek czegoś nowego.
Źródło: vaticannews.va/pl