Nie osądzaj!

Bóg daje czas. Jego milczenie ratuje nas przed wyrokiem śmierci

„Nie ma sprawiedliwości na tym świecie!” - powtarzamy często z rozczarowaniem - zwłaszcza, gdy spotka nas jakaś prawdziwa lub urojona krzywda. W tych słowach kryje się często ukryta pretensja do Boga - że mógłby przyjść i zrobić z tym wszystkim porządek...

Nie osądzaj!

Wiele osób nie potrafi poradzić sobie z problemem niewinnego zła i cierpienia w świecie. Dzieci zabijane w wojnach, umierające na raka, mniejsze lub większe niesprawiedliwości powodują, że ludzi ci odwracają się od Boga z pretensją, że pozwala na zło. Może gardzą Nim, uważając, że jest słaby i nie potrafi się skutecznie temu złu przeciwstawić?

Korea Północna?

Zastanówmy się jednak. Jakie opcje ma Bóg do wyboru wobec popełnianego przez ludzi zła. W sumie trzy: karać wszystkich i od razu, karać tylko niektórych albo też dawać czas na nawrócenie, by sprawca zła mógł się zwrócić ku dobru i naprawić krzywdę.

Opcja pierwsza: świat zamienia się w gigantyczny obóz koncentracyjny. Owszem, jest porządek, nikt nie wychyla się poza Boże przykazania nawet o centymetr - w przeciwnym razie jest natychmiast przypalany przez piorun z nieba. Jednak żyjemy w ciągłym lęku. Nie ma miejsca na wolność ani na miłość. Jest niewola i nienawiść niewolników skierowana do strażnika. Choć na zewnątrz jest oczywiście miłość i hołdy.

Opcja druga: Kto niby i jak miałby decydować, z jakiego klucza wybrać tych do natychmiastowego ukarania? Może Pan Bóg powinien radzić się mnie? Dałbym Mu chętnie długą listę osób, którym natychmiast należałoby wymierzyć sprawiedliwość. A co tam, nawet z nawiązką! Mnie na tej liście oczywiście by nie było - bo przecież ja nigdy nic złego nie zrobiłem. No a nawet jeśli coś mi się przydarzyło, to przecież jest tyle czynników, które mnie usprawiedliwiają...

Opcja trzecia: właśnie ją Bóg wybiera. Daje czas. Jego milczenie ratuje nas przed wyrokiem śmierci. Ratuje właśnie mnie, gdy staję przed Nim, przygnieciony ciężarem swojej słabości. Czasem, gdy próbuję odwrócić Jego uwagę od moich grzechów i skierować na innych, słyszę Jego głos: „Nie osądzaj ich tylko dlatego, że grzeszą inaczej, niż ty”.

Bóg nic nie musi. On chce!

Dlaczego Bóg przebacza? Odpowiedź jest prosta: Bo chce. „Miłosierdzie Boże nie jest znakiem słabości, lecz przejawem wszechmocy Boga” - przypomniał papież Franciszek w bulli „Misericordiae vultus”, ogłaszającej Rok Miłosierdzia. Gdyby Bóg był tylko sprawiedliwy, nie moglibyśmy zostać zbawieni. „Jeśli Bóg zatrzymałby się na sprawiedliwości, przestałby być Bogiem i stałby się jak wszyscy ludzie, którzy przywołują szacunek dla prawa. Sprawiedliwość sama z siebie nie wystarczy, a doświadczenie uczy, że odwoływanie się tylko do niej niesie ze sobą ryzyko jej zniszczenia. Z tego też powodu Bóg przekracza sprawiedliwość miłosierdziem i przebaczeniem. To nie oznacza umniejszenia sprawiedliwości bądź uczynienia jej zbędną, wręcz przeciwnie. Ten, kto błądzi, będzie musiał ponieść karę. Tyle że to nie jest koniec, ale początek nawrócenia, ponieważ doświadcza się czułości przebaczenia. Bóg nie odrzuca sprawiedliwości. On ją włącza i przekracza w jeszcze większym wydarzeniu, w którym doświadcza się miłości, która jest fundamentem prawdziwej sprawiedliwości” - tłumaczy Franciszek.

XAA
Echo Katolickie 48/2016

opr. ab/ab

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama