reklama

W służbie Polsce mieściły się wszystkie polityczne frakcje

Polska historia może stać się linią demarkacyjną sporów politycznych. Linią, w której każde z ugrupowań służące wolnej i niepodległej Polsce znajdzie swoich bohaterów – powiedział dr Karol Nawrocki, dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, rekomendowany przez Kolegium IPN na prezesa Instytutu.

W rozmowie z Karolem Gacem („Do Rzeczy”) podjął temat polskiej polityki historycznej.

Powiedział, że są cztery kategorie prowadzenia polskiej polityki pamięci za granicą. Podział zależy od relacji historycznych między Polską a innymi państwami.

„Z jednej strony są państwa, z którymi łączy nas naturalna, wielowiekowa przyjaźń, jak np. Węgry. W tym wypadku polityka pamięci powinna się skupiać na pogłębianiu «przyjaznej współpracy». Druga kategoria to państwa, które są nam życzliwe i gotowe na polską opowieść. Przykładowo z akcją Muzeum II Wojny Światowej i MSZ «Walka i cierpienie» dotarliśmy do ponad 150 miejsc na całym świecie! Bardzo często słyszałem np. w Wellington, Pearl Harbor czy w Barcelonie, że oni chcą słuchać, ale nikt tam wcześniej nie dotarł z ciekawą opowieścią o Polsce w XX w. Z takimi państwami powinno więc nas łączyć «życzliwe przypominanie» o polskiej czy często wspólnej historii”.

Jak zaznaczył, inaczej natomiast trzeba układać relacje z Niemcami czy Rosją.

„Oddzielną kategorią są Niemcy, które jako naszego sąsiada, z którym łączą nas skomplikowane relacje historyczne, powinniśmy traktować indywidualnie. Nie widzę tu innej drogi niż «konsekwentne upominanie się» o prawdę, w kontekście oczywistego antypolonizmu końcówki XIX i pierwszej połowy XX w. Stąd też jednym z moich celów jest przygotowanie zarówno pełnej naukowej monografii, jak i popularnonaukowych, wielojęzycznych opracowań na temat zbrodni niemieckich w latach drugiej wojny światowej. Do czwartej kategorii relacji należy nasz wschodni sąsiad – Rosja, która uporczywie deformuje obraz drugiej wojny światowej oraz agresywnie przesuwa cezurę czasową jej wybuchu na czerwiec 1941 r. Jedyne narzędzie, z którego możemy skorzystać w tym kontekście, to «narracyjne wyprzedzanie». Musimy być szybciej z prawdziwą, obiektywną, zgodną z faktami historycznymi narracją wszędzie tam, gdzie nie dociera jeszcze rosyjska propaganda historyczna”.

Dr Nawrocki odniósł się także do konfliktu wewnątrz IPN dotyczącego procesu identyfikacji ofiar komunistów.

„To są tematy, które trzeba zbadać wewnątrz Instytutu. W tej sprawie mam wiedzę wyłącznie medialną. Ten konflikt niepokoi mnie jednak szczególnie, bo mówimy o wyjątkowym projekcie poszukiwań poszukiwań i identyfikacji polskich bohaterów. Trudno z zewnątrz zdać sobie sprawę z tego, co jest faktyczną przyczyną spadku efektywności w procesach identyfikacyjnych. Z drugiej strony wiem też, że badania genetyczne, identyfikacyjne czy archeologiczne oraz postępowania prokuratorskie w zderzeniu z wiedzą historyczną wymagają głębokiej precyzji i stuprocentowej pewności, że udało się odkryć naszych bohaterów” – powiedział.

Zapytany, jak chce do siebie przekonać polityków PO i Lewicy, którzy są za likwidacją IPN, opowiedział:

„Tym politykom, którzy opowiadają się za likwidacją Instytutu, sugeruję zapoznanie się z ogromnym dorobkiem tej instytucji w ciągu ostatnich 20 lat oraz zrozumienie, że polska historia może stać się linią demarkacyjną sporów politycznych. Linią, w której każde z ugrupowań służące wolnej i niepodległej Polsce znajdzie swoich bohaterów. W katalogu narodowej pamięci mieszczą się przecież działacze narodowi, socjaliści z kartą niepodległościową czy ludowcy. Sama kompozycja polskich ojców niepodległości pokazuje, że w służbie Polsce mieściły się wszystkie polityczne frakcje. Chciałbym, aby historia stała się linią demarkacyjną w sporach politycznych”.

Źródło: „Do Rzeczy”


« 1 »

Tu możesz nas wesprzeć

Darowizna

Materiały z serwisu opoka.org.pl wprost na Twoją skrzynkę e-mail

Zamów

reklama