Aby naprawdę spotkać drugą osobę trzeba bardziej słuchać niż mówić, bardziej rozumieć niż oceniać

Do prawdziwego spotkania osób potrzebne jest słuchanie przed mówieniem, rozumienie przed ocenianiem, dzielenie się sobą przed dyskutowaniem - mówią Irena i Jerzy Grzybowscy, twórcy działającego od ponad 30 lat Stowarzyszenia Spotkania Małżeńskie.

Stowarzyszenie prowadzi m.in. Wieczory dla Zakochanych. Nierzadko zdarza się, że jeszcze w trakcie trwania kursu pary rozchodzą się. Prowadzący z satysfakcją zauważają wtedy, że będzie o parę rozwodów mniej... Prowadzący zauważają też, że księża, którzy są animatorami Spotkań Małżeńskich traktują narzeczonych w kancelarii parafialnej jak osoby, a nie jak petentów w instytucji kościelnej.
 

Tomasz Królak (KAI): Od ponad 30 lat Spotkania Małżeńskie prowadzą bardzo szczególną formę przygotowania do sakramentu małżeństwa nazwaną Wieczorami dla Zakochanych i Rekolekcjami dla Narzeczonych. Mają frekwencję i cieszą się dobrą opinią wśród uczestników. Dlaczego? Co jest wartością tych kursów?

Irena Grzybowska: Program zarówno Wieczorów dla Zakochanych jak i Rekolekcji dla Narzeczonych składa się z cyklu logicznie uporządkowanych tematów pozwalających z jednej strony na otrzymanie niezbędnej wiedzy o małżeństwie, z drugiej zaś – na porozmawianie uczestników w swoich parach na tematy dla nich ważne, często przez nich przeoczone, przemilczane lub z których ważności nie zdają sobie sprawy. Obydwie formy naszych zajęć prowadzą odpowiednio do tego przygotowane małżeństwa wraz z kapłanem.

W świadectwach końcowych uczestnicy często mówią, że nie przyszłoby im do głowy, żeby rozmawiać ze sobą na takie tematy jak planowanie dzieci, więź z Bogiem, hierarchia wartości. Towarzyszymy im w podjęciu dialogu na tematy, na które nie lubią ze sobą rozmawiać. Nie znają swoich cech osobowości, ani – coraz częstszych – obciążeń tej osobowości wyniesionych z domów rodzinnych. A jeżeli już rozmawiają o tych sprawach, to na ogół bardzo powierzchownie, bojąc się urazić drugą stronę.

Stwarzamy warunki do bardzo osobistej rozmowy na te tematy. Pomagamy im zastosować w tych rozmowach podstawowe zasady psychologii komunikacji umocnione łaską Bożą. Tak więc szczególnie ważne jest to, że w czasie obu form przygotowania do małżeństwa pary mają czas na dialog we dwoje.

KAI: Co w tym dialogu jest najważniejsze?

Jerzy Grzybowski: Przede wszystkim zrozumienie na czym polega prawdziwy dialog i zrozumienie czym różni się od dyskusji. Już na początku istnienia Spotkań Małżeńskich sformułowaliśmy tzw. zasady dialogu polegające na tym, że do prawdziwego spotkania osób potrzebne jest słuchanie przed mówieniem, rozumienie przed ocenianiem, dzielenie się sobą przed dyskutowaniem, a nade wszystko przebaczanie.

W zasadach dialogu chodzi o zejście w głąb swojego ja, do swoich prawdziwych uczuć, potrzeb psychicznych, o dotknięcie spraw zarówno pięknych jak i trudnych, bolesnych i przyjęcie tego co trudne i bolesne w partnerze. Chodzi o wrażliwość na siebie nawzajem. Dialog, co podkreślamy bardzo szczególnie, nie ma na celu rozwiązywania problemów, ale poznanie siebie samego i siebie nawzajem. Mówimy to zarówno małżeństwom na warsztatach rekolekcyjnych dla nich, jak i przygotowującym się do małżeństwa. Staramy się zainspirować ich do takiego dialogu, który przygotowuje ich do podejmowania dojrzałych decyzji oraz do zmierzenia się z problemami z jakimi spotkają się po ślubie. Na naszych zajęciach dokonuje się też inicjacja dojrzałości emocjonalnej par, przejście od dominujących zazwyczaj w fazie zakochania akcentów emocjonalnych, do decyzji racjonalnych, wolitywnych.

KAI: Czego uczestnicy oczekują od Wieczorów dla Zakochanych? Z czym przychodzą?

IG: Wiele par szuka na Wieczorach dla Zakochanych potwierdzenia, że są dobrze rozumiejącą się parą gotową razem iść przez życie. Ale niektórzy dopiero po Wieczorach dla Zakochanych lub Rekolekcjach dla Narzeczonych podejmują decyzje o ślubie kościelnym. Nierzadkie są świadectwa, że dopiero na naszych „kursach” nie tylko dowiedzieli się, ale zrozumieli, na czym polega sakrament małżeństwa.

Wiele par przychodzi, czy przyjeżdża na nasze zajęcia „po papier”, czyli dokument, który dla proboszcza jest świadectwem odbycia kursu przedmałżeńskiego i dopuszcza do zawarcia sakramentu. Ale większość takich par, w trakcie naszych zajęć, wciąga się w pracę, ona ich zaciekawia, bo widzą, że jest im ona potrzebna, że poznają się na nowo, że to jest dla nich odkrywcze, twórcze.

JG: Nierzadko w trakcie trwania kursu, albo po jego zakończeniu, pary rozchodzą się. Prowadzący z satysfakcją zauważają wtedy, że będzie o parę rozwodów mniej. Zdarza się, że jedno z uczestników po jakimś czasie ponownie bierze udział w naszych warsztatach, ale z innym chłopcem lub dziewczyną. I oni zawierają małżeństwo. Czasem mówią prowadzącym, że poprzedni związek był pomyłką i dopiero teraz rozumieją czym naprawdę jest małżeństwo. Spotkaliśmy się ze strony uczestników z określeniem, że Wieczory dla Zakochanych to „kurs przeciwmałżeński”.

KAI: Ale takie „przeciwmałżeńskie” tendencje chyba zbyt rzadko pojawiają się na parafialnych kursach. Abp Hoser otwarcie mówił, że Kościół powinien odmawiać sakramentu małżeństwa lub go przekładać, gdy narzeczeni nie są przygotowani pod względem duchowym. Krajowy duszpasterz rodzin przyznaje: „Nie ma w nas odwagi, żeby to zrobić. Chcemy na siłę wcisnąć komuś coś, co jest wielkim skarbem”.

JG: No właśnie – tu odmawianie, tam – wciskanie. Nasza filozofia jest inna. Ci co się rozstają po Wieczorach dla Zakochanych, sami dochodzą do wniosku, że powinni się rozstać. Inni mówią otwarcie na końcu zajęć, że podjęli decyzję o odłożeniu ślubu kościelnego, że jeszcze nie są gotowi. Wszystko dokonuje się w wolności i miłości, bo to rozstanie jest też z miłości i odpowiedzialności. Powtarzam raz jeszcze – w miłości i wolności samodzielnej decyzji. A poza tym – ileż par się rozwodzi, które wyszły z „porządnych” domów i miały długotrwałe przygotowanie do małżeństwa? Żaden kurs nie daje gwarancji trwałego i szczęśliwego związku.

IG: Ważny jest sposób przedstawiania przez nas metody rozpoznawania płodności. Zapraszamy na to spotkanie osobę mającą odpowiednie uprawnienia do nauczania tych metod, przy czym staramy się, by była to osoba, żyjąca w małżeństwie, która sama aktualnie stosuje tę metodę. Chcielibyśmy, by byłą nie tylko nauczycielem, ale i świadkiem. Jej wykład jest zawsze uzupełniony świadectwem małżeństwa – animatorów Spotkań Małżeńskich. Jest to często bardzo żywe spotkanie z wieloma pytaniami ze strony uczestników.

KAI: Organizujecie Państwo te formy przygotowania do małżeństwa od 30 lat. Czy i jak zmienili się uczestnicy w ciągu tych lat? A może są jednak podobni?

JG: Podobni są w tym, że tak jak potrzebowali kiedyś, tak potrzebują i dziś poczucia bycia kochanym, potrzebują wzajemnego uznania, poczucia bezpieczeństwa, przynależności do siebie, jak również autonomii jako osób. Bardziej niż dawniej ujawniają się obciążenia wyniesione z patologicznych domów rodzinnych, szczególnie alkoholizm rodziców, ale i wychowanie w rodzinie rozbitej, niepełnej. Syndromy DDA, czyli Dorosłego Dziecka Alkoholika, czy DDD, czyli Dorosłego Dziecka z Rodzin Dysfunkcyjnych utrudniają więź małżeńską. Narzeczeni muszą mieć świadomość, że z konsekwencjami tych patologii przyjdzie im się zmierzyć w ich małżeństwie.

Zmienił się wiek narzeczonych. Zawierają dziś małżeństwo osoby nierzadko po trzydziestce, a dawniej o takich mówiło się już „stara panna” lub „stary kawaler”. Różnią też tym, że przed 30 laty w grupie, która składała się np. z 20 par, najwyżej jedna lub dwie pary mieszkały razem, a dziś w grupie około 20 par jedna lub dwie nie mieszkają razem. I to często dlatego, że rozdzielają ich miejsca studiów albo praca - nawet za granicą.

KAI: Czasy się zmieniły, podobnie jak mody i obyczaje dotyczące budowania więzi. Nie zawsze parom towarzyszy myśl o małżeństwie. Utrwala się kultura tymczasowości: duszpasterze, socjologowie, psychologowie mówią o lęku, jaki dziś towarzyszy młodym ludziom w podjęciu decyzji zobowiązującej na całe życie. Liczba par myślących kategoriami trwałego, wiernego związku sakramentalnego chyba maleje?

JG: Lęk, na którym młodzi budują kulturę tymczasowości wynika w dużym stopniu z niedojrzałości wiary i braku chrześcijańskiej postawy zbudowanej na łasce sakramentów oraz niedojrzałości emocjonalnej. Przekłada się to na malejącą liczbę par myślących kategoriami trwałego związku sakramentalnego.

Na obu formach przygotowania do małżeństwa staramy się zaszczepić w nich przekonanie, że sakrament małżeństwa nie jest jakimś magicznym fetyszem, ani nazwą uroczystości kościelnej, ale darem łaski, z której trzeba nauczyć się korzystać. Przyjęcie sakramentu nie jest wydarzeniem jednorazowym, ale początkiem korzystania z łask tego sakramentu przez całe życie. Wiele par nie wie na czym polega sakrament małżeństwa, jak się realizuje w codziennym życiu. Po zakończeniu zarówno Wieczorów dla Zakochanych jak i Rekolekcji dla Narzeczonych często mówią, że nareszcie się dowiedzieli.

Wśród uczestników Wieczorów dla Zakochanych i Rekolekcji dla Narzeczonych spotykamy jednak pary wierzące i, jak nam się zdaje, przygotowane do małżeństwa, ale którym ciągle się zdaje, że nie są gotowe na decyzję na całe życie i odkładają przyjęcie sakramentu w nieskończoność. To też jest zagrożenie. Staramy się dodać im odwagi, zainspirować decyzję w jedną albo drugą stronę, ale nie przeciągać tymczasowości. To do nich Jezus mówi przez sakrament małżeństwa: „Odwagi! Ja jestem z wami!”. Tylko tę obecność trzeba zauważyć.

KAI: Wiele par mających zamiar zawrzeć sakramentalne małżeństwo mieszka daleko od siebie, uczą się lub pracują nie tylko w różnych miastach ale i w różnych krajach. W jaki sposób pomagacie im przygotować się do małżeństwa?

IG: Dla takich par odpowiednie są Rekolekcje dla Narzeczonych. Jeżeli jedno mieszka np. w Krakowie, a drugie w Szczecinie, to nie mają możliwości uczęszczania razem na żadne kursy przedmałżeńskie dłuższe niż weekendowe. Nie wszyscy narzeczeni mają dziś swoje samochody i jeżeli nie mieszkają razem, to powrót późnym wieczorem do domu do różnych miast nawet w ramach jednej aglomeracji, jest kolejną trudnością. Zdarza się, że pary mieszkające poza Polską przyjeżdżają odwiedzić rodziców i wtedy wybierają termin, kiedy w Polsce odbywają się Rekolekcje dla Narzeczonych. Poza tym coraz częstsza praca zawodowa na zmiany utrudnia uczestniczenie w spotkaniach odbywających się regularnie w określone dni tygodnia. I nie są to wyjątki. Jest coraz więcej takich sytuacji nieregularnych i powinien je uwzględniać cały system przygotowania do małżeństwa.

KAI: Oprócz tego, że młodzi odchodzą od Kościoła, jest też nurt powrotów, nurt nawróceń wśród par od lat mieszkających razem, mających dzieci, pragnących przyjąć sakrament małżeństwa po latach wspólnego życia. Czy oni też powinni chodzić na Wieczory dla Zakochanych lub inne kursy przedmałżeńskie?

JG: Do takich sytuacji podchodzimy bardzo indywidualnie. Jeżeli mieszkają razem krótko i nie mają dzieci, to zachęcamy ich do uczestniczenia w Wieczorach dla Zakochanych. Jeżeli natomiast mieszkają ze sobą od wielu lat i mają dzieci, to wiele tematów, jakie poruszamy na naszych zajęciach, mają już „przerobione” w praktyce i wtedy zachęcamy ich do uczestniczenia w naszych warsztatowych rekolekcjach małżeńskich. Bo oni faktycznie już są małżeństwem i rodzicami. Rekolekcje małżeńskie są dla nich właściwszym miejscem przygotowania do sakramentu małżeństwa.

KAI: Słyszy się dzisiaj w kręgach duszpasterstwa rodzin, że kurs przedmałżeński powinien być znacznie dłuższy niż praktykowany dotąd, że powinien trwać rok, a niektórzy uważają, że nawet dłużej. Czy kurs składający się – jak w przypadku Wieczorów dla Zakochanych - z 9 spotkań, a w przypadku Rekolekcji dla Narzeczonych, zaledwie z jednego weekendu, jest w stanie przygotować do małżeństwa?

IG: Papież Franciszek pisze w adhortacji Amoris laetitia, że przygotowanie do małżeństwa powinno mieć charakter „inicjacji” do sakramentu małżeństwa (por. AL. 206), który rozwija się przez całe życie. Tak traktujemy zarówno Wieczory dla Zakochanych jak i Rekolekcje dla Narzeczonych: jako swego rodzaju inicjację. Wiele par po tych „kursach” przyjeżdża na nasze Rekolekcje Małżeńskie, by kontynuować formację.

JG: O tym jak długo powinno trwać przygotowanie do sakramentu małżeństwa nie powinna decydować długość kursu, ale jego jakość. Tzw. przygotowanie dalsze powinno się zacząć na długo przed zawarciem małżeństwa. Ale nie chodzi tu o specjalne kursy, ale o klimat w domu rodzinnym, w mediach, w Kościele, szczególnie w ruchach rodzinnych. Chodzi o pozytywne nastawienie do małżeństwa, że małżeństwo trwałe oparte na miłości jest możliwe, a kryzysy są szansą na rozwój związku. Natomiast bliższe przygotowanie powinno być we dwoje, z osobą, z którą się chce zawrzeć małżeństwo. Dla chętnych mogłyby być kursy dłuższe. Sami przed wielu laty uczestniczyliśmy w kursie rocznym, co wtedy było ewenementem.

Wieczory dla Zakochanych mogą być traktowane jako tzw. bliższe przygotowanie do małżeństwa. Z założenia są przeznaczone dla par, które, jak to się dziś mówi, „są razem”, są parą, myślą poważnie o swoim związku, ale często nie mają jeszcze decyzji na małżeństwo, nie mają ustalonej daty ślubu. Nierzadko boją się małżeństwa. Nasze spotkania pomagają im tę decyzję podjąć. A Rekolekcje dla Narzeczonych przeznaczone są dla par, które nie mają innej możliwości uczestniczenia w katechezach przedmałżeńskich. Niektórzy mają za sobą inne kursy, ale chcą jeszcze przeżyć naszą formę przygotowania. Są jednak nadal takie pary, które mają datę wesela z rocznym lub dłuższym wyprzedzeniem, ale o potrzebie kursu przedmałżeńskiego dowiadują się, gdy dużo później przychodzą do kancelarii parafialnej ustalić datę ślubu kościelnego. Chcemy i dla nich mieć propozycję. Rekolekcje dla Narzeczonych, jak się wielokrotnie przekonaliśmy, są dla nich szansą nawrócenia.

KAI: Wieczory dla Zakochanych i Rekolekcje dla Narzeczonych są wpisane do statutu Spotkań Małżeńskich, a tym samym są zatwierdzone przez Stolicę Apostolską. W jaki sposób wpisują się w nauczanie Kościoła?

IG: Papież Franciszek napisał w Amoris laetitia, że istnieje wiele uprawnionych sposobów organizowania bezpośredniego przygotowania do małżeństwa (AL. 206). Nie można narzucać jednego dla wszystkich schematu przygotowania do małżeństwa, ale trzeba uwzględniać sytuacje indywidualne. Oczywiście wszystkie te sposoby powinny mieć akceptację Krajowego Duszpasterstwa Rodzin po rozeznaniu, że spełniają określone kryteria.

JG: Zarówno w Wieczorach dla Zakochanych jak i Rekolekcjach dla Narzeczonych zawarta jest „teologia ciała” Jana Pawła II w ujęciu bardzo praktycznym, jako sposób przeżywania więzi dwojga. Natomiast od początku prowadzenia zajęć z przygotowującymi się do małżeństwa bardzo bliskie było nam to, co Papież Franciszek w adhortacji Amoris laetitia określił słowami: Nie chodzi o przedstawienie im całego katechizmu lub nasycenie ich zbyt wieloma kwestiami. Także i w tym wypadku prawdą jest, że „nie obfitość wiedzy, ale wewnętrzne odczuwanie i smakowanie rzeczy zadowala i nasyca duszę”.

Ważniejsza jest jakość niż ilość, a priorytetowo należy potraktować – wraz z odnowionym przepowiadaniem kerygmy – te treści, które przekazywane w sposób atrakcyjny i przyjazny pomogą im zaangażować się w proces trwający całe życie „z wielkodusznością i wolnością”. Jest to rodzaj „inicjacji” do sakramentu małżeństwa, który zapewni im niezbędne elementy, aby mogli go przyjąć z najlepszą dyspozycją i rozpocząć życie rodzinne z pewną solidnością. (AL. 205). Doświadczenie pokazuje, że uczestnicy na ogół odbierają przepowiadanie kerygmy przez Spotkania Małżeńskie „w sposób atrakcyjny i przyjazny” i przynosi im „wewnętrzne odczuwanie i smakowanie rzeczy”, które „zadowala i nasyca duszę”.

KAI: To krzepiące, tym bardziej, że, jak alarmują duszpasterze, religijna motywacja w zawarciu nawet sakramentalnego małżeństwa ginie w otoczce innych pragnień – białej sukni, zadośćuczynienia tradycji czy oczekiwaniu rodziny. Trudno się dziwić, bo wskaźniki religijności młodego i średniego pokolenia drastycznie spadają. Pytanie: jak dzisiejszemu światu ukazać piękno związku opartego na sakramencie małżeństwa?

JG: No właśnie, spadają wskaźniki „religijności”. Religijność wciąż jeszcze jest kojarzona z tradycją i kulturą. Taka tradycja przegrywa z współczesnymi wyzwaniami świata. Ta „religijność” potrzebuje nasączenia życiodajnymi sokami wiary, otwarcia się na obecność Boga w ludziach. Tej obecności Boga nie można wciskać, ją trzeba samemu odnaleźć, przeżyć.

Spotkania Małżeńskie próbują uczestnikom Wieczorów dla Zakochanych i Rekolekcji dla Narzeczonych w tym pomóc. Piękno sakramentu jest oparte na wierze i świadectwie małżeństw, które pomimo różnorodnych trudności przeżyły razem kilkadziesiąt lat. W przeciwnym wypadku ukazywanie piękna będzie zwykłym „biciem piany” lub „propagandą sukcesu”.

KAI: Jak Spotkania Małżeńskie przygotowują animatorów do takiego prowadzenia zajęć?

IG: Prowadzący Wieczory dla Zakochanych i Rekolekcje dla Narzeczonych wywodzą się z małych grup formacyjnych po uczestniczeniu w podstawowych rekolekcjach małżeńskich. W małych grupach niejako nasiąkają zasadami dialogu i zdolnością do słuchania, rozumienia i dzielenia się sobą. Wyzbywają się moralizowania, mówienia jakie małżeństwo powinni być, a dzielą się tym jakie jest ich małżeństwo i w jaki sposób przezwycięża oczywiste trudności. W międzyczasie uczestniczą w różnych rekolekcjach i warsztatach dla animatorów, pogłębiających ich formację, w tym także niezbędną wiedzę.

Ten proces przygotowania do pełnienia posługi animatora trwa czasem dwa lub trzy lata, ale czasem pięć. Zarząd Ośrodka Spotkań Małżeńskich decyduje o dopuszczeniu ich do prowadzenia zajęć z narzeczonymi. To samo dotyczy kapłanów. Oni też, podobnie jak małżeństwa, przyjmują dar dialogu jako swój sposób bycia, jako styl życia na co dzień. Przez to stają się czytelni dla uczestników.

KAI: Jak postrzegacie rolę tych kursów w umacnianiu, czy wręcz odbudowywaniu wiary, chrześcijańskiej wizji małżeństwa i rodziny, a także obrazu Kościoła? W jaki sposób odpowiadacie na wyzwania, przed którymi stoją pary zakochanych.

JG: Właśnie to nastawienie praktyczne, niewątpliwie umocnione łaską Bożą, a nie pouczanie, nie moralizowanie, ale dawanie świadectwa. I znów: nie świadectwa jakie małżeństwo powinno być, nie propaganda sukcesu miłości małżeńskiej, ale pokazanie życia w prawdzie, bez masek czy upiększeń jest tym co przyciąga uczestników i daje im pewność, że ich małżeństwo może się udać, choć wymaga trudu i pracy nad związkiem.

Kapłani, którzy są animatorami Spotkań Małżeńskich traktują narzeczonych w kancelarii parafialnej jak osoby, a nie jak petentów w instytucji kościelnej. Nasza działalność jest niewątpliwie płynięciem pod prąd, ale to Jan Paweł II powiedział kiedyś, że jeżeli chcesz dojść do źródła, to musisz iść pod prąd. My staramy się pomoc przygotowującym się do małżeństwa dojść do Źródła.

***

Spotkania Małżeńskie zostały założone w Polsce w roku 1977/78. W 2004 r. Statut Stowarzyszenia został zatwierdzony przez Stolicę Apostolską ad experimentum, a w 2009 r. na stałe.

Z Polski Spotkania Małżeńskie zostały przeniesione do innych krajów, szczególnie Europy Wschodniej, a w ostatnich latach także do Europy Zachodniej i USA, gdzie aktualnie rozwijają się głównie wśród Polonii, jednakże docelowo przewidziany jest ich rozwój w całym Kościele.

Stowarzyszenie co roku prowadzi w Polsce ok. 100 warsztatów rekolekcyjnych dla coraz to nowych małżeństw i ok. 40 serii Wieczorów dla Zakochanych i Rekolekcji dla Narzeczonych. W krajach poza Polską prowadzonych jest co roku ok. 50 warsztatów rekolekcyjnych dla małżeństw i ok. 30 serii Wieczorów dla Zakochanych i Rekolekcji dla Narzeczonych.

 

Rozmawiał Tomasz Królak / Warszawa

« 1 »

reklama

reklama

reklama