Droga do świętości – współpraca z łaską i naturą

„Różnorodne i nieprzeliczone są drogi, jakimi Bóg świętych do przeznaczenia wzniosłego prowadzi” – pisał o. Maksymilian Kolbe. W jednym ze swoich artykułów snuł rozważania dotyczące tego, jak święci współpracowali z łaską i jak wykorzystywali przyrodzone dary.

Zaznaczył, że każdy człowiek otrzymuje od Boga jakieś posłannictwo, misję do wykonania. Ale Bóg nie zostawia w tym człowieka samego – daje mu odpowiednie zdolności i okoliczności, aby to posłannictwo wypełnić. To powinien być cel życia – zrealizować Boży plan wobec nas, czyli powołanie. 

„Osiągnięcie celu stanowi właśnie całą doskonałość człowieka; a im kto dokładniej z tego zadania się wywiąże, im ściślej posłannictwo swe wypełni, tym jest większy w oczach Bożych i świętszy” – pisał o. Kolbe. 

Oprócz darów naturalnych Bóg wspiera człowieka także łaską, która „zlewa się na każdego z nas w takiej ilości i jakości, aby wiotkie siły ludzkie wzmocniły się dostatecznie i nabrały nadziemskiej tężyzny do podołania swemu zadaniu”.

Jak podkreślił o. Maksymilian, święci współdziałają z darami Bożymi, zarówno naturalnymi, jak i nadnaturalnymi. Zdarza się jednak, że zanim odpowiedzą na Boże wezwanie, chodzą własnymi ścieżkami.

„Między świętymi jest [wielu] takich, co przez dłuższy lub krótszy przeciąg czasu nadużywali darów Bożych, a na ciche wołania łaski byli głusi. Jedni z nich, oddani zbytnio zajęciom albo zabawom, chociaż nie grzesznym, zapominają o swym wzniosłym przeznaczeniu: jak św. Franciszek Seraficki, ulubieniec złotej asyskiej młodzieży. Inni znowu, upadłszy nisko i w błocie występku się tarzając, zupełnie już oddalają się od Boga: jak św. Maria Magdalena, św. Małgorzata z Kortony. Inni wreszcie nie znali nawet przedziwnej i przeznaczonej im drogi, jako św. Paweł Apostoł, który otwarcie wyznaje, że z powodu niewiadomości prześladował Kościół Boży [por. 1 Tm 1,13]” – pisał franciszkanin. 

Bóg jednak – jak tłumaczy dalej o. Kolbe – „łaską swoją ich ścigał, jak przy okolicznościach sprzyjających do serc ich kołatał, drogę ich posłannictwa coraz jaśniej okazywał, a gdy poczęli z darami Bożymi współdziałać, stali się świętymi”.

Wymienione przez Maksymiliana postacie – św. Franciszek, św. Małgorzata z Kortony czy św. Paweł – nawróciły się i zaczęły realizować Boży plan. 

„Wszyscy ci święci po swym nawróceniu już miary i granicy w służeniu Panu Bogu nie znają: nie dość im przestrzegać przeciętnej uczciwości; oni wspinaniem się ku najszczytniejszym wyżynom doskonałości chrześcijańskiej usiłują nagrodzić czas i łaski poprzednio marnotrawione. Dla chwały Bożej i dusz zbawienia żaden trud dla nich nie ciężki, żaden krzyż nie przykry – wszystko to odtąd dla nich rozkoszą, wszystko skarbem, bo wszystko na służbie Bożej miłości!”

O. Kolbe podkreślił, że „różnorodne i nieprzeliczone są drogi, jakimi Bóg świętych do przeznaczenia wzniosłego prowadzi”. Bóg może nadprzyrodzonymi darami umacniać te przyrodzone, aby człowiek dobrze z nich korzystał. Zdarza się też tak, że może z naturalnych skłonności żądać ofiary, „jeśli potrzebne jest to dla wyższego ukształcenia duszy”. Dlatego droga poszczególnych ludzi do realizacji powołania może się różnić.

„Jednych wyprowadził Bóg na pustynię i odosobnił całkowicie od ludzi; innych powołał do wspólnego życia i wspomagania się wzajemnego w postępie w doskonałości; jeszcze innych pozostawił w wirze świata, przy pługu, przy warsztatach rzemieślniczych, albo i na królewskich stolicach. Jednych wsławił nauką świecką lub religijną albo społeczną działalnością, a innych za życia pozostawiał w cieniu zapomnienia. Z jednymi jakoby się pieścił, mlekiem pociech duchowych karmił, a innych nasycał twardym chlebem cierpienia: wszystko to zależnie od potrzeb poszczególnej duszy i rodzaju posłannictwa, jakie jej przeznaczył” – tłumaczył Kolbe. 

Zauważył, że świętość nie usuwa indywidualnych cech człowieka, np. wynikających z pochodzenia. Uczynki świętych są naznaczone łaską, ale święci pozostają ludźmi osadzonymi w konkretnym kontekście i posiadającymi własne charaktery. 

„Np. święta Katarzyna ze Sieny, mając w sobie «krew sieneńską», która wedle wyrażenia św. Bernardyna, jest «krwią słodką», obsypywała nieraz dzieci pocałunkami; a gdy wezwano ją razu pewnego do skazanego na śmierć, by go pocieszyła nakłoniła do spowiedzi, całą noc, jak matka najdroższe dziecię, tuliła jego głowę do swej piersi. W św. Teresie znów przebija się rycerskość. Pochodząc z «Avila rycerzy», gdzie nawet kobiety w nieobecności mężów oblężenie przetrzymać były zdolne, przejęła się na wskroś duchem swego miasta i kraju; stąd też w pismach jej spotykamy często wyrażenia: «Bóg walk», «sztandar Boga», «z męską odwagą Bogu służyć». To samo da się spostrzec u św. Ignacego Loyoli, byłego żołnierza, współrodaka św. Teresy” – wymieniał Maksymilian i dodał, że wielu świętych było np. miłośnikami muzyki.

Podkreślił, że święci zwykle postępują zupełnie naturalnie, „jednak dla wyższej cnoty, a zwłaszcza dla uchylenia się od pochwał i uznania ludzkiego, pod tchnieniem łaski zdobywali się oni na uczynki, w mniemaniu otoczenia, nierozumne i poniżające”. Jako przykład Kolbe przytacza tu historię św. Filipa Neri. 

„Np. gdy delegaci polscy, wysłani do papieża, dowiedziawszy się o «świętym», który przebywa w Rzymie, zobaczyć go chcieli, św. Filip uprzedzony o tym, ułożył sobie siedzenie z książek i otoczywszy się dziatwą, kazał jednemu z chłopców czytać żartobliwą książkę i z całą powagą słuchał. Weszli z uszanowaniem posłowie, ale Święty nie pozwalał chłopcu przerywać czytania, a gościom polecił zaczekać. Gdy jednak rozdział następował za rozdziałem, a końca doczekać się nie można było, oburzeni i zgorszeni posłowie oddalili się, a Święty dziękował Panu Bogu, że go ominęła chwała ludzka”. 

Przytaczając powyższe przykłady o. Maksymilian pokazał, że drogi do świętości są różne i każdy jest do niej powołany. Dary naturalne otrzymane od Boga również mogą być różnie wykorzystywane na tej drodze. Niemniej jednak tym, co świętych łączy, jest podporządkowanie ich łasce. 

„Stąd wszyscy oni, niezależnie od tego, czy drogą zgodną czy sprzeczną z naturą łaska kroczyć im kazała, wyższym i nadprzyrodzonym życiem żyli: celem ich jedynym Bóg i święta miłość Jego, wszystko zaś inne, sprawy naturalne czy nadnaturalne, miłe czy niemiłe – to do celu wiodące środki. A tak, nic im na szkodę się nie obracało, lecz jeszcze korzyści nieskończone, bo duchowe, odnosili z wszystkiego - gdyż «tym, którzy miłują Boga, wszystko dopomaga ku dobremu, tym którzy są wezwani podług postanowienia święci» (Rz 8,28)” – zakończył o. Kolbe. 

Źródło: pisma.niepokalanow.pl


Materiał powstał w ramach projektu „Polska energia zmienia świat” dzięki wsparciu Partnerów: Fundacji PGE, Fundacji PZU, dofinansowaniu ze środków Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Jana Paderewskiego w ramach Funduszu Narodowego; Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Funduszu Patriotycznego oraz Sponsorów ENEA S.A. , KGHM Polska Miedź. Mecenasem Projektu jest Tauron Wytwarzanie S.A. Partnerem medialnym jest telewizja EWTN.

« 1 »

reklama

reklama

reklama