Kard. Ryś: W Duchu Świętym mówimy, że Jezus jest Panem, a nie ja... Duch Święty nas przełamuje!

Jedność, której udziela Duch Św. jest różnorodna w miłości. „Ta jedność nie jest totalitarna. Nie polega na tym, że drugiego człowieka musisz dogiąć do swojego sposobu przeżywania wiary, zmusić go do swojej wrażliwości, do swoich pojęć i swoich przeżyć. Bo w imię czego? Skąd u Ciebie ta pewność, że to jest właśnie to? Duch Święty nas przełamuje!” – mówił kard. Ryś w Rzymie.

„Mam wrażenie, że sam Pan Bóg chce, żeby homilia była krótsza, bo diakon przeczytał drugą Ewangelię, nie tą, o którą prosiłem (uśmiech). To oznacza, że wszystko, co wymedytowałem z tej Ewangelii Pan Bóg chciał, żeby było dla mnie osobiście, a nie dla Was. A dla Was słowem, dla nas wspólnie, niech będzie słowo z Dziejów Apostolskich” – tymi słowami kardynał Grzegorz Ryś rozpoczął homilię, którą wygłosił podczas Dnia Wspólnoty, jaki przeżywali uczestnicy rekolekcji oazowych w Rzymie.

Dzień wspólnoty oaz wakacyjnych odbył się w rzymskiej bazylice św. Pankracego. W tym roku, w tym samym czasie, w Wiecznym Mieście odbywa się pięć Oaz III stopnia z Polski. Bierze w nich udział ok. 500 osób z naszego kraju. Przed Eucharystią można było wysłuchać pięknych świadectw, a podczas Eucharystii małżonkowie z Domowego Kościoła odnowili swoje przyrzeczenia małżeńskie. Wszyscy doświadczali mocy Ducha Świętego, który jednoczy i tworzy wspólnotę Kościoła.

I właśnie o Duchu Świętym, o tym pięknie prawdziwego bycia razem, mówił w homilii kardynał nominat. „Duch chce desperacko zbudować z Was wspólnotę!” – podkreślił. Dzień Wspólnoty zawsze odwołuje się do wydarzenia Pięćdziesiątnicy. Kard. Ryś przytoczył ważne słowa, które wcześniej wypowiedział kard. Raniero Cantalamessa OFMCap. „Ojciec Raniero mówi, że kiedy czytamy ten fragment Dziejów Apostolskich trzeba wyraźnie odróżnić działanie Ducha Świętego od znaków, że Duch Święty działa” – mówił kardynał nominat. Bywa bowiem tak, że uwagę człowieka bardziej przyciągają te znaki, niż samo działanie. Szum, wicher, ogień w powietrzu... „A to są tylko znaki, że Duch Św. działa” – podkreślał kard. Ryś. „Duch nie jest ani w tym wichrze, ani w tym szumie, ani w tych płomykach ognia. Gdzie jest Duch? Duch jest w Dwunastu. Jest w nich” – dodał.

Znakiem zapytania dla ludzi, którzy się zbiegli, byli więc... uczniowie. „Jak wyjdziecie stąd, będziecie znakiem zapytania dla kogokolwiek?” – kontynuował kard. Ryś. Dodał, że uczniowie stali się znakiem zapytania, bo okazali się ludźmi, w których Duch Święty dokonał wielkiego przewrotu. „O. Cantalamessa mówił, że był to wręcz przewrót kopernikański. W Apostołach wszystko się przewróciło w skutek działania Ducha Świętego. I to działanie przewracające w nich wszystko, uczyniło z nich ludzi, którzy byli gotowi budować wspólnotę” – podkreślił kard. Grzegorz Ryś. Duch Święty przywraca utraconą jedność ludzkości. „Kiedy Duch Święty buduje Kościół to po to, aby ten Kościół był narzędziem budowania wspólnoty między ludźmi, całego rodzaju ludzkiego, jak mówi Sobór Watykański II. Kościół nie jest dla siebie, Kościół jest po to, żeby budować jedność całego rodzaju ludzkiego. Wychodzi to nam tak sobie... Nawet w Polsce. A co dopiero na całym świecie” – dodał. 

Kardynał przypomniał uczestnikom rekolekcji, że wydarzenie Pięćdziesiątnicy jest odwrotnością innego biblijnego wydarzenia: budowania wieży Babel. Kard. Ryś zwrócił uwagę na to, że ludzie przy wieży Babel bardzo pragnęli jedności. Chcieli zbudować wieżę, żeby się nie rozproszyć. Chcieli być razem, więc dlaczego nie wyszło? Bo budowali pomnik... swojemu imieniu. Natomiast Apostołowie, wychodząc z Wieczernika zaczęli głosić... wielkie dzieła Boga. Nie stawiali pomnika sobie. Wcześniej, kiedy wchodzili do Wieczernika każdy z nich myślał o sobie. „Teraz wychodzą z Wieczernika i każdy z nich głosi wielkie dzieła Boga. I to jest ten przewrót kopernikański. Odkryli, co wokół czego się kręci. A bardzo często w naszym życiu jest tak, że chcemy, aby cała rzeczywistość, z Panem Jezusem włącznie, kręciła się wokół nas. Stawiamy sobie pomnik” – mówił kard. Ryś. Dodał, że Ci ludzie pod wieżą Babel byli bardzo religijni. A jednak...

„Co Duch Święty robi? Duch Święty nawraca ludzi religijnych, aby głosili wielkie dzieła Boga, a nie szukali dla siebie pomnika” – kontynuował kard. Ryś. „Ile razy budujemy sobie pomnik, tyle razy rozpraszamy. Tyle razy nie łączymy. Nie da się zbudować jedności w taki sposób, że buduje się sobie pomnik” – dodał.

„To dotyczy wszystkich możliwych wspólnot, to dotyczy oczywiście Kościoła, to dotyczy małżeństwa. Spróbujcie zbudować jedność małżeńską, jak każdy będzie chciał mieć swój pomnik. Spróbujcie... Ciekawe, czy dożyjecie piątej rocznicy ślubu...” – mówił kardynał do małżonków z Domowego Kościoła.

Kard. Grzegorz Ryś mówił jeszcze o drugim, wielkim przewrocie, który jest dzisiaj wart przemyślenia. „Musicie pamiętać, że ludzie pod wieżą Babel mieli to, co jest potrzebne do tego, aby być jedno, bo mieli te same słowa, czyli jedną mowę. Żadnego kłopotu, żeby się porozumieć...” – mówił kardynał i dodał, że i cud języków w Wieczerniku w zasadzie mógł nie być potrzebny, bo i wtedy wszyscy rozumieli po prostu język grecki. Wszyscy i tak mówili po grecku. Piotr mógł wyjść i po prostu mówić po grecku. Więc o co chodzi? „Żyjemy obecnie w epoce, która zdaje się być komunikacyjnym rajem. Wszystkie narzędzia komunikacji każdy ma w kieszeni. Nigdy wcześniej człowiek nie miał tylu narzędzi komunikacji. A ośmielę się powiedzieć, że i... nigdy wcześniej człowiek nie był tak samotny. Bez umiejętności rozmowy, dialogu, spotkania... I to nam dziś pokazuje, o co tu chodzi: naprawdę jest czymś innym rozmawiać z kimś jakimś wspólnym językiem, czy greckim, czy dziś angielskim, a zupełnie coś innego oznacza rozmawiać z kimś... w jego języku". 

Kardynał dodał, że zawsze go uderzało to, że w tradycji żydowskiej ten fakt, iż pod wieżą Babel wszyscy mieli jedną mowę, nie cieszył się dobrą sławą. Rabini uważali to wręcz za przekleństwo. Bo jeśli wszyscy mówią tylko jedną mową, to trudno mówić o wspólnocie. Tu do czynienia mamy już z totalitaryzmem, jak podkreślił w kazaniu kardynał. „Ten jeden język był wszystkim narzucony, czy chcieli, czy nie, to musieli mówić tym samym językiem” – mówił i dodał, że przy budowie wieży Babel, nikt tak naprawdę nie przejmował się człowiekiem. Gdy spadała cegła, było żal materiału. Gdy spadł człowiek, nikt go nie żałował... „Człowiek był nic nie wart. O wiele więcej znaczyły cegły” – podkreślił kard. Ryś. I dodał, że jeśli chce się budować wspólnotę, to potrzebny jest Duch. Duch Święty uzdalnia człowieka do tego, aby mówił z drugim człowiekiem jego językiem. I to nie jest to kwestia tego, czy ktoś jest utalentowany filologicznie. „To kwestia tego, że Duch Cię uzdalnia miłością, abyś chciał z kimś rozmawiać jego językiem. Duch Cię obdarza miłością, a nie zdolnościami do nauki języków. Jak chcesz słuchać drugiego w „jego języku” i mówić do niego w „jego języku” to znaczy, że chcesz wejść w jego świat, w jego wrażliwość, w jego rzeczywistość” – mówił kardynał.

Jedność, której udziela Duch Święty, jak, jak to jest napisane, różnorodna. I to jest piękne. „Ta jedność nie jest totalitarna. Nie polega na tym, że drugiego człowieka musisz dogiąć do swojego sposobu przeżywania wiary, zmusić go do swojej wrażliwości, do swoich pojęć i swoich przeżyć. Bo w imię czego? Skąd u Ciebie ta pewność, że to jest właśnie to? Duch Święty nas przełamuje!” – podkreślił mocno kard. Grzegorz Ryś. Dodał, że wtedy nie liczę się „ja", tylko wielkie dzieła Boga. I nie jednolitość i totalitaryzm, ale różnorodność w miłości.

„I żeby było jasne, nie staje tu przed Wami i nie mówię, że musicie tacy być... Stoję przed Wami i mówię: otwórzcie się na Ducha Świętego, to on Was takimi ludźmi uczyni. To w Duchu mówimy, że Jezus jest Panem, a nie ja... To Duch w nas wychwala wielkie dzieła Boga. Właściwie po tym mogę poznać, że poddałem się Duchowi, jeśli mówię, że Jezus jest Panem i mówię to w prawdzie. I mam pokój. I wiem, że nie odgrywam żadnej sztuki, że to nie jest żaden teatr. Jak wiem, że mówię to w prawdzie, to nakrywam Ducha Świętego na działaniu w sobie... Duch uczy mnie takiej miłości, która przyjmuje drugiego w jego inności, w tym, że nie jest kopią mnie samego. Przeżywamy to samo, ale każdy na swój sposób. I mogę go słuchać i mogę z nim rozmawiać w jego języku... To jest działanie Ducha. Otwórzcie się na Ducha, a on Was uczyni takimi ludźmi” – zakończył kardynał.

źródło za: archidiecezja łódzka, youtube.com

Godło i barwy RPProjekt finansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach konkursu Polonia i Polacy za Granicą 2023. Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

« 1 »

reklama

reklama

reklama