Anna Sławińska, dyrektor DPS: Potrzebujemy systemu, który nie wyrzuca człowieka z domu

Planowane zmiany w systemie opieki nad dziećmi z najcięższymi niepełnosprawnościami budzą poważne obawy praktyków. „Zamiast realnej reformy mamy decyzje podjęte bez konsultacji” – mówi Anna Sławińska, dyrektor DPS w Strumieniu dla Gościa Niedzielnego.

Dom w Strumieniu zapewnia opiekę dzieciom i młodzieży z głęboką niepełnosprawnością intelektualną. Dla wielu z nich to jedyne miejsce, które mogą nazwać domem.

„Nasz dom to dla wielu jedyna rodzina, jaką mają. Przyjmujemy dzieci wymagające całodobowej, specjalistycznej opieki medycznej i rehabilitacyjnej. Te dzieci nie są w pieczy zastępczej, bo system pieczy jest niewydolny – brakuje rodzin gotowych podjąć się tak trudnej i obciążającej opieki. U nas znajdują nie tylko profesjonalną pomoc, ale przede wszystkim dom na całe życie, od dzieciństwa aż po naturalną śmierć” – podkreśla dyrektor.

Środowisko domów pomocy społecznej tłumaczy, że projekt zmian przygotowany przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej powstał bez udziału tych, którzy na co dzień opiekują się najbardziej wymagającymi podopiecznymi.

„Niestety, czujemy się pominięci przez ministerstwo. Przez ostatnie dwa lata wielokrotnie próbowaliśmy nawiązać dialog i zapraszaliśmy przedstawicieli resortu do naszego domu, do Strumienia, by pokazać specyfikę życia podopiecznych i naszej pracy. Bezskutecznie. Projekt nowelizacji został nam przedstawiony 10 kwietnia na pierwszym i jedynym spotkaniu z nami w Ministerstwie, jako gotowa decyzja, podjęta bez konsultacji z praktykami, którzy od lat zajmują się dziećmi z najcięższymi niepełnosprawnościami. To nie jest dialog, to stawianie przed faktem dokonanym” – mówi Anna Sławińska.

Jej zdaniem reforma powinna opierać się na wzmacnianiu rodzin, a nie na administracyjnych zakazach.

„Powinna zacząć się od realnego wzmocnienia rodzin biologicznych i zastępczych, a nie od zakazów. Sensowna zmiana to taka, która najpierw tworzy bezpieczne alternatywy (rodziny, opiekę wytchnieniową), a dopiero potem zmienia przepisy o kierowaniu do placówek. Nie wolno niszczyć tego, co działa, zanim zbuduje się coś nowego. Potrzebujemy systemu, który gwarantuje ciągłość opieki i nie wyrzuca człowieka z jego domu tylko dlatego, że skończył 18 lat” – zaznacza.

Największe obawy dotyczą jednak przyszłości dzieci, które po zmianach nie będą mogły trafiać do DPS-ów.

„Obawiam się, że te dzieci staną się numerami w kolejce do systemu pieczy zastępczej, który już teraz jest dramatycznie przepełniony, dziś na zabezpieczenie czeka 1900 dzieci. Twierdzenie, że zakaz kierowania do DPS nagle „wyczaruje” rodziny zastępcze, jest niebezpiecznym mitem” – mówi Sławińska.

Alternatywą wskazywaną przez ministerstwo mają być Regionalne Placówki Opiekuńczo-Terapeutyczne, jednak – jak podkreśla dyrektor – ich możliwości są ograniczone.

„Ministerstwo jako alternatywę wskazuje RPOT (Regionalne Placówki Opiekuńczo-Terapeutyczne), ale spójrzmy na fakty: w całej Polsce jest ich zaledwie 12, oferują łącznie około 300 miejsc i są nastawione na usamodzielnienie, a po osiągnięciu pełnoletności nie można w nich dalej mieszkać! Do takich placówek rzadko trafiają dzieci z najcięższymi, sprzężonymi niepełnosprawnościami – one trafiają do nas, do DPS, i to jest dla nich właściwe miejsce”.

Dyrektor zwraca też uwagę na brak zaplecza w systemie rodzin zastępczych. „Argument resortu, że samorządy „idą na łatwiznę” i zakaz zmusi je do szukania rodzin, jest krzywdzący i po prostu nieprawdziwy. Prawda jest taka, że specjalistycznych rodzin zastępczych jest w Polsce tylko około 250. One nie powstają z powodu urzędowego nakazu, ale dzięki ogromnemu wsparciu i powołaniu, którego system nie zapewnia”.

Jej zdaniem skutkiem zmian może być chaos i destabilizacja życia podopiecznych, „których będzie się przerzucać między instytucjami, zamiast pozwolić im żyć w bezpiecznym, znanym im od lat domu”.

„Jedyną prawdziwą alternatywą jest RODZINA i to na tworzeniu warunków dla niej, a nie na zakazach, powinno skupić się ministerstwo. I bardzo ważne: projekt ustawy o pomocy społecznej jasno mówi o likwidacji DPS dla dzieci poprzez zapis „pełnoletnie”. Jednak pozostałe DPS dla dorosłych też są zagrożone tym projektem, ponieważ tak naprawdę wprowadza on ich stopniowe wygaszanie” – ostrzega.

Źródło: Gość Niedzielny

« 1 »