Mały chłopiec pokonuje olbrzyma, przewodzi grupie dobrych banitów i wreszcie zostaje królem; w tle piosenki i sympatyczne owieczki – to przepis na film w stylu Disneya. Ostatnio hollywoodzcy giganci nie sięgają raczej po tematykę biblijną. „David” jest miłym wyjątkiem.
Biblia jest pełna historii, które doskonale nadają się do przeniesienia na ekran, ale mało która opowieść jest aż tak fotogeniczna jak dzieje Dawida. Można je pokazywać w wersji poważnej, albo takiej dla dzieci. Mały chłopiec pokonuje olbrzyma, przewodzi grupie dobrych banitów i wreszcie zostaje królem; w tle piosenki i sympatyczne owieczki – to przepis na film w stylu Disneya. Ostatnio jednak hollywoodzcy giganci nie sięgają raczej po tematykę biblijną, a jeśli już to robią, to odwracają historie do góry nogami, jak Ridley Scott w „Exodusie”.
A zrealizowanej z rozmachem produkcji dla dzieci nie było chyba od czasów „Księcia Egiptu” z 1998 r.
Dlatego czekałem z niecierpliwością na polską premierę filmu (dzieło studia Angels), który w Stanach Zjednoczonych okazał się kasowym przebojem.
Wstęp do Ksiąg Samuela
Wyreżyserowany przez Phila Cunninghama i Brenta Dawesa „Dawid” pokazuje historię tytułowego bohatera od chwili namaszczenia przez proroka Samuela do objęcia tronu. Dzieje Dawida są opowiedziane raczej zgodnie ze Starym Testamentem. Większość zmian wynika z filmowej konieczności – rozbudowano np. wątek matki Dawida (w Biblii nie ma jej imienia i nie dam głowy, czy ona sama w ogóle się pojawia) i jego siostry Serui (w Księgach Samuela występują jej synowie, na ekranie jest jeszcze uroczą kilkulatką), Dawid pojawia się na wzgórzu Gilboa, dzięki czemu może się pożegnać z Jonatanem. Poważniejszym wkładem własnym jest to, jak pokazano Amalekitów (to prawie potwory) i starcie z nimi po tym, jak złupili Siklag. Nie jest zaskoczeniem pominięcie np. poligamii głównego bohatera. Zasadniczo nie są to jednak różnice, z powodu których dziecko będzie miało w głowie wielki dysonans, kiedy pozna biblijny oryginał.
materiały dystrybutora
Zamiast karuzeli w mózgu
Potencjał starotestamentalnej opowieści wykorzystano prawie w stu procentach. Prawie – bo piosenki, których jest w filmie kilka – nie są psalmami.
Poza tym mamy wszystko, co mogło spodobać się małym widzom: dzielny bohater, urocze zwierzątka, trochę humoru. Zręcznie pokazano pojedynek z Goliatem; także to, że olbrzym tak naprawdę próbował walczyć z Bogiem.
Grafika jest ładna (styl podobny do produkcji Pixara), akcja wciąga, nie tylko najmłodszych. W czasach, kiedy kreskówki nieraz prowadzą do moralnego zamętu, albo tak atakują bodźcami, że już po jednym odcinku serialu dziecko ma karuzelę w mózgu – „David” jest miłą odmianą. To naprawdę dobre kino familijne.
„David”, reż. Phil Cunningham i Brent Dawes, polski dubbing: Jakub Szyperski, Marcin Januszkiewicz, Marcin Piętowski, Grzegorz Pawlak, Olga Szomańska, Otar Saralidze, Marcin Kwaśny, Tosia Bomba-Ochman, dystrybucja Galapagos Films
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.