„Serce Jezusa chce stąd promieniować na cały świat. To miejsce daje nadzieję i pokój, których dziś tak bardzo potrzebujemy” – mówi Opoce Paweł Jaworski z Warszawy. Na uroczystość ustanowienia Sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa Dobrego Pasterza do Milejczyc przybyło 7 tys. pielgrzymów. Czego tu doświadczają? Z wieloma z nich udało nam się porozmawiać.
Kościół pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Milejczycach, niedaleko granicy z Białorusią, został podniesiony do rangi diecezjalnego sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa Dobrego Pasterza. Dekret w tej sprawie odczytał podczas uroczystej Eucharystii biskup drohiczyński Piotr Sawczuk.
Serce Jezusa czczone do 300 lat !
W dokumencie przypomniano bogatą historię świątyni i rozwijającego się tam od blisko trzystu lat kultu Najświętszego Serca Jezusowego. Obecny kościół został wzniesiony w 1720 r. z fundacji księżnej Anny Katarzyny z Sanguszków Radziwiłłowej. W czasach zaborów, w 1866 r., został przejęty przez władze carskie i zamieniony na cerkiew prawosławną. Powrócił do katolików dopiero w 1917 r.
Jak podkreślono w dekrecie, kult Najświętszego Serca Pana Jezusa w Milejczycach sięga pierwszej połowy XVIII wieku. Świadectwem jego żywotności były srebrne korony zdobiące wizerunek Chrystusa oraz liczne wota składane przez wiernych. Choć nabożeństwo osłabło w drugiej połowie XX wieku, w ostatnich latach przeżywa wyraźne odrodzenie, a do Milejczyc przybywają pielgrzymi z całej Polski.
„Niech to sanktuarium zapewnia parafianom i pielgrzymom obfitsze łaski zbawienia przez gorliwe głoszenie słowa Bożego, ożywianie życia liturgicznego, zwłaszcza przez sprawowanie Eucharystii oraz sakramentu pokuty i pojednania, a także przez kultywowanie zatwierdzonych form czci Najświętszego Serca Pana Jezusa” – napisano w dekrecie.
Jednocześnie biskup Sawczuk udzielił kapłanom posługującym w nowym sanktuarium upoważnienia do zwalniania w zakresie sakramentalnym z ekskomuniki latae sententiae zaciągniętej za przestępstwo przerwania ciąży. Decyzja ta podkreśla szczególną rolę sanktuarium jako miejsca pojednania, nawrócenia i powrotu do Boga.
Centralnym punktem uroczystości była Eucharystia sprawowana w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa. W homilii biskup drohiczyński przypomniał, że kult Serca Jezusowego od wieków kształtuje duchowość Polaków.
Żyć prawem miłość
„Czy ci, którzy tu przybywają z bardzo dalekich miejsc, czują, modląc się przed tutejszym obrazem, gorącość Bożej miłości? Czy odbierają ją jako wezwanie do ekspiacji i nawrócenia? Ufam głęboko, że tak” – mówił.
Podkreślił, że pielgrzymowanie nie powinno ograniczać się jedynie do przedstawiania Bogu próśb, ale prowadzić do autentycznego pragnienia świętości. Przypomniał również, że człowiek jest zaproszony do odwzajemnienia miłości Boga.
„Jedyną odpowiedzią na miłość jest miłość wzajemna” – zaznaczył biskup. Dodał, że chrześcijanie są zdolni żyć prawem miłości tylko wtedy, gdy trwają „w pokornej kontemplacji Bożej miłości” i pozostają otwarci na łaskę.
Homilia bp. Piotra Sawczuka w Milejczycach z okazji ustanowienia sanktuarium
Upadłem na kolana przed Sercem Jezusa
Nowe sanktuarium już dziś przyciąga tysiące wiernych. Wśród nich był Paweł Jaworski, założyciel wspólnoty Żołnierze Chrystusa z Warszawy. Jak podkreśla, nabożeństwo do Najświętszego Serca Jezusa towarzyszy mu od lat.
„W trudnym momencie życia upadłem na kolana przed wizerukie Serca Jezusa moich dziadków i oddałem Bogu swoje problemy” – mówi Paweł Jaworski.
Jak podkreśla, do Milejczyc przyjeżdża kolejny raz, ponieważ widzi w kulcie Najświętszego Serca Jezusa ratunek nie tylko dla siebie, ale także dla Polski.
„Jestem tutaj, bo wierzę, że Serce Jezusa jest ratunkiem dla mnie i dla mojej ojczyzny. Kiedy jadę do Milejczyc, z każdym kilometrem czuję, jakbym zostawiał za sobą ciężki plecak. Mieszkam w Warszawie, gdzie jest dużo hałasu i zgiełku. Tutaj odnajduję pokój serca. Łatwiej mi się uśmiechać, być sobą i odkrywać piękno prostoty w ludziach” – opowiada.
Jego zdaniem nie jest przypadkiem, że sanktuarium powstało właśnie przy granicy z Białorusią. „Czuję, że Serce Jezusa chce stąd promieniować na cały świat. To miejsce daje nadzieję i pokój, których dziś tak bardzo potrzebujemy” – dodaje.
Otrzymałam wielką łaskę i siłę
Wśród pielgrzymów była także Ewa Kamińska z parafii św. Ojca Pio w Białymstoku. Do Milejczyc przyjechała przede wszystkim z wdzięcznością. „Dwa lata temu zachorowałam na raka piersi. Wtedy moja córka zamówiła w Milejczycach Mszę świętą w mojej intencji. Całą rodziną przyjechaliśmy tutaj modlić się przed obrazem Najświętszego Serca Pana Jezusa Dobrego Pasterza” – wspomina.
Pani Ewa przeszła leczenie onkologiczne, a doświadczenie choroby stało się dla niej czasem szczególnego zawierzenia Bogu.
„Chodziłam na chemioterapię, a guz zaczął znikać. Otrzymałam wielką łaskę i siłę, by przejść przez tę chorobę. Dziś przyjechałam podziękować Jezusowi Dobremu Pasterzowi za wszystkie otrzymane łaski” – mówi.
Jak przyznaje, obraz Serca Jezusa z Milejczyc towarzyszy jej każdego dnia. „Codziennie rano modlę się, przykładam obraz do serca i odmawiam Koronkę do Najświętszego Serca Jezusowego. Zabieram go ze sobą w każdą podróż. To dla mnie znak obecności Jezusa i przypomnienie o Jego opiece” – podkreśla.
Wraz z innymi wiernymi z parafii św. Ojca Pio w Białymstoku uczestniczy także w modlitwie za ks. Jarosława Rosłona, inicjatora odrodzenia kultu Serca Jezusowego w Milejczycach.
Usłyszał w sercu jedno zdanie: „To tutaj”
Paweł Dominikowski przyjechał do Milejczyc jako pielgrzym. Dziś mieszka tu wraz z żoną i jako wolontariusz pomaga przy obsłudze ruchu pielgrzymkowego w nowo ustanowionym Sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa Dobrego Pasterza.
„Przyjaciółka poleciła nam to miejsce, mówiąc o łaskach, których doświadczają tu ludzie. Przyjechaliśmy z Warszawy bardziej z ciekawości niż z konkretnym planem. Kiedy jednak weszliśmy do kościoła i uklęknęliśmy przed obrazem Najświętszego Serca Pana Jezusa, usłyszałem w sercu jedno zdanie: „To tutaj”. Wtedy wiedziałem, że chcę związać swoje życie z tym miejscem” – opowiada w rozmowie z Opoką.
To doświadczenie okazało się początkiem życiowej zmiany. Zaledwie dwa miesiące później państwo Dominikowscy kupili w Milejczycach dom i przeprowadzili się z Warszawy na Podlasie.
Dziś pan Paweł pomaga przy organizacji ruchu pielgrzymkowego i czuwa przy słynącym łaskami obrazie Najświętszego Serca Pana Jezusa Dobrego Pasterza. Choć do Milejczyc przybywają tysiące pielgrzymów, podkreśla, że każdy może odnaleźć tu bardzo osobistą relację z Jezusem.
„Nawet kiedy w kościele są tłumy, mam poczucie, że Serce Jezusa jest tutaj tylko dla mnie. To bardzo osobiste doświadczenie. Jednocześnie widzę, że każdy, kto tu przyjeżdża, może poczuć się przez Niego zauważony i wysłuchany. Jezus pochyla się tutaj nad każdym człowiekiem” – mówi.
Zapytany, co powiedziałby osobom, które jeszcze nie odwiedziły Milejczyc, odpowiada bez wahania: Zapraszam wszystkich, którzy szukają ukojenia, pokoju i utulenia przez Jezusa. My także tego szukaliśmy. I właśnie tutaj to znaleźliśmy.
Nazywam to „małymi cudami”
Dariusz Sierhej z Ruchu Obrony Polskich Granic należy do osób, które regularnie pielgrzymują do Milejczyc. Jak mówi, bywały okresy, gdy przyjeżdżał tutaj nawet kilka razy w miesiącu.
„Za każdym razem, kiedy wracam z Milejczyc, zabieram ze sobą obrazki z modlitwą do Najświętszego Serca Pana Jezusa oraz wizerunki Jezusa z milejczyckiego sanktuarium. Rozdaję je ludziom, których spotykam na swojej drodze” – opowiada.
Jedna z historii związanych z przekazanym obrazkiem szczególnie zapadła mu w pamięć. „Wiem o osobie, która po otrzymaniu takiego obrazka i modlitwie do Serca Jezusa została uzdrowiona z choroby nowotworowej. Takie świadectwa umacniają wiarę i pokazują, jak wielkie rzeczy może uczynić Bóg” – mówi.
Jednocześnie podkreśla, że nie tylko spektakularne uzdrowienia są dla niego znakiem działania Boga. „Najbardziej poruszają mnie zmiany, jakie widzę w ludziach. Widzę, jak odzyskują pokój, jak wracają do modlitwy, jak naprawiają relacje rodzinne i porządkują swoje życie. Ja nazywam to „małymi cudami”. To one często są największym dowodem działania Serca Jezusa” – podkreśla.
Zdaniem Dariusza Sierheja właśnie dlatego do Milejczyc przybywa coraz więcej pielgrzymów. „Ludzie szukają nadziei, pokoju i miejsca, w którym mogą powierzyć swoje sprawy Jezusowi. Wielu znajduje tutaj coś, czego nie potrafili odnaleźć nigdzie indziej” – mówi.
Takich historii podczas uroczystości było znacznie więcej. Dla jednych Milejczyce stały się miejscem odzyskanego pokoju, dla innych miejscem dziękczynienia za zdrowie, nawrócenie czy siłę do przejścia przez życiowe doświadczenia. Wszystkich łączyło jedno przekonanie – że przed Sercem Jezusa Dobrego Pasterza można złożyć swoje troski i odnaleźć nadzieję.
Zapraszamy także do śledzenia cyklu "Iskra z Milejczyc. Historie łask", cyklu reportaży o ludziach, którzy doświadczyli Bożego działania w Milejczycach.