Wystawa „Ja, brat Franciszek” to pytanie: jak radykalnie iść za Jezusem? Inspiruje nawet... dziura w habicie

„Radykalne życie św. Franciszka, jego Testament i Reguła mogą stać się inspiracją do osobistych poszukiwań i odkrywania, czego Bóg oczekuje od każdego z nas” – mówi Opoce Piotr Szulak ze wspólnoty Komunia i Wyzwolenie, organizatora wystawy „Ja, brat Franciszek. 800 lat wielkiej przygody”.

Z okazji 800. rocznicy śmierci św. Franciszka z Asyżu włoski ruch Komunia i Wyzwolenie (Comunione e Liberazione) przywiózł do Polski wystawę „Ja, brat Franciszek. 800 lat wielkiej przygody”. Ekspozycja została po raz pierwszy zaprezentowana w ubiegłym roku w Rimini. Przygotowali ją bracia mniejsi z Porcjunkuli w Asyżu we współpracy z historykami franciszkanizmu.

Twórcy wystawy zapraszają do spotkania z Franciszkiem bez utrwalonych przez wieki etykiet i uproszczeń. Pokazują go nie tylko jako patrona ekologów czy miłośnika przyrody, lecz przede wszystkim jako człowieka, którego życie zostało przemienione przez spotkanie z Chrystusem.

Osią ekspozycji są słowa wypowiedziane przez świętego oraz pozostawione przez niego pisma, zwłaszcza Testament i Reguła. Fragment wystawy poświęcono także św. Klarze z Asyżu, duchowej towarzyszce Franciszka i założycielce zakonu klarysek.

„To pism św. Franciszka wyłania się głos pełen pokory, radości i odwagi pójścia za Bogiem. Osiem wieków później te słowa wciąż poruszają serca i prowadzą w głąb tego, co najważniejsze” – czytamy w opisie wystawy.

Ekspozycję – w ramach wydarzenia „Fenomen Człowieka” – zainaugurowano w dniach 9-11 października w podziemiach warszawskiego kościoła Wszystkich Świętych. Następnie ma ona trafić do Częstochowy, Krakowa i Białegostoku.

Rozdarte życie 

Jednym z elementów ekspozycji są wielkoformatowe fotografie prac Sidivala Fila – współczesnego artysty i franciszkanina, który od ponad 40 lat mieszka w Rzymie. W swojej twórczości wykorzystuje przede wszystkim stare tkaniny: len, jedwab, konopie i inne materiały, niekiedy liczące setki lat.

Artysta tnie je, zszywa i składa, tworząc z nich nowe dzieła. Nie usuwa śladów upływu czasu, lecz zachowuje historię materiału. Jego prace opowiadają o odkupieniu, przywracaniu wartości temu, co zostało zniszczone, oraz o możliwości nowego życia. 

„Prace Sidivala korespondują z zżyciem św. Franciszka, który dzięki łasce Bożej przemienił swoje «rozdarte życie»” – mówi Agnieszka Zawierzyńska, jedna z organizatorkek wystawy. 

Spotkał Boga w tym, co ubogie

Brat Mateusz, franciszkanin, który oprowadział po warszawskiej ekspozycji, zatrzymuje się przy płótnie zatytułowanym „Element 14-sty. Bez tytułu”.

„Czternasty element przywodzi na myśl czternastą stację Drogi Krzyżowej, upamiętniającą złożenie ciała Jezusa do grobu. Jego ciało również zostało owinięte w płótna. W rogu pracy widzimy angielskie słowo bread, czyli „chleb”. Jaki związek ma chleb z płótnami grobowymi? – pyta.

Wyjaśnia, że podczas sprawowania Eucharystii kapłan rozkłada na ołtarzu korporał – biały płócienny obrus, na którym umieszcza się konsekrowaną Hostię i naczynia liturgiczne. Płótno przywołuje więc nie tylko obraz złożenia Chrystusa do grobu, ale także tajemnicę Eucharystii, Jego śmierci i zmartwychwstania.

W tym kontekście pojawia się również postać św. Franciszka, który dostrzegał godność ludzi ubogich, chorych i odrzuconych. W człowieku doświadczającym cierpienia widział kogoś, komu należy się miłość i szacunek. 

„Święty Franciszek spotkał Boga w tym, co ubogie, biedne, niepomyślne i nieudane. To człowiek cierpienia i zmagania się z samym sobą” – mówił brat Mateusz, franciszkanin oprowadzający po wystawie.

Drobne gesty miłości 

Uwagę zwiedzających przyciąga rekonstrukcja habitu św. Franciszka. Jej autorka, Magdalena Czapska ze wspólnoty Komunia i Wyzwolenie, opowiada, że podczas pracy starała się jak najwierniej odtworzyć zakonny stój Biedaczyny z Asyżu.

„Długo zastanawiałam się, jak stworzyć taki habit. Radziłam się franciszkanów, ale najwięcej inspiracji dostarczył mi sam pierwowzór. Habit św. Franciszka był prosty, wykonany z szorstkiej wełny, bez kaptura. Święty chciał wyglądać jak umbryjski chłop, ale całą swoją codzienność w habicie chciał przeżywać, upodabniając się do Chrystusa” – opowiada.

Podobnie jak oryginał, zrekonstruowany habit ma wiele łat. Jedna z nich szczególnie przykuła uwagę Magdaleny.

„Zainspirował mnie dziurawy fragment habitu przykryty łatą, która również miała dziurę. Nie dawało mi to spokoju, więc zrobiłam cerę, tak jak ceruje się skarpetę. Podczas szycia zadawałam sobie pytanie: co tak naprawdę leczy nasze rany? Zrozumiałam, że są to małe, drobne gesty miłości – jak nitki, którymi ceruję dziurę” – mówi.

Jak dodaje, po zakończeniu pracy okazało się, że naprawiony fragment materiału stał się wyjątkowo mocny – nie sposób było go rozerwać.

„Zrozumiałam, że gesty miłości, które każdego dnia wykonujemy wobec drugiego człowieka, mogą uleczyć najgłębsze rany serca. To coś, co chcę robić. Do tego zainspirował mnie św. Franciszek” – podkreśla Magdalena Czapska.

Nie naśladować, lecz odkryć własną drogę

Piotr Szulak, związany z organizacją wystawy, zwraca uwagę, że jej celem nie jest jedynie przypomnienie postaci świętego, lecz zachęta do głębszego spojrzenia na własne życie.

„Wystawa zrywa z etykietą Franciszka jako pacyfisty czy ekologa. Opierając się na jego Testamencie, w syntetycznej formie prowadzi człowieka w głąb. Może stać się początkiem zainteresowania świętym i inspiracją do dalszych poszukiwań. Uważamy, że warto zaproponować Polakom głębsze spojrzenie na Franciszka. Nie chodzi o to, by być takim jak on, ale by przez jego radykalizm życia odkryć, czego Bóg oczekuje ode mnie” – mówi Opoce.

Podkreśla, że szczególnie dla młodych ludzi wystawa może stać się okazją do postawienia sobie pytań, z którymi mierzył się również Franciszek: o sens życia, własne powołanie i odwagę pójścia za tym, co najważniejsze.

Agnieszka Zwierzyńska zaznacza, że było to ważne doświadczenie także dla samej wspólnoty Comunione e Liberazione.

„To był czas budowania przyjaźni między nami, a także przyjaźni ze św. Franciszkiem. Jest on przykładem człowieka, który radykalnie poszedł za Chrystusem. We wspólnocie również uczymy się takiego „pójścia za” – mówi.

Film, warsztaty, wydarzenia artystyczne

Wystawie „Ja, brat Franciszek. 800 lat wielkiej przygody”, prezentowanej w podziemiach warszawskiego kościoła Wszystkich Świętych, towarzyszyły spotkania, dyskusje i wydarzenia artystyczne. Jednym z gości był Davide Rondoni, włoski poeta i eseista, przewodniczący włoskiego komitetu obchodów 800. rocznicy śmierci św. Franciszka. Podczas spotkania mówił o aktualności franciszkańskiego przesłania i o świętym, którego duchowość wyrastała z głębokiego poruszenia osobą Jezusa Chrystusa. W programie znalazły się także panel „Ja, brat Franciszek – o przemianie i dawaniu siebie”, projekcja filmu „Brat Słońce, siostra Księżyc” z udziałem aktora Marcina Kwaśnego i o. Andrzeja Sąsiadka, spotkanie „Zadaj pytanie św. Franciszkowi” z o. Zdzisławem Kijasem, debata o minimalizmie i pięknie oraz warsztaty artystyczne. 

Wydarzenia przygotowane przez wspólnotę Komunia i Wyzwolenie (Comunione e Liberazione) zachęcały do odkrywania św. Franciszka nie tylko jako postaci historycznej, lecz także jako człowieka, którego wybory mogą inspirować do osobistej refleksji nad wiarą i własną drogą życia.

Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.

« ‹ 1 › »