Karabin i sutanna – kapelani Powstania Warszawskiego

Około 150 duchownych katolickich pełniło podczas Powstania Warszawskiego posługę kapelanów oddziałów AK i szpitali polowych. Przez 63 dni byli przy walczących – odprawiali Msze św., spowiadali, pocieszali rannych, organizowali modlitwy, grzebali poległych i błogosławili małżeństwa. Około 50 z nich zginęło pod ostrzałem lub zostało zamordowanych przez Niemców.

Kapelani stanowili integralną część struktur Armii Krajowej. Na czele duszpasterstwa stał ks. płk. Tadeusz Jachimowski „Budwicz”, który został rozstrzelany 8 sierpnia po wyprowadzeniu z kolumny cywilów. Po jego śmierci organizację opieki duszpasterskiej przejął ks. Stefan Kowalczyk „Biblia”. Mimo ogromnego chaosu i braków kadrowych dbał, by żadna dzielnica ani oddział nie pozostały bez kapelana.

Do najbardziej znanych kapelanów należeli m.in. ks. Zygmunt Trószyński „Alkazar”, o. Józef Warszawski SJ „Ojciec Paweł”, ks. Władysław Zbłowski SAC „Struś” oraz o. Tomasz Rostworowski SJ „Ojciec Tomasz”. Wielu z nich miało za sobą doświadczenia wojny polsko-bolszewickiej lub działalności konspiracyjnej.

Szczególnym bohaterstwem odznaczył się ks. Jan Salamucha, wybitny logik i profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, który pozostał z rannymi w Reducie Wawelskiej na Ochocie i został rozstrzelany przez żołnierzy RONA. Podobnie dominikanin o. Michał Czartoryski nie opuścił ciężko rannych w szpitalu na Powiślu. Odmówił zdjęcia habitu i zginął wraz z podopiecznymi. Obok niego do grona 108 błogosławionych męczenników II wojny światowej należy także pallotyn ks. Józef Stanek, powieszony przez Niemców na własnej stule na Czerniakowie po tym, jak odmówił porzucenia swojej posługi.

Kapelani nie ograniczali się do sprawowania sakramentów. Prowadzili ewidencję poległych, udzielali ostatniego namaszczenia, organizowali wspólne modlitwy i podtrzymywali morale żołnierzy oraz ludności cywilnej. Dowództwo AK zaleciło codzienne wspólne modlitwy poranne i wieczorne, a od 15 do 26 sierpnia trwała nowenna powierzająca walczącą Warszawę Matce Bożej.

Wyjątkowym przypadkiem był ks. Antoni Czajkowski „Badur”, który po tragicznej śmierci młodego powstańca przez dwa tygodnie walczył z bronią w ręku. Na polecenie przełożonych powrócił jednak do obowiązków kapelana.

Historyk prof. Norman Davies podkreśla, że obecność kapelanów humanizowała walkę. Dzięki ich autorytetowi nie dochodziło do samosądów, a niemieccy jeńcy byli leczeni i traktowani zgodnie z Konwencją Genewską. Przede wszystkim jednak duchowni pomagali powstańcom oswoić perspektywę śmierci. W kazaniach i spowiedziach przypominali, że dla chrześcijanina śmierć nie jest końcem, lecz początkiem nowego życia.

Źródło: KAI 

Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.

« 1 »