Wybór między religią a etyką to nie żądanie „przymusowej katechezy”. „Nie domagamy się przywileju dla religii. Domagamy się szacunku dla obywateli” – piszą w liście otwartym do Barbary Nowackiej katecheci. Chodzi o obywatelski projekt ustawy „TAK dla religii i etyki w szkole”, popartym przez ponad pół miliona obywateli.
W liście otwartym skierowanym do Barbary Nowackiej Stowarzyszenie Katechetów Świeckich stanowczo sprzeciwia się interpretacji stanowiska biskupów, według której postulują oni wprowadzenie „przymusowej katechezy”.
„To nieprawda” – odpowiadają katecheci.
Jak przypominają, Prezydium KEP w swoim stanowisku „Młody człowiek zasługuje na więcej” wskazało, że lekcje religii nie powinny być traktowane jako przywilej Kościoła, ale jako prawo uczniów i rodziców. Chodzi o rozwiązanie, w którym uczeń wybiera między religią a etyką.
„Nie chodzi więc o przymus uczestnictwa w katechezie, lecz o zagwarantowanie każdemu młodemu człowiekowi udziału w zajęciach służących formacji aksjologicznej – zgodnie z wyborem jego i jego rodziców” – wyjaśniają autorzy listu.
„To nie jest tylko stanowisko Kościoła”
Stowarzyszenie zwraca uwagę, że postulat wyboru między religią a etyką nie jest wyłącznie propozycją Kościoła. Znalazł się on w obywatelskim projekcie ustawy „TAK dla religii i etyki w szkole”, pod którym – jak podkreślają katecheci – podpisało się ponad 500 tys. obywateli.
Projekt został wniesiony do Sejmu jako druk nr 1603. Po pierwszym czytaniu skierowano go do Komisji Edukacji i Nauki oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej.
„To właśnie ten projekt – a nie samo oświadczenie biskupów – jest dziś konkretnym wyrazem obywatelskiego głosu w sprawie przyszłości edukacji aksjologicznej w Polsce” – czytamy.
Stowarzyszenie Katechetów Świeckich jest jednym ze środowisk zaangażowanych w tę inicjatywę. Dlatego autorzy listu pytają minister edukacji, dlaczego w publicznej debacie zwraca się przede wszystkim do biskupów, pomijając głos setek tysięcy obywateli, którzy poparli projekt.
„Dziwi nas, że w publicznej debacie Pani Minister zwraca się przede wszystkim do biskupów, pomijając głos setek tysięcy obywateli, którzy skorzystali ze swojego konstytucyjnego prawa do inicjatywy ustawodawczej” – piszą.
Katecheci odnoszą się również do argumentu, że Kościół nie powinien ingerować w podstawy programowe. Ich zdaniem nie oznacza to jednak, że przedstawiciele Kościoła czy innych wspólnot religijnych powinni być wykluczeni z debaty publicznej na temat szkoły, wychowania i wartości.
„Mają więc pełne prawo zabierać głos w sprawach, które dotyczą tych kwestii” – podkreślają.
Autorzy listu przekonują, że demokracja nie może polegać na decydowaniu przez ministra, kto może wypowiadać się na temat edukacji.
„Demokracja nie polega na tym, że minister edukacji może decydować, kto ma prawo wyrażać opinię na temat szkoły. Demokracja polega także na wysłuchaniu tych, z którymi się nie zgadzamy” – zaznaczają.
Trzy pytania do minister edukacji
Stowarzyszenie kieruje do Barbary Nowackiej trzy zasadnicze pytania. Pyta, dlaczego obywatelski postulat wyboru między religią a etyką przedstawiany jest jako „przymusowa katecheza”, dlaczego w wypowiedziach minister pomijany jest fakt poparcia projektu przez ponad pół miliona obywateli oraz dlaczego zamiast merytorycznej debaty nad projektem znajdującym się już w Sejmie dyskusja sprowadzana jest do konfliktu między rządem a biskupami.
„Projekt obywatelski nie jest własnością Kościoła ani żadnej partii politycznej. Jest własnością obywateli, którzy złożyli pod nim swoje podpisy” – przypominają katecheci.
Ich zdaniem głosu tych osób nie można zastępować ogólnym odwołaniem do „oczekiwań społecznych”, jeżeli jednocześnie pomija się konkretną inicjatywę ustawodawczą popartą przez setki tysięcy obywateli.
Stowarzyszenie odnosi się także do słów Barbary Nowackiej dotyczących odchodzenia młodych ludzi od Kościoła. Katecheci zaznaczają, że można i należy dyskutować o kondycji Kościoła, frekwencji na lekcjach religii czy jakości katechezy.
„Możemy – i powinniśmy – pytać, co zrobić, aby młodzi chcieli na te lekcje przychodzić” – przyznają.
Jednocześnie podkreślają, że kwestie te nie mogą być argumentem za marginalizowaniem głosu rodziców, uczniów, katechetów i obywateli.
W ich ocenie debata na temat szkoły powinna być prowadzona przede wszystkim w oparciu o argumenty, a nie polityczne etykiety.
„Wierzymy, że w demokratycznym państwie spór o szkołę powinien być sporem na argumenty, a nie na etykiety i sugestie o „awanturze” czy „pachnieniu Braunem”” – piszą.
Ponad pół miliona podpisów
Stowarzyszenie Katechetów Świeckich apeluje do minister edukacji o podjęcie merytorycznego dialogu i poważne potraktowanie obywatelskiego projektu „TAK dla religii i etyki w szkole”.
„Ponad pół miliona podpisów zobowiązuje nie tylko jego autorów. Zobowiązuje przede wszystkim tych, którzy sprawują władzę w imieniu obywateli” – podkreślają.
Autorzy listu zaznaczają, że ich postulatem nie jest zapewnienie Kościołowi szczególnego statusu.
„Nie domagamy się przywileju dla religii. Domagamy się szacunku dla obywateli, prawa do wychowania zgodnego z przekonaniami oraz uczciwej debaty o tym, czego potrzebuje młody człowiek” – podsumowują.
Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.