Mali pielgrzymi z małych Stanów u Papieża – wielka duma i wielkie przeżycie

36 ministrantów z niewielkiej parafii w Stanach w diecezji sandomierskiej przyjechało do Rzymu, by zobaczyć serce Kościoła i spotkać Leona XIV. Dla jednych największym przeżyciem było znalezienie się tuż obok Papieża, dla innych sama pielgrzymka.

Młodzi pielgrzymi podkreślają, że służba przy ołtarzu pomaga lepiej rozumieć liturgię, być bliżej Boga i budować prawdziwą wspólnotę.

Z małych Stanów do Rzymu

Parafia św. Jana Gwalberta i św. Tekli w Stanach jest wyjątkowa – to jedyna parafia w Polsce, nosząca wezwanie św. Jana Gwalberta. Na pielgrzymkę do Włoch wyruszyło z niej 49 osób, w tym 36 obecnych i byłych ministrantów.

„Chcieliśmy pokazać tym młodym ludziom centrum, serce Kościoła, które jest w Watykanie” – mówi odpowiedzialny za parafialne duszpasterstwo ministrantów ks. Łukasz Flis. Jak dodaje, chłopcy bardzo chcieli również zobaczyć Papieża.

„Wielka duma”

Audiencja generalna u Leona XIV przyniosła wiele emocji. Krystian bez wahania mówi, że to właśnie ona najbardziej podobała mu się podczas wyjazdu. Udało mu się znaleźć tuż obok Ojca Świętego i uścisnąć Jego dłoń:

„Wielka duma, ponieważ wiele osób na świecie o tym marzy, a mi się to udało” – mówi w rozmowie z Vatican News.

Emocji nie ukrywali również pozostali ministranci. Jeden z nich, pytany o chwilę, gdy zobaczył wchodzącego Papieża, przyznał, że serce zaczęło mu bardzo szybko bić. Krzysztof, któremu również udało się dotknąć Leona XIV, jeszcze po audiencji mówił, że jest „trochę w szoku”.

Nie wszyscy mieli tyle szczęścia. Adrian żałował, że nie udało mu się dotknąć Papieża. Leona XIV opisał jako człowieka, który „wychodzi do ludzi” i „jest taki dobry”. Przyznał też, że przed wyjazdem nie spodziewał się, iż znajdzie się tak blisko Ojca Świętego.

Najmłodsza patrzyła na pierścień

W pielgrzymce uczestniczyły również rodziny ministrantów. Wśród nich była ośmioletnia Karolina, która przyjechała do Rzymu ze starszym bratem ministrantem i mamą. Także jej udało się znaleźć tuż przy Leonie XIV.

„Byłam bardzo szczęśliwa. Nie wiedziałam, że go mogę dotknąć” – opowiadała po audiencji.

Dziewczynka przyznała, że szczególnie zainteresował ją papieski pierścień. Chciała zobaczyć, jak wygląda i udało jej się go dokładnie obejrzeć. Po spotkaniu swoją radością podzieliła się z mamą.

Dla mamy Karoliny właśnie audiencja była najważniejszym przeżyciem pobytu w Rzymie. „Najlepszy moment i najważniejsze to właśnie spotkanie z naszym Papieżem” – podkreśla mama Monika.

Służba, która rozwija

Za emocjami rzymskiej pielgrzymki stoi codzienność służby przy ołtarzu. Ministranci ze Stanów mają swoje dyżury, regularne zbiórki i spotkania, wspólnie się modlą i przygotowują liturgię. Są też wyjazdy, dzięki którym grupa spędza ze sobą czas poza kościołem.

„Na co dzień służymy przy ołtarzu, to jest najważniejsze. Modlimy się. Mamy też spotkania ministranckie, te wyjazdy” – opowiada Filip. Pielgrzymka do Rzymu jest największym z dotychczasowych wyjazdów grupy.

O tym, co daje ministrantura, najlepiej mówią ci, którzy mają już za sobą wiele lat służby. Dominik służył przy ołtarzu przez dziesięć lat. „Na pewno dała mi to, że byłem bliżej Boga” – mówi. Jak dodaje, dzięki temu lepiej przeżywał liturgię i nauczył się dokładnie, jak wygląda Msza św.

Franek przekonuje, że ministrantura wcale nie oznacza nudy. Zapytany, jak zachęciłby swojego rówieśnika do służby, odpowiada prosto: „Służymy przy ołtarzu. Jesteśmy blisko Boga. Są też ciekawe wyjazdy. Tworzymy wspólnotę”.

Zaczynają po Pierwszej Komunii

Zmiany, jakie służba przy ołtarzu przynosi w życiu młodych, dostrzegają także rodzice. Mama Krystiana opowiada, że jej syn został ministrantem zaraz po Pierwszej Komunii Świętej. „Widzę, jak chłopcy się starają. Jak bardzo dla nich ta posługa przy ołtarzu jest ważna, jak są zorganizowani i odpowiedzialni” – mówi jego mama Beata.

O tym, że ministrancka wspólnota w Stanach żyje, świadczy również zainteresowanie pielgrzymką. Chętnych na wyjazd do Rzymu zebrano w ciągu zaledwie tygodnia – zapełnili cały autokar, a dla kolejnych osób zabrakło miejsc. W sfinansowanie pielgrzymki włączyli się rodzice, lokalne środowisko i instytucje.

Spotkanie z Leonem XIV było dla młodych ze Stanów wyjątkowym przeżyciem i spełnieniem marzenia o zobaczeniu Papieża z bliska. Do domu wrócą jednak również z doświadczeniem Kościoła większego niż ich własna parafia – wspólnoty, którą od lat poznają i której uczą się służyć przy ołtarzu.

Źródło: vaticannews.va/pl

Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.

« 1 »