„Muszę zdążać w górę”. Zginął, bo wyspowiadał żołnierza Wehrmachtu

Określenie „męczennik konfesjonału” przylgnęło do przynajmniej kilku świętych. Do mało kogo pasuje jednak tak bardzo, jak do bł. Karola Goldy. Pochodzący z Tychów salezjanin został beatyfikowany 6 czerwca 2026 r., wspólnie z ośmioma braćmi z zakonu. Żył najkrócej z całej dziewiątki – zabito go, gdy miał 28 lat.

Bł. Karol Golda został zamordowany w Auschwitz-Birkenau 14 maja 1942 r., po pół roku pobytu w obozie. W tym czasie był poddawany torturom. Na pewien czas trafił do bunkra głodowego. Wszystko dlatego, że wyspowiadał niemieckiego żołnierza. Hitlerowskie prawo nie zezwalało członkom armii na prywatne przystępowanie do sakramentów, a polskim księżom nie wolno było wykonywać posługi wobec Niemców. Żołnierz za karę trafił na wschodni front, a duchowny do obozu.

Szybka ścieżka

Karol Golda urodził się w 1914 r. w należących wówczas do Prus Tychach jako syn Ludwika i Anny z domu Świerczyk. Chodził do gimnazjum w Pszczynie. Od dzieciństwa wyróżniał się pobożnością – często przystępował do Komunii świętej, chętnie adorował Najświętszy Sakrament. „Ja muszę zdążać w górę” – zwykł mawiać.

Miał 13 lat, gdy poznał wychowanków salezjanów z Oświęcimia. Mimo pewnego oporu rodziców przeniósł się tam, zachwycony przykładem rówieśników.

W szkole był prymusem i jednocześnie dobrym sportowcem. Mając zaledwie 16 lat, dostał się do nowicjatu salezjanów w Czerwińsku. Jeden z jego kolegów napisał o nim:

„Mimo swego młodziutkiego wieku dowiódł, iż sprawę kształtowania swego ducha pojmował zupełnie na serio”. Chwalili go także przełożeni.

Od Lwowa po Rzym

Już po okresie nowicjatu Karol skończył dwie ostatnie klasy gimnazjum. Lubił filozofię i matematykę. Po maturze został wysłany do Daszawy niedaleko Lwowa, gdzie pokazał talent pedagogiczny, pracując z młodymi chłopakami. Zdolny i gorliwy – w 1935 r. został wysłany na studia na Gregorianie w Rzymie.

Na rzymskim uniwersytecie najchętniej uczył się dogmatyki i przedmiotów związanych z Pismem Świętym. W 1938 r. w rzymskiej bazylice Sacro Cuore przyjął święcenia z rąk biskupa Salvatore Rotolo, także będącego salezjaninem. Prymicyjną Mszę św. odprawił w Katakumbach św. Kaliksta.

Młody ksiądz wrócił do Polski w lipcu 1939 r.

Nie oddał życia za przyjaciół

Wybuch wojny zastał go w Poznaniu. Wyjazd na dalsze studia biblijne okazał się niemożliwy – niemieckie władze odrzuciły wniosek. Zamiast tego przełożeni mianowali go radcą, czyli kierownikiem studiów dla grupy teologów w Oświęcimiu.

W grudniu 1941 r. wyspowiadał niemieckiego żołnierza, a gestapo dowiedziało się o tym. Podczas przesłuchań nie powiedział niczego, co stanowiłoby tajemnicę spowiedzi.

W obozie przydzielono mu numer 18160. Bł. Karol Golda zginął, mając 28 lat, w 9. roku profesji zakonnej i w trzecim roku kapłaństwa. Za męczennika spowiedzi uważali go nawet esesmani.

„On oddał życie nie za przyjaciół. On oddał życie za nieprzyjaciół, bo wiara pozwalała mu w nieprzyjaciołach widzieć braci”

– mówił o nim podczas uroczystości beatyfikacyjnych kard. Grzegorz Ryś.

Źródła: karolgolda.pl, debniki.sdb.org.pl, diecezja.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.

« 1 »