Naprawianie dachu. Rycerze Kolumba działają w Polsce od 20 lat

Powodzianom przywozili agregaty, nienarodzonych bronią poprzez wsparcie matek, ale i przez modlitwę. „Nie ma ważniejszej sprawy od Mszy” – podkreśla ks. Janusz Kosior, kapelan Rycerzy Kolumba. W naszym kraju zakon pojawił się 2006 r., tak jak radził wcześniej Jan Paweł II.

Było o nich głośno po wybuchu wojny na Ukrainie. Pierwsze tiry z pomocą przekazaną przez Rycerzy Kolumba pojawiły się na granicy trzy dni po pełnej inwazji Rosji. Przeprowadzona wtedy zbiórka wśród Rycerzy z USA i Kanady dała blisko 24 mln dol. W Polsce bracia byli aktywni także podczas powodzi na Dolnym Śląsku. A na co dzień angażują się w dziesiątki inicjatyw pomocowych. Rycerze Kolumba nie są jednak wyłącznie organizacją charytatywną.

„Najważniejsze jest nasze stanie przy Chrystusie”

– podkreśla ks. Janusz Kosior, Koordynator Zespołu Kapelanów Programowych Rycerzy Kolumba w Polsce.

Najlepiej przez Polskę

W całej Polsce jest ich ok. 9 tys., z czego 1 tys. stanowią księża i zakonnicy. Przy 218 parafiach działają lokalne rady (do utworzenia jednej potrzeba na danym terenie 30 braci), w kolejnych stu zbiera się mniejsza grupa Rycerzy. Na świecie cały Zakon Rycerzy Kolumba liczy 2,2 mln braci – wyłącznie mężczyzn, choć ich żony i dzieci też w pewnym sensie należą do organizacji.

Do naszego kraju dotarli w 2006 r. Jak dziś mówią, Carl Anderson, ówczesny Najwyższy Rycerz, czyli światowy zwierzchnik zakonu, pytał św. Jana Pawła II, czy organizacja powinna wchodzić do Europy. Papież odparł, że tak, a najlepiej przez Polskę. I tak się stało, choć już po jego śmierci.

Nie ma ważniejszej sprawy

Naczelnymi zasadami zakonu są: miłosierdzie, jedność, braterstwo i patriotyzm. Lista akcji pomocowych, w których biorą udział bracia jest długa – od wsparcia domów samotnej matki, przez załatwianie agregatów dla powodzian, po kupowanie kurtek dla dzieci z niezamożnych rodzin.

„Jesteśmy organizacją pro-life” – podkreśla Krzysztof Zuba, sekretarz stanowy zakonu w Polsce. W praktyce oznacza to wsparcie finansowe różnych inicjatyw adresowanych do matek, ale też organizację wystawy „Jaś w drodze”, nowenny i modlitwy za nienarodzonych.

Działania formacyjne trudniej policzyć. Te widoczne to m.in. peregrynacja obrazu Najświętszego Serca Jezusa. W Mszach św. i nabożeństwach w całej Polsce wzięło udział kilkaset tys. osób – podkreśla Michał Wawrzkowicz, przełożony polskich Rycerzy Kolumba.

„Rycerzy trzyma Eucharystia – dodaje ks. Janusz Kosior. – Nieraz słyszeliśmy: są ważniejsze sprawy od Mszy. Nie ma ważniejszej sprawy od Mszy”.

Udział w akcjach charytatywnych – jak zaznaczają Rycerze – ma być realizacją wiary poprzez uczynki.

Skromne trzy grosze

Co przyciąga ludzi do rycerstwa? Często wola żony. Ale Iwona Bendera, dyrektora Rycerzy ds. mediów, zachęcił kolega.

„Przekonało mnie to, że to organizacja, która działa w sposób praktyczny formacyjno-służebnie na poziomie parafii”

– tłumaczy Bender, który Rycerzem został blisko 20 lat temu. Dodaje, że szukał braterskiej grupy, czegoś na wzór harcerstwa, do którego w młodości należał. Zakon dawał przy tym poczucie, że robi się coś konkretnego.

„Mężczyźni w Kościele często czują się zmarginalizowani. Jesteśmy stworzeni do konkretu – trzeba naprawić dach, to naprawimy” – uśmiecha się Iwo Bender. Kolejnym argumentem było to, że sugestia wejścia rycerstwa do Polski pochodziła od św. Jana Pawła II.

Efekty?

„Zakorzenienie w pewnej wspólnocie i wartościach – odpowiada. – Z jednej strony braterstwo, z drugiej misja, no i skromne trzy grosze, które udało mi się do tego dołożyć. To daje satysfakcję.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.

« 1 »