Ciągły nadzór i zabranianie dzieciom korzystania z nowoczesnych technologii to postulaty niemożliwe do zrealizowania. Jeśli chodzi o media społecznościowe, to dzieci często są sprytniejsze niż dorośli i zawsze znajdą sposób na obejście blokad. Ważniejsze jest towarzyszenie oraz rozmowa o nowych technologiach – uważa ekspert KUL, pedagog i logopeda dr Aleksandra Borowicz z Katedry Pedagogiki Specjalnej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II.
Posłowie pracują nad zmianami w prawie dotyczącym mediów i platform cyfrowych, m.in. nad ograniczeniem dostępu dzieci do komunikatorów internetowych. Dostęp do Internetu byłby możliwy po ukończeniu 15. roku życia. Podobne rozwiązania zostały wprowadzone w Australii.
„Towarzyszenie dzieciom i wskazywanie na wartościowe treści w Internecie jest ważniejsze niż ograniczanie dostępu” – mówi dr Aleksandra Borowicz. „Dla «tabletowych dzieci» żyjących w dobie cyfrowej rewolucji, urządzenia cyfrowe, takie jak telefon komórkowy, są narzędziami odcinającymi od zewnętrznego świata. Dlatego kluczowy jest czas poświęcany dziecku, wspólna zabawa i rozmowa, pomoc w przygotowaniu się na zagrożenia” – dodaje.
Przebodźcowanie i trudności
Cyfrowa rewolucja przyniosła wiele możliwości, między innymi kształcenia na odległość, zdobywania nowych kompetencji czy wyrównywania szans edukacyjnych bez wychodzenia z domu. Ale ta rewolucja niesie także zagrożenia, m.in. cyberprzemoc.
Rodzi to obawy dorosłych. „Korzystanie z cyfrowego świata, szczególnie z Internetu, wymaga od użytkowników, niezależnie od wieku, pewnych kompetencji” – mówi ekspert KUL. Chodzi o umiejętność odróżniania treści wartościowych od fake newsów, umiejętność krytycznej oceny treści napotykanych w sieci, wykrywania manipulacji i dezinformacji. Dorośli powinni uczyć dzieci odpowiedzialności za działania w sieci, w której nie jesteśmy anonimowi.
„Jednym z głównych zagrożeń dla zdrowia psychicznego jest przebodźcowanie dzieci. To się przekłada na trudności typowo szkolne: koncentrację, pamięć, zdolność przetwarzania informacji” – wskazuje dr Borowicz. „U młodych użytkowników sieci pojawiać się może także problem fałszywych «autorytetów» czy nieumiejętności odróżniania rzeczywistości od nieprawdziwych informacji. Negatywne treści mogą być bezkrytycznie przyjmowane i silnie oddziaływać na młodego człowieka”.
Komunikacja cyfrowa wpływa również na umiejętność komunikacji. Dzisiaj dzieci łatwiej rozpoznają emotikony w komunikacji pisanej z rówieśnikami, niż informację gestowo-mimiczną i prozodię mowy.
Z dzieckiem trzeba być
Jak zaradzić problemom? Zdaniem eksperta KUL, rozwiązaniem na zagrożenia nie są urzędowe zakazy, ale budowanie wzajemnego zaufania, edukacja i towarzyszenie młodym użytkownikom mediów społecznościowych i Internetu, choć budowanie zaufania nie zwalnia rodziców z zastosowania środków technicznych, które pomogą nam chronić dzieci. Ich zakres jest szeroki: kontrola rodzicielska, filtry treści czy słów kluczowych, oprogramowanie antywirusowe, monitorowanie aplikacji społecznościowych, używanie aplikacji chroniących przed cyberprzemocą czy tzw. sextingiem.
Więcej na ten temat można znaleźć w książce pod redakcją profesor Ewy Domagały-Zyśk „Personalistyczne integralne wychowanie dzieci w wieku szkolnym” (Personalistyczne integralne wychowanie dzieci w wieku szkolnym). Książka ukazała się w ubiegłym roku nakładem wydawnictwa KUL.
Źródło: KAI