Pigułkę działającą wczesnoporonnie sprzedano bez recepty lekarza już 50 tys. razy. Ministerstwo zdrowia zamierza przedłużyć możliwość łatwego handlowania nimi. Ok. 10 proc. tabletek zażywają nastolatki. Preparat sprzedawany jest 15-latkom bez zgody rodziców.
Tzw. pigułka po bazuje na octanie uliprystalu i jest zażywana po stosunku. Jej działanie hamuje lub opóźnia owulację. Jeśli nie doszło jeszcze do zapłodnienia, tabletka je uniemożliwia. Jeśli poczęcie już nastąpiło, pigułka powoduje poronienie.
Nastolatki bez kontroli
Ministerstwo zdrowia stara się zwiększyć dystrybucję preparatu. Wiosną 2024 r. prezydent Andrzej Duda zawetował rządową ustawę zezwalającą na sprzedaż tabletki bez recepty, także nieletnim. W odpowiedzi na to ministerstwo drogą rozporządzenia zezwoliło, by recepty wystawiali aptekarze. Nieletni mający przynajmniej 15 lat mogą w ten sposób kupować pigułkę bez zgody rodziców. Młodsze dzieci potrzebują takiej zgody.
Do programu łatwej sprzedaży przystąpiło nieco ponad 1446 z ponad 11 tys. działających w Polsce aptek. Z danych Naczelnej Izby Aptekarskiej, na które powołuje się tygodnik „Polityka” wynika, że średnio co dziesiąta tabletka trafia w ręce nastolatki.
Smutny bilans
Łącznie od chwili wprowadzenia rządowego rozporządzenia aptekarze sprzedali 50 tys. tabletek bez lekarskiej recepty. Resort zdrowia podaje, że oprócz tego 250-300 tys. recept wydają lekarze. Nie jest jasne, ile zginęło dzieci, a w ilu przypadkach nie doszło do poczęcia.
Program kończy się 30 czerwca 2026 r., ale Ministerstwo Zdrowia zamierza przedłużyć o kolejne dwa lata.
Źródła: IDK, politykazdrowotna.com
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.