Prezes NBP ujawnia: zyski ze złota mogą sfinansować polski SAFE. Padła konkretna kwota

Prezes Narodowego Banku Polskiego, Adam Glapiński, ujawnił, że niezrealizowany zysk z wyceny złota w rezerwach NBP sięga 197 mld zł. Według niego środki te mogłyby zostać wykorzystane na finansowanie polskiego SAFE, czyli szybkiego wzmocnienia obronności kraju, poprzez „aktywne zarządzanie” posiadanym złotem. To historyczna okazja do wykorzystania rezerw na strategiczne cele państwa.

Na koniec lutego 2026 roku Polska posiadała 570 ton złota, którego wartość szacowana była na około 340 mld zł. Prezes Narodowego Banku Polskiego, Adam Glapiński, podał, że niezrealizowany zysk wynikający ze wzrostu cen złota sięga 197 mld zł. To efekt gwałtownego wzrostu wartości tego surowca – cena złota wzrosła od czasu zwiększania rezerw przez NBP o 650 proc., podczas gdy ilość złota w zasobach banku zwiększyła się o 150 proc.

Podczas konferencji prasowej prezes wyjaśniał, że niezrealizowane przychody to efekt utrzymywania złota w rezerwach, które można „aktywnie zarządzać” – sprzedając część surowca, realizując zysk i ewentualnie odkupić złoto później. Glapiński zaznaczył, że takie działania nie są jedynie operacjami księgowymi, lecz rzeczywistymi transakcjami biznesowymi w ramach zarządzania rezerwami walutowymi. Wartość rezerw nie zmieniłaby się, ponieważ sprzedaż złota dokonywana byłaby w dolarach, co oznacza wymianę jednego składnika rezerw na inny.

„To nie jest tak, że złoto jak element rezerw walutowych podlega innym regułom i prawom niż inne ich elementy. Od zawsze dokonywaliśmy działań restrukturyzacyjnych na naszych rezerwach jak każdy inny bank centralny. Zmienialiśmy proporcje euro do dolara, ostatnio dokonaliśmy radykalnej zmiany, mamy mniej obligacji eurowych, więcej dolara” – mówił Glapiński. „Złoto można sprzedawać, kupować, obracać nim. Jedynym miejscem, gdzie obraca się złoto, jest Londyn” – mówił także.

Prezes NBP wyjaśnił także zasady rachunkowości banku: wzrost wartości złota i innych walorów jest ujmowany w kapitale banku, a nie w wyniku finansowym, co oznacza, że są to zyski niezrealizowane. Dodał, że w tym roku, przy utrzymującym się słabym złotym i geopolitycznych napięciach, możliwe jest wykazanie realnego zysku z rezerw.

„Nikt nam nie broni, żeby sprzedać złoto, zrealizować zysk i za jakiś czas odkupić to złoto” – mówił szef NBP. „Możemy wydać dyspozycje i sprzedalibyśmy 50, 20 czy 10 ton i uzyskali ekwiwalent w dolarach. Ile dokładnie – trzeba by rozważyć, aby zrobić do mądrze, inflacji to nie powoduje. Łącznie 197 mld w ciągu kilku lat” – mówił także.

Glapiński przypomniał, że rezerwy walutowe kraju wynoszą ponad 1 bilion zł, z czego złoto stanowi równowartość 340 mld zł. Zasoby NBP są przechowywane w Polsce, Nowym Jorku i Londynie, a część złota wkrótce zostanie sprowadzona do Polski. W lutym NBP kupił około 20 ton złota, co przyspieszyło proces po wybuchu wojny na Ukrainie. Bank dąży do posiadania 700 ton złota, co ma wzmocnić bezpieczeństwo finansowe kraju w niestabilnym otoczeniu geopolitycznym.

Podczas prezentacji prezes NBP wskazywał, że niezrealizowany zysk z wyceny złota mógłby zostać wykorzystany na cele narodowe, w tym m.in. na szybkie wzmocnienie armii – w ciągu trzech lat. Spotkania w tej sprawie odbyły się z udziałem premiera Donalda Tuska, prezydenta Karola Nawrockiego oraz ministra finansów i ministra obrony narodowej. Glapiński podkreślił, że choć propozycja generowania środków z zysków ze złota nie spotkała się z zainteresowaniem, to pozostaje historyczną okazją do finansowania strategicznych celów państwa.

„Jest zero zainteresowania, nic nie zaczniemy” – powiedział prezes NBP.

„Nasze propozycje nie spotkały się z zainteresowaniem. Nie ma popytu na te działania, może to zły moment. Jest stanowisko, że jak bank może wygenerować pieniądze, to niech da, „połatamy dziury w budżecie”. To nie jest zwykły zysk banku, to nadzwyczajna jednorazowa okazja historyczna. To musi być w celu narodowym – uzyskania silnej armii” – mówił także.

Dodał, że udało się z premierem ustalić, że rozpoczną się spotkania z ekspertami z Ministerstwa Finansów i z Ministerstwa Obrony Narodowej i ocenił, że „może się coś da ocalić”.

Prezes zaznaczył, że NBP prowadzi aktywną politykę zarządzania rezerwami walutowymi, zmieniając proporcje walut w portfelu, m.in. zwiększając udział dolara przy zmniejszeniu obligacji euro. Złoto można sprzedawać, kupować i obracać nim na londyńskim rynku. Wszystkie decyzje o lokowaniu rezerw należą do zarządu NBP, który działa autonomicznie, bez konieczności konsultacji z Radą Polityki Pieniężnej czy Europejskim Bankiem Centralnym.

Glapiński podkreślił również, że choć NBP w ostatnich latach notował straty, bank nie jest zobowiązany do ich pokrycia, a obowiązkiem jest przekazanie zysku, nawet jeśli w przeszłości wystąpiły ujemne wyniki finansowe.

 

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama

reklama