Miłość stanowi o sensie istnienia człowieka i Kościoła

„Dobro czynione w imię Boga jest tą częścią nas, która nie zostanie anulowana, nigdy nie zostanie utracona” – te słowa napisał papież w tekście przemówienia przekazanego Zgromadzeniu Ogólnemu Caritas Internationalis. Franciszek oparł je na czwartym rozdziale adhortacji apostolskiej Amoris Letitia. Odwołuje się on do Hymnu św. Pawła o Miłości z Pierwszego Listu do Koryntian. Nazywa on miłość najdoskonalszą drogą do poznania Boga oraz uchwycenia tego, co najważniejsze w życiu chrześcijańskim.

Ojciec Święty zwrócił uwagę, że działalność Caritas powinna służyć przede wszystkim ukazaniu miłości Pana do innych. To odróżnia ją od innych instytucji charytatywnych. Służba ludziom w obszarze miłosierdzia związana jest z niesieniem radości Ewangelii, jedności, sprawiedliwości i pokoju. To miłość sprawia, że istniejemy. Ona stanowi podstawę bycia. Kiedy przyswajamy sobie miłość Boga i kochamy w Nim, przybliżamy się do prawdy o tym, kim jesteśmy, jako osoby oraz Kościół. Nie tylko przekonujemy się o znaczeniu naszego życia, ale również jak cenne jest życie innych. Zaczynamy pojmować, że każde życie to coś niezbywalnego i jawi się ono jako cud w oczach Boga.

Papież podkreślił, że miłość otwiera nam oczy, poszerza spojrzenie, pozwala rozpoznać w nieznajomym spotykanym na naszej drodze twarz brata z imieniem, historią, dramatem, wobec którego nie możemy pozostać obojętni. W świetle miłości Boga fizjonomia drugiego wyłania się z cienia, wychodzi z braku ważności i nabiera wartości, znaczenia. Potrzeby naszego bliźniego stawiają nam pytania, niepokoją nas, prowokują do podjęcia wyzwania odpowiedzialności. Dodał następnie, że zawsze w świetle miłości znajdujemy siłę i odwagę, aby odpowiedzieć na zło, które gnębi innych, aby odpowiedzieć w pierwszej osobie, ukazując nasze oblicze, nasze serce, zakasując rękawy. Boża miłość sprawia, że odczuwamy ciężar człowieczeństwa drugiego jako «słodkie jarzmo i lekkie brzemię» (Mt 11, 30). Skłania nas do odczuwania jako własnych tych ran, które widzimy na ciele innej osoby, i przynagla nas do wylania oleju braterstwa na niedostrzegalne rany odczytywane w duszy bliźniego.

Ojciec Święty zauważył, że żyć miłością oznacza być wielkodusznym, życzliwym, uznając, że aby konstruktywnie współpracować, powinniśmy najpierw „dać przestrzeń” drugiemu. Czynimy to, gdy pozostajemy otwarci na dialog i słuchanie, elastycznie przyjmując opinie różniące się od naszych własnych, bez utwardzania naszych stanowisk, ale raczej szukając punktu spotkania, drogi mediacji. Papież zaznaczył, że Apostoł Paweł kończy swoją „pochwałę miłości” stwierdzeniem, że jest ona doskonałą drogą do Boga, większą od wiary i nadziei. One pozostają „darami tymczasowymi”, związanymi z naszą kondycją ziemską jako pielgrzymów, miłość natomiast okazuje się „darem ostatecznym”, zadatkiem i przedsmakiem czasów ostatecznych, Królestwa Bożego. Sąd Boży nad historią dokonuje się na podstawie miłości okazanej dzisiaj, na rozeznaniu tego, co uczyniliśmy dla innych w imię Boga. Franciszek przypomniał, że Caritas została powołana do życia, aby dać wyraz komunii eklezjalnej, wewnątrzkościelnej agape, aby być pośrednikiem między Kościołem powszechnym a Kościołami lokalnymi, wspierając zaangażowanie całego ludu Bożego w czynieniu miłosierdzia.

Ojciec Święty zaznaczył, że misją Caritas jest przede wszystkim współpraca w zasiewaniu Kościoła powszechnego, głoszenie Ewangelii za pomocą dobrych czynów. Nie chodzi tylko o inicjowanie projektów i strategii, które się sprawdzają, które dążą do skuteczności, ale o myślenie o sobie w ciągłym i nieustannym procesie nawrócenia misyjnego. Z tego powodu nie jest rzeczą drugorzędną przypomnieć o intymnym związku między drogą osobistej świętości a eklezjalnym nawróceniem misyjnym: ci, którzy pracują dla Caritas, zostali powołani do dawania świadectwa o takiej miłości przed światem. „Bądźcie uczniami misjonarzami, naśladujcie Chrystusa!" – zachęcił Franciszek. 

Dodał następnie, że członkowie Caritas są powołani do towarzyszenia Kościołom lokalnym w ich aktywnym zaangażowaniu w duszpasterstwo charytatywne. Powinni troszczyć się o kształcenie kompetentnych osób, zdolnych do niesienia orędzia Kościoła w życie polityczne i społeczne. Wyzwanie, jakie stanowi świadomy i dojrzały laikat, jest bardziej aktualne niż kiedykolwiek, ponieważ jego obecność rozciąga się na wszystkie te dziedziny, które bezpośrednio dotykają życia ubogich. To świeccy mogą wyrazić, z twórczą swobodą, matczyne serce Kościoła i troskę o sprawiedliwość społeczną, angażując się w żmudne zadanie zmiany niesprawiedliwych struktur społecznych oraz promowania szczęścia osoby ludzkiej.

« 1 »

reklama

reklama

reklama