Amerykańscy biskupi przeciwko aborcji chemicznej dostępnej bez ograniczeń

Konferencja Biskupów Katolickich Stanów Zjednoczonych (USCCB) opublikowała dokument wyjaśniający jej obawy dotyczące zatwierdzenia i deregulacji chemicznej pigułki aborcyjnej przez Agencję Żywności i Leków (Food and Drug Administration – FDA), która jest przedmiotem sprawy toczącej się przed Sądem Najwyższym Stanów Zjednoczonych.

Pozew złożony przez organizację pro-life Alliance for Hippocratic Medicine (Przymierze na rzecz Medycyny Hipokratejskiej) oskarża FDA o brak odpowiedniego zbadania niepożądanych skutków środku przy zatwierdzaniu jego stosowania i eliminowaniu niektórych zabezpieczeń, takich jak zatwierdzenie dostawy pocztą i zniesienie wymogu osobistej wizyty u lekarza przed otrzymaniem recepty.

„Środki potencjalnie szkodliwe będą wysyłane pocztą bezpośrednio do dziewcząt i kobiet, które nie spotkały się osobiście z lekarzem i mogą zostać zranione lub zabite bez publicznej wiedzy o przyczynie, jeśli obecna polityka FDA zostanie utrzymana”, ostrzegają biskupi w dokumencie opublikowanym przez Sekretariat USCCB ds. Obrony Życia.

Przypomniano, że wspomniany chemiczny środek aborcyjny zwany mifepristonem został zatwierdzony w 2000 roku. Amerykańskie przepisy zezwalają kobiecie na przyjmowanie go do 10. tygodnia ciąży, kiedy to jej nienarodzone dziecko będzie miało bijące serca, wczesną aktywność mózgu i częściowo rozwinięte oczy, uszy, usta i nos. Mifepriston zabija dziecko poprzez blokowanie hormonu progesteronu, który odcina jemu dopływ tlenu i składników odżywczych. Druga pigułka, mizoprostol, jest przyjmowana od 24 do 48 godzin po mifepristonie, aby wywołać skurcze mające na celu wydalenie ciała dziecka z matki, zasadniczo wywołując poród.

„Zwolennicy nazywają to «aborcją farmakologiczną», ale jest to mylące” – stwierdzili biskupi. Zauważono, że mylne jest też stosowanie do tego środka nazwy „leku”. „Lek” oznacza bowiem coś, co ma leczyć chorobę pacjenta. Mifepriston, ... nie został opracowany jako terapia lub lekarstwo, ale w celu zakończenia życia dziecka. Dlatego też „aborcja chemiczna” jest określeniem dokładniejszym – przypomniano.

Dokument biskupów USA przytacza szereg obaw dotyczących bezpieczeństwa, w tym krwotok, infekcje, a nawet śmierć, zauważając, że wskaźnik niepożądanych skutków aborcji chemicznej wynosi ponad 5 proc., czyli cztery razy więcej niż w przypadku aborcji chirurgicznej w pierwszym trymestrze ciąży.

Rejestr zdarzeń niepożądanych FDA przytacza 28 zgonów kobiet w okresie od września 2000 r. do czerwca 2022 r. – zauważono. Ponadto pomimo, że FDA przestała wymagać raportów o zdarzeniach niepożądanych innych niż śmiertelne w 2016 r., zgłasza łącznie 4,213 zdarzeń niepożądanych, w tym 1,048 hospitalizacji (z wyłączeniem zgonów), 604 przypadki krwotoków wymagających transfuzji, 97 ciąż pozamacicznych i 414 infekcji (71 z nich „ciężkich”).

Zauważono, że liczba kobiet, u których wystąpiły niepożądane skutki, jest prawdopodobnie wyższa, powołując się na recenzowane badanie z 2015 roku, które wykazało, że ponad jedna trzecia kobiet trafiła na pogotowie w ciągu 30 dni po dokonaniu aborcji chemicznej.

„Powikłania są prawdopodobnie niedostatecznie zgłaszane w USA, ponieważ wiele z nich jest leczonych na szpitalnych oddziałach ratunkowych, gdzie lekarze mogą nie wiedzieć o aborcji lub nie zapisać jej jako takiej w dokumentacji medycznej” - czytamy w dokumencie.

Dokument amerykańskiego episkopatu wyraża zaniepokojenie faktem, że przepisy FDA nie wymagają osobistych wizyt lekarskich, zezwalają na dostarczanie leku pocztą i na dostęp do niego nieletnim. Ostrzegają, że potencjalne negatywne skutki tej deregulacji nigdy nie zostały odpowiednio zbadane.

„FDA nie ustanowiła również żadnych ograniczeń wiekowych, pomimo braku badań potwierdzających bezpieczeństwo leków dla nieletnich dziewcząt – i nie uwzględniła zabezpieczeń stosowanych w badaniu klinicznym przedłożonym w celu uzasadnienia zatwierdzenia przez FDA, takich jak wymóg badania ultrasonograficznego w celu potwierdzenia wieku ciążowego i wykrycia niebezpiecznej ciąży pozamacicznej” – zauważono w dokumencie.

Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych zgodził się wysłuchać pozwu kwestionującego zatwierdzenie środka aborcyjnego i późniejsze deregulacje. Biskupi zauważyli, że orzeczenie to może mieć znaczący wpływ na aborcję w całych Stanach Zjednoczonych. Wskazali też, że około połowa wszystkich aborcji przeprowadzanych w tym kraju to aborcje chemiczne.

st

 

« 1 »

reklama

reklama

reklama