Wprowadzone właśnie w Chinach restrykcje dotyczące sprzedaży Biblii, organizowania pielgrzymek i transmisji modlitewnych online oraz zakaz katolickich liturgii pogrzebowych w Szanghaju ponownie wzbudzają pytanie o sens utrzymywania tajnej umowy Watykanu z władzami tego kraju.
Chrześcijanie w Chinach stanowią oficjalnie uznawaną mniejszość wyznaniową. Jednak, pomimo rządowych deklaracji o przestrzeganiu wolności religijnej, prawa chrześcijan są systematycznie ograniczane. Mowa jest o około 10-12 milionach katolików i 80 mln protestantów.
Choć wolność religijna jest zapisana w 36. artykule konstytucji Chin, w praktyce rząd chiński rozumie ją jako „wolność koncesjonowaną”. Półoficjalne stowarzyszenia patriotyczne dla pięciu głównych religii są de facto organami władz, które chciałyby decydować o wszystkim, w tym mianowaniu personelu religijnego, korzystaniu z obiektów religijnych oraz rozpowszechnianiu materiałów religijnych, które muszą być zatwierdzane przez partię. Te surowe ograniczenia dotyczą nie tylko chrześcijan, ale także wyznawców buddyzmu w Tybecie oraz muzułmanów, zwłaszcza Ujgurów.
Wolność religijna bez Biblii, pielgrzymek i liturgii?
W ostatnich miesiącach w Chinach wprowadzono kolejne ograniczenia dotyczące sprzedaży Biblii i innej literatury religijnej, pielgrzymek i transmisji modlitewnych online. W Szanghaju zakazano katolickich liturgii pogrzebowych w Szanghaju. Protestanckie kościoły domowe doświadczają coraz surowszych represji. W więzieniu od 2025 r. przetrzymywany jest katolicki lider obozu prodemokratycznego w Hongkongu Jimmy Lai. Naciski na jego uwolnienie ze strony rządów zachodnich państw, w tym prezydenta USA, nie przynoszą żadnych rezultatów. W zakładach karnych przebywa także ośmiu liderów Kościołów protestanckich (m.in. Kościoła Syjonu i Kościoła Przymierza Wczesnego Deszczu).
Podczas niedawnego wywiadu po ucieczce do Stanów Zjednoczonych pastor Jin opowiadał, jak został zabrany i zatrzymany w październiku 2025 roku. Stwierdził wówczas:
„Partia rządzi wszystkim. Mniejszości etniczne i różne wyznania, a nawet prywatni ludzie mający własne poglądy, a także niezależni intelektualiści, są w Chinach pod ogromną presją, są prześladowani.”
W wcześniejszym wywiadzie pastor przyznał, że uznaje za cud to, że został zwolniony po 266 dniach zatrzymania – w tym samym czasie w więzieniu pozostali inni pastorzy i liderzy jego Kościoła.
Religia koncesjonowana, pod nadzorem Partii Komunistycznej
Patrick Poon, niezależny dziennikarz i komentator, członek zarządu tokijskiej Sieci Prawników Azjatyckich, jeden z przewodniczących w Nowozelandzkiej Inicjatywie Weryfikacji Praw Człowieka, działacz Amnesty International opisuje smutną rzeczywistość, z którą miał do czynienia w Chinach.
„Rzeczywiście, jak słyszałem od wielu katolików, protestantów, Ujgurów i buddystów tybetańskich, rząd chiński kontroluje wszystkie aspekty ich życia – od miejsc kultu, tekstów religijnych, obrzędów religijnych, szkół, mianowania personelu religijnego — aż po działania podczas świąt religijnych.”
Chińskie władze wychodzą z założenia, że to one mają prawo ustalać doktrynę i praktyki wszelkich religii działających na terytorium kraju. W praktyce więc „wolność religijna” oznacza „wolność do praktykowania synkretycznej religii państwowej” w kilku odmianach. Ostatecznym autorytetem religijnym i wyrocznią jest zawsze Partia Komunistyczna.
Zakaz dystrybucji Biblii i zakaz sprawowania katolickich pogrzebów to kolejne przejawy tej absolutystycznej polityki. W sklepie przy katolickiej katedrze w Szanghaju nie może już sprzedawać Biblii, od sierpnia tego roku nie wolno w tym mieście sprawować katolickich pogrzebów. Co jeszcze musi się wydarzyć, aby hierarchowie odpowiedzialni za chińsko-watykańską umowę z 2018 r., przyznali wreszcie, że jest ona fikcją, a władze Chin nie zamierzają jej przestrzegać i traktują jako przykrywkę dla realizacji coraz brutalniejszej antychrześcijańskiej polityki?
Źródło: UCA News, The Epoch Times
Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.