W pełnym ciepłych emocji wystąpieniu podczas gali wręczenia Oskarów nagrodzona za główną rolę w filmie Hamnet Jessie Buckley opowiedziała o swym doświadczeniu macierzyństwa jako czymś, co nie tylko nie jest przeszkodą na drodze kariery aktorskiej, ale co nadaje odtwarzanej przez nią roli głębię i autentyczność.
Wystąpienie irlandzkiej aktorki jest czymś rzadko spotykanym w branży rozrywkowej. Hollywoodzkie środowiska słyną raczej z moralnego permisywizmu, a macierzyństwo traktowane jest jako przeszkoda w karierze aktorskiej. Tymczasem w przemówieniu na gali Oskarów Jessie Buckley otwarcie chwaliła małżeństwo i macierzyństwo, a zdobytą nagrodę zadedykowała matkom na całym świecie. Buckley zdobyła Oscara za rolę Anne Hathaway, żony Williama Szekspira, która utraciła swego syna, Hamneta.
Buckley jest pierwszą Irlandką w historii, która zdobyła Oscara dla najlepszej aktorki, a swoje przemówienie zakończyła przesłaniem w języku gaelickim, by to uczcić. Większa część jej przemówienia poświęcona była jednak małżeństwu i macierzyństwu oraz wskazaniu, jak pozytywnie jedno i drugie wpłynęło na jej życie.
„Chcę mieć 20 tysięcy dzieci z tobą”
W 2023 roku Jessie wyszła za mąż za Freddiego Sorensena, pracownika opieki psychologicznej i byłego producenta telewizyjnego. W 2025 roku powitali na świecie swe pierwsze dziecko, córeczkę. Po podziękowaniach skierowanych do pozostałych nominowanych osób oraz do producentów „Hamnet”, Buckley wskazała, jak pozytywny wpływ rodzina i macierzyństwo miało na jej życie:
„Fred, kocham cię. Kocham cię. Jesteś niesamowitym tatą. Jesteś moim najlepszym przyjacielem i chcę mieć z tobą jeszcze 20 tysięcy dzieci. Naprawdę, naprawdę.
Isla, moja mała córeczka, która ma osiem miesięcy, nie ma pojęcia, co się dzieje i pewnie śni o mleku, ale jest naprawdę kimś ważnym. Kocham cię, kocham być twoją mamą i nie mogę się doczekać, żeby odkrywać życie razem z tobą”.
Irlandka odniosła się również do tego, jak w jej własnym życiu macierzyństwo łączy się z jej aktorską drogą:
„Odgrywać rolę tej promiennej kobiety i odbyć podróż do zrozumienia potencjału matczynej miłości to największe zderzenie w moim życiu. Dziś w Wielkiej Brytanii obchodzony jest Dzień Matki. Dlatego chciałabym zadedykować to pięknemu chaosowi serca matki. Wszystkie pochodzimy z linii kobiet, które mimo przeciwności tworzą dalej. Dziękuję za wasze uznanie dla mnie w tej roli. To największy zaszczyt. To dla mnie nie do wiary”.
Temat macierzyństwa wrócił także w słowach, które wypowiedziała już po zakończeniu ceremonii rozdania nagród:
„Jestem pierwszą Irlandką, która wygrała, i to w Dzień Matki — to jakby jakaś szalona alchemia, że te wszystkie rzeczy zderzają się w taki dzień jak dziś.
Mojej córce w tym tygodniu wyrósł pierwszy ząbek. Obudziłam się, a leżała ona na mojej piersi, przytulając się do mnie. Czuję, że to prawdziwy dar, że mogę odkrywać macierzyństwo wcielając się w rolę tej niesamowitej matki, którą była [Anne Hathaway], a potem sama zostać matką, a w końcu być docenioną za tę niesamowitą rolę, jaką matki odgrywają w naszym świecie. To coś, czego nigdy, przenigdy nie zapomnę.”
Być mamą – to moja kariera
Pozytywne przesłanie Jessie Buckley mocno kontrastuje z postawą większości hollywoodzkich celebrytek, które często przedstawiają macierzyństwo jako przeszkodę w karierze, a nawet promują aborcję jako lepszą alternatywę. Takich tragicznych przykładów jest wiele – Michelle Williams, Stevie Nicks, Alyssa Milano i Cecily Strong pozytywnie wypowiadały się o aborcji i publicznie przyznawały, że zabiły swoje dzieci, twierdząc, że gdyby tego nie zrobiły, nie odniosłyby takich sukcesów aktorskich. Busy Philipps otwarcie twierdziła, że swoje „piękne życie” zawdzięcza dokonanej przez siebie aborcji.
Michelle Williams była wprawdzie w ciąży, gdy odbierała nagrodę Złotych Globów, jednak w swym przemówieniu podkreślała, że wcześniej przeszła aborcję i sugerowała, że tak właśnie należy czynić – że wybór, czy urodzić własne dziecko, czy też je zabić jest sprawą kobiety.
To fałszywe przesłanie niestety raz za razem słyszy się z ust celebrytek. Jednak wbrew twierdzeniu najbardziej znanego nazistowskiego propagandysty, kłamstwo powtórzone tysiąc razy nie staje się prawdą. Nie jest prawdą to, że kobieta ma prawo decydować o życiu lub śmierci dziecka, które nosi w swym łonie. Nie jest także prawdą to, że macierzyństwo jest przeszkodą w karierze kobiety.
Przede wszystkim – społeczeństwo nie może przetrwać bez zrodzenia i wychowania następnych pokoleń. Dlatego macierzyństwo nie może być ukazywane jako wtórne, jako mniej ważne niż kariera zawodowa kobiet. Przeciwnie, każde zdrowe społeczeństwo powinno stworzyć kobietom możliwości godzenia ich podstawowej, macierzyńskiej roli z pracą zawodową.
Teza, że kobieta musi zabić własne dziecko, aby odnieść sukces w życiu jest wysoce niemoralna, a przy tym absurdalna. Dziecko nigdy nie jest przeszkodą w drodze do sukcesu; przeszkodą jest natomiast brak wsparcia ze strony rodziny i społeczeństwa. Kobiety nigdy nie powinny być stawiane w sytuacji: rodzina albo kariera zawodowa, a ich macierzyństwo jest najcenniejszym wkładem w życie społeczeństwa. Społeczeństwo, które o tym zapomina, zmierza ku samozagładzie.
Culture is shifting.
— Anna Lulis (@annamlulis) 16 marca 2026
Actress Jessie Buckley praises motherhood during her Oscar-winning speech, defying Hollywood’s anti-kid agenda.
“I would like to dedicate this to the beautiful chaos of a mother’s heart.”
Get married. Have kids. pic.twitter.com/CyfYNbnj62
Źródło: Live Action