„Nic się nie zmienia”. Gaza pozostaje wielkim gruzowiskiem

„Tutaj czas jakby się zatrzymał, zatrzymał. Nie widzimy poprawy” – mówi ksiądz Gabriel Romanelli, proboszcz łacińskiej parafii Świętej Rodziny w Gazie. Większość ludności Strefy Gazy pozostaje przesiedlona, zmuszona do życia w prowizorycznych schronieniach i narażona na poważne zagrożenia związane z rozprzestrzenianiem się pasożytów i gryzoni, a także bombardowaniami i strzelaninami.

Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej (OCHA) potwierdziło w swoim najnowszym raporcie, że mieszkańcy Strefie Gazy mogą przebywać na mniej niż połowie jej terytorium, nie mogąc przemieszczać się do innych części okupowanych terytoriów palestyńskich ani za granicę. Wyjątkiem są nieliczni pacjenci upoważnionych do ewakuacji medycznej.

Ponadto izraelskie ograniczenia w wwozie towarów pierwszej potrzeby, takich jak generatory, olej silnikowy i części zamienne do pojazdów i maszyn, mają coraz poważniejszy wpływ na operacje humanitarne i świadczenie podstawowych usług.

Zdolność usuwania gruzu spadła z około 25 tys. do 5 tys. ton dziennie z powodu niesprawnego ciężkiego sprzętu. Setki generatorów, studni, zakładów odsalania wody, stacji pomp i tankowców są zagrożone nieodwracalną awarią.

Brakuje wody

OCHA ostrzegła, że bez natychmiastowych dostaw produkcja i transport wody pitnej mogą zostać wstrzymane, co zwiększy ryzyko epidemii. Kryzys już teraz zagraża dystrybucji żywności, transportowi wody, operacjom karetek pogotowia, łańcuchowi chłodniczemu w placówkach medycznych oraz funkcjonowaniu szpitali, w tym oddziałów intensywnej terapii. Nawet nieliczne studnie rolnicze i systemy nawadniające, które nadal działają, są zagrożone zamknięciem, co pogłębia brak bezpieczeństwa żywnościowego. Bez natychmiastowego dostępu do niezbędnych zasobów, załamanie się podstawowych usług w Strefie Gazy jest więc nieuchronne.

Potwierdza to ksiądz Gabriel Romanelli.

„Prawda jest taka, że nic się nigdzie nie zaczęło, czy to odbudowa, czy nawet coś, co ją przypomina. Cała Strefa powinna być placem budowy, a zamiast tego jest niewiele albo nic”

– zauważa proboszcz katolickiej parafii Świętej Rodziny w Gazie. Mówi o „kilku buldożerach, głównie z Egiptu, które usuwają gruz”, ale „na jeden budynek potrzeba dużo pracy”. Nawet podstawowe służby borykają się z poważnymi trudnościami. Władze lokalne „starają się oczyścić ulice i je uporządkować”, ale „nie widzimy większych postępów, po części z powodu braku środków”, a „problem odpadów pozostaje niezwykle poważny”.

Okno na wieczność

Najwyższą cenę płacą młodzi ludzie. Wielu z nich „dosłownie nie potrafi nawet powiedzieć, która jest godzina. Nie rozumieją wartości czasu, czym jest godzina, pół godziny czy piętnaście minut”. Dlatego parafia podjęła konkretną inicjatywę: „Szukaliśmy zegarów do sal lekcyjnych i pomieszczeń edukacyjnych. Znaleźliśmy kilka w sklepach, które jeszcze stały, choć trudno było nawet znaleźć baterie. Zainstalujemy je, ale nie wiemy, jak długo wytrzymają”. Cel jest jasny: „Pomóc dzieciom odzyskać poczucie czasu i zorganizować sobie dzień”.

Nadal jednak powszechne jest poczucie stagnacji i braku wyjścia:

„Po ponad dwóch i pół roku wojny wydaje się, że nic się nie zmienia. Jeśli coś się rusza, to jak mechanizm, który się zacina, a potem wraca do normy”.

W tym kontekście, jak podkreśla ks. Romanelli, ukazuje się wartość wiary. „Niedziela ma ogromną wartość; jest jak okno na wieczność”, ponieważ „nawet jeśli wszystko wydaje się stać w miejscu, istnieje wymiar wieczny, który zaczyna się już tutaj, w życiu łaski i w relacji z Bogiem i braćmi”.

Zaprasza, by w trudnych chwilach zawsze ufać Bogu, a w chwilach spokojnych dziękować Mu, „bo wszystko jest łaską”. Łaską – podsumowuje ks. Romanelli – jest „także bliskość i modlitwy papieża Leona XIV, który nigdy nie przestaje okazywać nam swojej miłości, nieustannie przesyłając nam wiadomości i dzwoniąc do nas”.

Źródło: KAI

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.

« 1 »