Ojciec siedmiu synów zginął, ratując najmłodszego z nich. Proces beatyfikacyjny w toku

Diecezja w amerykańskim Arlington zaczęła zbieranie dokumentów dotyczących Toma Vander Woude’a. Farmer z Wirginii zginął, ratując tonącego syna.

O rozpoczęciu procesu poinformowała sama diecezja. Gromadzenie informacji to wstępny, ale kluczowy krok w całej procedurze.

Tom był pilotem wojskowym – weteranem wojny w Wietnamie – i cywilnym. Po przejściu na emeryturę prowadził rodzinną farmę. Zginął 8 września 2008 r., zostawiając żonę i siedmiu synów. Miał 66 lat.

Wypadek miał miejsce na posesji Woude’ów. Ich najmłodszy syn, nastoletni wówczas Joseph, który ma zespół Downa, wpadł do przydomowego szamba. Ojciec skoczył za nim. Udało mu się utrzymać głowę chłopaka nad nieczystościami, dzięki czemu uratował jego życie. Sam jednak wskutek toksycznych oparów zatruł się i utonął.

Codzienność i heroizm

Pomysł beatyfikacji Toma zaczęła promować grupa, która nazwała się Gildią Toma Vander Woude’a. Diecezja podjęła sprawę.

„Ostatni akt ofiarnej miłości Toma był powszechnie uważany za ukoronowanie chrześcijańskiego życia naznaczonego wiarą, miłością bliźniego, pokorą, hartem ducha i hojną służbą innym” – czytamy w edykcie bp. Michaela Burbidge’a z Arlington, podpisanym również przez ks. Paula deLadurantaye, kanclerza diecezji.

„Widzimy w jego życiu szczerą odpowiedź na chrześcijańskie powołanie do świętości – stwierdził biskup. – Choć okoliczności śmierci Thomasa Vander Woude były heroiczne, ten mąż i ojciec w głęboki sposób pokazał, że do świętości należy dążyć przede wszystkim poprzez osobistą wierność w życiu codziennym oraz poprzez stałe i szczere «tak» Bogu w okolicznościach związanych z powołaniem i obowiązkami”.

„Nie ma dnia, żebym nie tęsknił za tatą, ale pocieszające jest to, jak wielu ludzi inspiruje jego” – powiedziała Chris Vander Woude, jeden z synów Toma.

Źródło: aciprensa.com

Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.

« 1 »