Po rocznym zawieszeniu finansowania z funduszy federalnych USA aborcyjny gigant Planned Parenthood będzie znów otrzymywać pieniądze podatników. Zabrakło politycznej woli, aby faktycznie ograniczyć działalność przemysłu aborcyjnego. Sieć twierdzi, że ustawa o wstrzymaniu finansowania doprowadziła do zamknięcia „prawie 30” placówek, ale jest to tylko połowiczna prawda.
Odcięta od finansowania federalnego, PP nadal otrzymywała olbrzymie środki od poszczególnych stanów. Jeszcze bardziej z prawdą mijają się słowa rzeczniczki tej organizacji, Nory Walsh-DeVries, wiceprezes ds. politycznych i legislacyjnych tej grupy, która powiedziała Politico, że roczna ustawa o wstrzymaniu finansowania (zakończona 4 lipca 2026 roku) spowodowała „nieodwracalne szkody” w wielu społecznościach, ograniczając dostęp do usług zdrowotnych.
Dezinformacja i zamęt: zamknięcie 200, 30, a może 20 placówek?
Rok temu, 1 lipca 2025 roku Planned Parenthood twierdziło, że wstrzymanie finansowania tej organizacji przez rząd USA będzie oznaczało, że prawie prawie 200 jej placówek będzie „zagrożonych zamknięciem”. W rzeczywistości podczas panelu na kongresie miesiąc temu prezes Planned Parenthood, Alexis McGill-Johnson, podała informację, że zamkniętych zostało „ponad 20 ośrodków”. W niedawno opublikowanym raporcie „One Year of 'Defunding' Planned Parenthood” ta liczba wzrosła do „prawie 30”, ale przyglądając się uważnie danym, okazuje się, że jednocześnie otwarło kilka nowych centrów. Rzeczywista liczba placówek zmniejszyła się więc nie o 200, ale o nieco ponad 20.
Mocno wątpliwy jest także związek zamykania placówek z obcięciem rządowych funduszy. Już przed 2025 r. organizacja zaczęła wdrażać plan przejścia na model biznesowy online, obejmujący sprzedaż tabletek aborcyjnych na zamówienie pocztowe. Restrukturyzacja planowana była więc wcześniej, a zamykanie placówek mogło nie mieć żadnego związku z funduszami rządowymi.
Aby zwiększyć zyski, organizacja sprzedaje teraz tabletki aborcyjne „na wszelki wypadek” (bez potwierdzonej ciąży), co narusza program bezpieczeństwa REMS Agencji ds. Żywności i Leków (FDA).
Hojne wsparcie stanów i „darczyńców prywatnych”
Dane finansowe publikowane przez Planned Parenthood nie wskazują na istotne problemy finansowe. Według raportu rocznego na rok 2024-25, przychody ze źródeł prywatnych wzrosły o 98,1 mln USD (ponad 14%) w porównaniu z rokiem poprzednim.
Największe wsparcie organizacja otrzymała jednak od pro-aborcyjnych stanów, które łącznie przekazały ponad 400 milionów dolarów na rzecz PP na pokrycie „usług zdrowotnych” w ramach programu Medicaid. Najhojniejsza okazała się tu Kalifornia. Oto konkretne liczby
Na co idą pieniądze?
Jak zauważa Wall Street Journal
„Byli pracownicy opisują biuro krajowe [PP] jako nadmiernie rozrośnięte, ze zbyt wieloma pracownikami zarabiającymi zbyt dużo na nieokreślonych stanowiskach."
Dane Planned Parenthood za rok 2025 ujawniają, że prezes, Alexis McGill-Johnson, uzyskała ponad 1 milion dolarów wynagrodzenia. Ogólne wynagrodzenia dla kadry zarządzającej korporacji w samym krajowym biurze przekroczyły 7 milionów dolarów, co stanowiło wzrost w porównaniu z 2024 rokiem.
Wydatki Planned Parenthood w latach 2024-25 wyniosły 61,2 mln dolarów na „politykę publiczną”, 13,2 mln na „zaangażowanie społeczności”, 56,9 mln na „rzecznictwo” oraz 144,3 mln na „fundraising”.
Najnowszy coroczny raport Planned Parenthood wskazuje, że posiada prawie 40% udziału w rynku aborcji w USA.
Od roku 2000 organizacja ta dokonała prawie 8 milionów aborcji (7 969 391). W tym samym okresie zapewniła zaledwie 331 tys. medycznych „usług prenatalnych”. W tym okresie liczba rocznie dokonywanych aborcji wzrosła ponad dwukrotnie zwiększyła liczbę aborcji (z 197 tys. do 434,5 tys.). Wzrost finansowania z pieniędzy podatników wyniósł aż 310 proc. (z prawie 203 mln USD do 832 mln USD – w roku kończącym się 30.06.2025).
W ciągu 20 lat, łączna liczba badań przesiewowych w kierunku raka w Planned Parenthood spadła o 82 proc. (najwyższy poziom osiągnęła w 2004 roku). Argumentacja rzeczniczki organizacji, że odebranie PP finansów publicznych miało oznaczać obniżenie standardów opieki zdrowotnej, nie ma więc podstaw w faktach.
Liczby nie kłamią
Planned Parenthood twierdziło, że odebranie jej pieniędzy z funduszy federalnych miało skutkować pozbawieniem opieki medycznej pacjentów korzystających z Medicaid, zwłaszcza na terenach słabo zurbanizowanych. Według podawanych przez tę organizację danych od czasu wycofania finansowania liczba wizyt w ramach Medicaid „spadła o około 25%, czyli ponad 250 000 wizyt”, co miało sugerować, że „znaczna liczba pacjentów korzystających z Medicaid pozostaje bez opieki.”
Dane mówią jednak coś całkowicie innego. To, że pacjenci w ramach Medicaid nie korzystają z usług Planned Parenthood nie oznacza bynajmniej, że są tych usług pozbawieni. W 2025 roku tzw. „federalnie kwalifikowane centra zdrowia” (FQHC), będące kluczowymi placówkami medycznymi na obszarach wiejskich, przewyższały liczebnie placówki Planned Parenthood niemal 30:1. Mowa o ponad 16 tys. placówek, które obsługiwały ponad 32,4 miliona pacjentów. Tymczasem zgodnie z danymi podawanymi przez PP na stronie internetowej w 2025 roku sieć ta posiadała około 600 placówek. Według niedawnych słów prezesa organizacji liczba ta spadła do 550 placówek obsługujących nieco ponad 2 miliony pacjentów.
Dysproporcję potwierdzają także inne dane statystyczne. Najnowsze dane FQHC (za 2024) wskazują, że:
Liczba usług świadczonych przez Planned Parenthood spadała stale na długo przed wycofaniem funduszy federalnych:
Problem związany z zamykaniem placówek medycznych na obszarach wiejskich jest realny, ale jego przyczyny leżą zupełnie gdzie indziej. Dotyczy on nie tylko placówek PP, ale wielu innych. Jednym z głównych powodów jest coraz bardziej komercyjne podejście do opieki medycznej. Placówki i całe sieci przejmowane są przez fundusze private equity, a następnie zamykane. Od 2005 roku 110 amerykańskich szpitali wiejskich zostało zamkniętych na stałe, z czego 24 zamknęły się w ciągu ostatnich pięciu lat. Obecnie blisko 800 kolejnych szpitali wiejskich jest zagrożonych zamknięciem z powodu problemów finansowych, jak szacuje Centrum Równości i Reform Opieki Zdrowotnej. W ciągu ostatniej dekady ponad 500 szpitali zamknęło swoje oddziały ginekologiczno-położnicze, z czego ponad połowa znajdowała się na terenach wiejskich.
Smutna 250. rocznica powstania Stanów Zjednoczonych
4 lipca USA świętowały 250. rocznicę swego powstania. Tego samego dnia wygasł zapis uchwalony rok temu w ramach ustawy „One Big Beatiful Bill Act”, wstrzymujący przekazywanie funduszy federalnych aborcyjnemu gigantowi. Posłowie i senatorowie mieli rok czasu na to, aby przedłużyć obowiązywanie tej ustawy o kolejny rok, uchwalić ją bezterminowo lub zmodyfikować jej treść. Tymczasem nie zrobili nic, zapis przestał obowiązywać, a amerykański podatnik, niezależnie czy jest zwolennikiem czy też przeciwnikiem aborcji, będzie zmuszony do finansowania placówek aborcyjnych Planned Parenthood. Mowa jest o niebagatelnych pieniądzach: ponad 800 milionach dolarów.
Deklaracje pro-life prawicowych polityków okazują się niewiele warte, gdy w grę wchodzą olbrzymie pieniądze i olbrzymi biznes. Brakuje politycznej woli powstrzymania funkcjonowania biznesu aborcyjnego. Jego działalności nie przeszkodziło obalenie przez Sąd Najwyższy USA w 2022 r. wyroku w sprawie Roe przeciwko Wade (1973), nie powstrzymało także roczne wstrzymanie funduszy federalnych w 2025 r. Po odzyskaniu finansowania rządowego PP ma zamiar przeznaczyć 47 milionów USA na kampanię zwalczającą kandydatów pro-life w najbliższych wyborach tzw. „mid-term”. Za bierność polityków życiem płacą niewinne istoty ludzkie – ponad milion rocznie w USA. Płacą także swoimi pieniędzmi podatnicy, których głos wydaje się nie mieć znaczenia w starciu z aborcyjnym przemysłem. Bardzo to smutne…
Źródło: Live Action