Na co dzień żyją w cieniu wojny i straty najbliższych. Dziś mówią o spokoju, życzliwości i nadziei. Pobyt w Polsce – dzięki zaproszeniu Rycerzy Kolumba – stał się dla wdów i dzieci po poległych ukraińskich żołnierzach doświadczeniem, które zaczyna leczyć rany.
Do Polski przyjechała grupa 45 osób, głównie ukraińskich kobiet i dzieci – wdów i rodzin po poległych żołnierzach. Jak podkreśla ks. Witalij Marcyniuk, opiekun pielgrzymów z greckokatolickiej parafii w Fastowie, uczestniczki doświadczyły ogromu wojennej tragedii.
„To szczególny czas, kiedy jesteśmy z tymi, którzy przeżywają utratę męża czy ojca. Oni noszą w sobie wiele emocji po tej stracie” – mówi kapłan.
Zmiana otoczenia i intensywny program modlitwy oraz spotkań przyniosły pierwsze owoce. „Zapominają o tym, co dzieje się na Ukrainie, a w sercu niosą swoich bliskich i oddają ich w ręce Boga” – dodaje. Jak zaznacza duszpasterz, jest to czas, w którym – dzięki modlitwie i doświadczeniu wspólnoty – rany po stracie zaczynają się goić.
Początek nie był łatwy – wiele kobiet przyjechało zamkniętych w sobie, skupionych na bólu i wspomnieniach. Stopniowo jednak, w atmosferze bezpieczeństwa i życzliwości, zaczęły się otwierać, rozmawiać, a nawet dzielić swoim doświadczeniem.
Pobyt w Polsce był także doświadczeniem konkretnej solidarności.
„Widzimy ludzi, którzy są z nami, którzy nas wspierają. To zupełnie inne doświadczenie niż to, co widzimy w telewizji” – podkreśla ks. Marcyniuk.
Program pielgrzymki obejmował wspólną modlitwę, spotkania z lokalnymi wspólnotami oraz czas na odpoczynek i integrację. W Radomiu uczestniczki brały udział w warsztatach i spotkaniach, które pomogły im choć na chwilę oderwać się od codziennych doświadczeń wojny. W Warszawie odwiedziły m.in. Pałac Prezydencki oraz Grób Nieznanego Żołnierza. W Częstochowie uczestniczyły w modlitwie na Jasnej Górze.
Szczególnym doświadczeniem były także spotkania z Polakami – zarówno w parafiach, jak i podczas codziennych rozmów – które pozwoliły zobaczyć konkretną twarz solidarności i wsparcia.
Widoczna jest także przemiana samych uczestników. „Niektórzy płakali w drodze, a tutaj już nie widziałem łez na ich twarzach” – zauważa ks. Marcyniuk.
Z czasem pojawił się spokój, uśmiech i poczucie bezpieczeństwa. Dla wielu kobiet był to pierwszy moment prawdziwego odpoczynku od początku wojny – także psychicznego. Wspólne przeżywanie modlitwy, rozmów i codziennych chwil sprawiło, że mogły na nowo doświadczyć relacji i bliskości drugiego człowieka.
Szczególnym momentem była modlitwa na Jasnej Górze, gdzie pielgrzymi zawierzyli swoje życie i doświadczenie bólu Matce Bożej. Obecność w sanktuarium, w dniu Zwiastowania Pańskiego, stała się dla wielu z nich doświadczeniem głębokiego pokoju i duchowego umocnienia.
Ostatnim etapem pielgrzymki był Kraków i Sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Jak podsumowuje ks. Marcyniuk: „To bardzo dobre doświadczenie. Widzimy, że przynosi owoce”.
Pielgrzymka pokazała, że nawet w cieniu wojny możliwe jest spotkanie z dobrem, które realnie przemienia serce i przywraca nadzieję.
Źródło: vaticannews.va/pl