„Żaden ksiądz nie poprosił o wyjazd, wszyscy zdecydowali się zostać i są blisko wiernych” – mówi bp Aldo Berardi, który mimo konfliktu w Zatoce Perskiej odwiedził wszystkie katolickie wspólnoty w regionie.
Terytorium kierowanego przez niego wikariatu apostolskiego Arabii Północnej obejmuje Bahrajn, Katar, Kuwejt i Arabię Saudyjską. Wkrótce minie pół roku od ataków Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran i reperkusji tego konfliktu w całym regionie. Przed wybuchem konfliktu na terenie wikariatu mieszkało około 2,2 mln chrześcijan, z których większość stanowili emigranci zarobkowi. Z powodu utraty pracy i pogorszenia warunków socjalnych wielu wróciło do swych domów.
Dario Salvi, AsiaNews: Wkrótce minie sześć miesięcy od wybuchu nowej wojny w Zatoce Perskiej. Jak wygląda sytuacja?
Bp Aldo Berardi. Obecnie ataki są rzadsze, choć po każdej ofensywie Amerykanów następuje odpowiedź Iranu, który nie oszczędza krajów wikariatu, wysyłając drony na Kuwejt, a przede wszystkim na Bahrajn, gdzie znajduje się siedziba wikariatu. Rozwój sytuacji zależy od relacji między Waszyngtonem a Teheranem. Od kilku dni panuje atmosfera większego spokoju, choć nadal pojawiają się amerykańskie zapowiedzi i irańskie dementi dotyczące zawieranych porozumień, a nie da się ustalić, co naprawdę się dzieje.
Jakie są codzienne konsekwencje wojny, biorąc pod uwagę problemy związane z Cieśniną Ormuz?
Wyczuwa się sytuację krytyczną. Zapasy żywności dla Bahrajnu docierają z Arabii Saudyjskiej przez most, który łączy oba kraje, lub drogą lotniczą. Najbardziej dotknięty jest Kuwejt, gdzie wszystkie dostawy docierają drogą morską, podczas gdy Katar korzysta z dostaw pochodzących ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA). Odczuwalne są poważne braki i trudności w dostępie do wielu surowców. Jako wikariat od miesięcy czekamy na plandekę do przykrycia dziedzińca konkatedry w Kuwejcie. W Bahrajnie rozpoczęliśmy budowę siedziby biskupiej, ale prace utknęły, gdyż brakuje dostaw żelaza.
Jak ludzie przeżywają te naprzemienne doniesienia o pokoju i eskalacji działań wojennych?
Słyszymy sygnały alarmowe, startujące drony; utrzymuje się napięcie i niepewność. Czekamy na pokój, modlimy się o pokój, ale te naprzemienne doniesienia o bombardowaniach i porozumieniach doprowadzają ludzi do szaleństwa. Przyszłość pozostaje niepewna, wiele się zmieniło również pod względem gospodarczym: jeśli chodzi o pracę, wielu wyjechało, ponieważ stracili zatrudnienie lub z obawy przed wojną, której skutki odczuwamy w codziennym życiu. Również w szkołach panuje niepewność, ponieważ nie wiemy, czy we wrześniu będzie można wznowić naukę; mamy taką nadzieję, ale wątpliwości pozostają. Musieliśmy odwołać egzaminy semestralne, ponieważ dzieci nie mogły się uczyć lub uczyły się, korzystając z kursów i zajęć online, a to nie to samo.
Kwestia niepewności dotyczy przede wszystkim migrantów, którzy stanowią zdecydowaną większość chrześcijan w regionie Zatoki….
Tak, i to jest tragedia! Kruchość i niepewność ujawniają się również w gospodarce, która przechodzi fazę stagnacji, i są dla nas również zachętą do ponownego przemyślenia duszpasterstwa: jeśli ludzie przychodzą i odchodzą, wyjeżdżają lub wracają, zawsze musimy zaczynać wszystko od nowa. Stoimy w obliczu ogromnego cierpienia: obecnie nie dysponujemy oficjalnymi statystykami dotyczącymi wyjazdów z Bahrajnu, Kuwejtu i Kataru, ale jest to kwestia otwarta dla Kościoła w Zatoce Perskiej.
Jeśli chodzi o duszpasterstwo, jakie są obecnie największe problemy lub priorytety?
Formacja liderów, świeckich szafarzy Eucharystii oraz tych, którzy odpowiadają za prowadzenie wspólnej modlitwy. Te aspekty formacji skłaniają nas do refleksji, ponieważ po pewnym czasie ci ludzie odchodzą i wszystko musimy zaczynać od nowa. Naszym zadaniem jest zapewnienie ciągłości formacji.
Pomimo trudności i wyzwań życie Kościoła toczy się dalej, jak wygląda sytuacja we wspólnotach, które Ksiądz Biskup odwiedził?
Pomimo wojny odwiedziłem wszystkie parafie i było to bardzo ważne przede wszystkim ze względu na ludzi, aby pokazać im, że biskup jest obecny i pozostaje blisko. Modliliśmy się o pokój, spotkałem się ze wspólnotami obrządków wschodnich, udzieliłem różnych posług, odwiedziłem księży i siostry zakonne. Pozostaje poczucie kruchości, niepewność co do tego, jak iść dalej, ponieważ z dnia na dzień można stracić pracę i być zmuszonym do wyjazdu. Nie pomaga cenzura informacji narzucona przez władze, brak pewności co do tego, co tak naprawdę się dzieje. Dlatego wolimy nie mówić zbyt wiele o wojnie, ale skupiamy się na nadziei, pokoju i jedności między wspólnotami. Wojna wzmocniła poczucie jedności i modlitwy, potrzebę solidarności i miłosierdzia, ponieważ wielu straciło pracę, a nie brakuje też problemów ze znalezieniem pożywienia czy schronienia.
Czy w ostatnich miesiącach pojawiła się jakaś szczególna prośba od wiernych?
Podstawowym pragnieniem jest możliwość zobaczenia i spotkania się ze swoim biskupem, wspólnej modlitwy i Eucharystii. Chciałbym podkreślić tu jedną bardzo ważną rzecz: żaden ksiądz nie poprosił o wyjazd, wszyscy zdecydowali się zostać. Zachęcam ich, by byli blisko swoich wspólnot, by pokazali, że my, jako Kościół, jesteśmy zjednoczeni i że nigdy nie opuścimy tego regionu ze strachu, ponieważ jest to część naszego powołania jako kapłanów i pasterzy: pozostać i być świadkami!
Czy pamięta Ksiądz Biskup jakieś szczególne wydarzenie, które pokazuje siłę wiary Kościoła w wikariacie?
Pamiętam pewien epizod: podczas Mszy nagle zaczęły dzwonić telefony komórkowe u wszystkich wiernych z powodu ogłoszenia alarmu. Mimo to kontynuowaliśmy nabożeństwo i nikt nie opuścił budynku, uczestnicząc w liturgii z jeszcze większą intensywnością. Była to głęboka chwila, która powtarzała się również w kolejnych tygodniach i stanowi ważne świadectwo, ponieważ pokazuje, że nie wolno nam ulegać strachowi ani dać się pokonać obawom. Innym znaczącym momentem była wizyta księcia Bahrajnu Salmana ibn Hamada ibn Isy Al Chalify w naszej katedrze wraz z ministrem sprawiedliwości i spraw wewnętrznych. Poprosili mnie, abym pozostawił kościół otwarty, ponieważ ludzie potrzebują modlitwy i duchowego wsparcia.
Piękne świadectwo!
Katedra podczas Mszy jest zawsze pełna! Co więcej, wszystkie parafie w wikariacie są pełne podczas nabożeństw. Kościoły stały się miejscem pokoju, wytchnienia i ukojenia w tej skomplikowanej sytuacji.
Jaka jest dziś misja Kościoła w wikariacie, w regionie dotkniętym wojną?
To pytanie zadaję duchowieństwu i będzie to temat, którym zajmiemy się podczas spotkania zaplanowanego w Bahrajnie w najbliższych miesiącach. Jaki jest sens naszej obecności? Jakie jest nasze powołanie? To zobowiązanie wykracza poza zadanie zachowania wiary, udzielania sakramentów i sprawowania Mszy świętej. Musimy odpowiedzieć na te pytania. Oczywiście naszym powołaniem przede wszystkim pozostaje dawanie świadectwa, które jest również gestem solidarności między nami, między wspólnotami, różnymi obrządkami i językami zjednoczonymi w różnorodności. Ale jesteśmy też uczestnikami życia ludności, jesteśmy częścią tych krajów; nie jesteśmy zewnętrzną i tymczasową gałęzią, ale ludźmi uczestniczącymi w cierpieniach i przyczyniającymi się do rozwoju: w tej chwili wszyscy jesteśmy zjednoczeni i to jest ważne.
Źródło: KAI