Stolica Apostolska zgodziła się na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego Roberto Malgesini – kapłana, który oddał życie, służąc najuboższym. Został zamordowany przez bezdomnego, któremu wcześniej pomagał. Dla wielu wiernych pozostaje symbolem radykalnej miłości bliźniego i świadkiem Ewangelii przeżytej do końca.
Stolica Apostolska wyraziła zgodę na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego 51-letni ks. Roberto Malgesiniego. Został on zamordowany 15 września 2020 roku w Como przez osobę bezdomną, której niósł codzienne wsparcie. Do zdarzenia doszło nieopodal kościoła św. Rocha, przy którym ten włoski kapłan pomagał licznym w tej dzielnicy migrantom, bezdomnym i osobom z marginesu. W czasie pogrzebu nazwano go „męczennikiem miłosierdzia” i „duszpasterzem ostatnich”. Tunezyjski imigrant, który dokonał zbrodni, został skazany na 25 lat więzienia.
Wiadomość o tym, że Stolica Apostolska wyraziła zgodę na otwarcie procesu beatyfikacyjnego ks. Malgesiniego, przekazał ordynariusz diecezji Como, podczas wielkopostnych rekolekcji dla młodzieży. W ich ramach ulicami miasta przeszła modlitewna procesja z pochodniami, podczas której wspominano tych, którzy oddali swe życie za Chrystusa. Szła w niej również Caterina Malgesini, siostra zamordowanego kapłana. Po ogłoszeniu decyzji Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych wśród młodzieży rozległy się długie brawa.
„Byłem tym bardzo poruszony, to znak, że pamięć o ks. Roberto wciąż jest żywa” – podkreślił kard. Oscar Cantoni.
Iść drogą „gigantów miłosierdzia”
Biskup Como wyznał, że w marszu pamięci szedł również arcybiskup Palermo, ponieważ młodzi chcieli oddać szczególny hołd bł. ks. Giuseppe (Pino) Puglisiemu, który zginął z rąk sycylijskiej cosa nostra, za to, że odciągał młodzież od struktur mafijnych. Jest on pierwszym błogosławionym męczennikiem zabitym we Włoszech przez mafię. „Duch Święty – podkreślił kard. Cantoni – naznaczył żywym ogniem istnienie i działanie tych naszych dwóch Kościołów dzięki ofierze księdza Pino i księdza Roberto”.
Biskup Como przypomniał, że obaj kapłani zginęli tego samego dnia – 15 września. Ich ofiarę dzieli 27 lat życia. Przywołał słowa Tertuliana, że krew męczenników jest zasiewem nowych chrześcijan. „Tak więc my wszyscy, świadkowie i przyjaciele tych dwóch «gigantów miłosierdzia», jesteśmy zachęcani do zdecydowanego kontynuowania naszej drogi, czyniąc z daru z siebie cel naszego istnienia” – podkreślił kard. Cantoni.
Poważnie potraktować świadectwo ks. Roberto
Ks. Roberto Bartesaghi przyjął święcenia kapłańskie razem z ks. Roberto Malgesinim, z którym się przyjaźnił i realizował wiele projektów duszpasterskich. Po ogłoszeniu decyzji Watykanu wyznał, że „w środowisku od dawna istniało mocne przekonanie, iż dojdzie do rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego”. Kapłan zauważył, że teraz trzeba się zaangażować w zbieranie potrzebnej dokumentacji i, jak podkreślił, poważnie potraktować świadectwo ks. Roberta. „Porusza i zarazem przeraża myśl, że osoba żyjąca obok ciebie może być świętą, a ty o tym nie wiesz – wyznał. – Być może ta okoliczność powinna skłonić każdego z nas do bycia świętym w codziennym życiu”.
Szczęśliwy w swym kapłaństwie
„W ciągu tych pięciu lat, jakie minęły od śmierci ks. Roberto – powiedział kard. Cantoni – zadziwiające jest, jak pamięć o nim, tak skromnym i tak dalekim od wszelkich zaszczytów, została zachowana i się rozprzestrzeniła”. Według kardynała, który dobrze go znał, będąc jego duchowym ojcem, ks. Malgesini wyróżniał się trzema cechami: „był człowiekiem modlitwy, nadziei i łagodności”. Kard. Cantoni podkreślił, że „jego dzień był modlitwą, zawsze naznaczoną uśmiechem dla wszystkich, nawet w trudnych chwilach”. Przestrzegł zarazem, by charytatywnej posługi ks. Roberto nie sprowadzać do bycia zwykłym filantropem. „On przede wszystkim był kapłanem, szczęśliwym ze swego kapłaństwa, zdolnym dostrzec oblicze Boga w każdym, kogo spotykał, od młodzieży w oratorium po ubogich mieszkańców miasta”. Teraz dla Kościoła w Como rozpoczyna się czas rozeznania, aby uchwycić wartość przykładu księdza Roberta, który miał tylko jeden kompas: Ewangelię.
Źródło: KAI