Wiedzieli, że grozi im śmierć, ale pozostali z ludźmi, którym służyli. 35 lat temu, 9 sierpnia 1991 r., polscy franciszkanie konwentualni o. Michał Tomaszek i o. Zbigniew Strzałkowski zostali zamordowani w peruwiańskim Pariacoto przez terrorystów z maoistowskiego Świetlistego Szlaku.
„Dobry pasterz nie opuszcza swojej owczarni, gdy nadchodzi niebezpieczeństwo” – mówi OSV News ich współbrat o. Jarosław Wysoczański.
Misja w Andach
Polscy franciszkanie rozpoczęli misję w Peru w 1988 roku. Posługiwali w ponad 70 górskich wspólnotach, do których docierali nieraz przez kilka godzin konno lub na mułach.
„Od chwili, gdy stanęliśmy na peruwiańskiej ziemi, czuliśmy, że ludzie od dawna na nas czekali. Przyjęto nas nie jak zagranicznych misjonarzy, lecz jak członków rodziny” – wspomina o. Wysoczański. W poznaniu miejscowych realiów, zwyczajów i potrzeb pomagały franciszkanom siostry sercanki, które już wcześniej posługiwały w Pariacoto.
W regionie panowały ubóstwo i susza, trwała epidemia cholery. Zakonnicy prowadzili szkołę dla katechistów, pomagali budować drogi i kanały nawadniające oraz odpowiadali na codzienne potrzeby mieszkańców. „Zrozumieliśmy, że Ewangelią żyje się nie przez przywileje, lecz przez bliskość; nie przez wygodę, lecz przez dar z siebie” – podkreśla o. Wysoczański.
W cieniu terroru
Świetlisty Szlak nasilał w tym czasie działalność terrorystyczną. Maoistowscy partyzanci uznawali Kościół za przeszkodę dla rewolucji, ponieważ bronił ludzkiej godności, pokoju i wolności sumienia.
Kilka miesięcy przed śmiercią franciszkanów w zamachu niedaleko Pariacoto zginął inżynier pracujący przy budowie drogi. Misjonarze rozmawiali wówczas z biskupem i siostrami zakonnymi. „Świadomie podjęliśmy decyzję, że zostajemy. Nie opuścimy ludzi ani wspólnoty, do której zostaliśmy posłani” – wspomina o. Wysoczański.
„Ojciec Michał i ojciec Zbigniew byli przede wszystkim ludźmi modlitwy. W naszej małej kaplicy klasztornej często nie było wolnego klęcznika, ponieważ jeden z braci spędzał długie godziny przed Najświętszym Sakramentem. Jestem przekonany, że właśnie tam dojrzewały ich najtrudniejsze decyzje” – dodaje franciszkanin. Jak zaznacza, nie był to heroizm oparty na ludzkiej odwadze, lecz owoc głębokiej relacji z Chrystusem.
Wierność aż do śmierci
9 sierpnia terroryści uprowadzili o. Tomaszka i o. Strzałkowskiego, a następnie zamordowali ich poza Pariacoto. Według świadków o. Strzałkowski prosił napastników, aby oszczędzili towarzyszących zakonnikom postulantów. „W pewnym sensie przypomina to słowa Chrystusa w Getsemani: «Jeżeli Mnie szukacie, pozwólcie tym odejść». Nawet w obliczu śmierci najpierw myśleli o innych” – zauważa o. Wysoczański.
Niespełna dwa tygodnie później terroryści zabili włoskiego kapłana Alessandra Dordiego. Wszyscy trzej zostali beatyfikowani w 2015 r. jako męczennicy zabici z nienawiści do wiary.
Leon XIV, który ponad dwie dekady posługiwał w Peru jako misjonarz i biskup, w przesłaniu z okazji dziesiątej rocznicy beatyfikacji przywołał własne doświadczenie tego kraju. „Z racji tego, że sam posługiwałem w tym ukochanym kraju, odnajduję w nich coś głęboko pokrewnego dla każdego, kto doświadczył misji” – napisał Papież. Podkreślił, że życie i męczeństwo kapłanów są dziś zaproszeniem do jedności i misji dla całego Kościoła.
Po 35 latach o. Wysoczański ujmuje ich świadectwo w jednym słowie: „Wierność”. „Wierność aż do śmierci, zrodzona z miłości” – dodaje.
Źródło: vaticannews.va/pl
Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.