Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Ewa Szumańska

Rodzina

Była w Rzymie pewna niezwykła rodzina. Dziedzicząc swój fach z ojca na syna i na dalszych krewnych, stworzyła jakby wczesny prototyp dzisiejszych rodzinnych firm dalekowschodnich. Działała w XII i XIII wieku, pozostawiła trwały ślad w setkach budowli, opanowała ich wnętrza, budując ambony, portale, schody, ale przede wszystkim posadzki. Rodzina nosiła nazwisko Cosmati i tak ochrzczono cały styl artystyczny, naśladowany w późniejszych stuleciach.

To dzięki owej rodzinie, po wejściu do któregoś z rzymskich kościołów, nie podnosi się od razu głowy, żeby spojrzeć na to, co u góry i po bokach - ale się ją pochyla. Pod nogami wyrasta bowiem cudowna przesrzeń. Ułożone z różnokolorowych marmurów i półszlachetnych kamieni zdumiewające kobierce, mozaiki, kompozycje, jakieś firmamenty i nieba usiane gwiazdami, kołami, wstęgami - gdzie żaden motyw się nie powtarza, gdzie wszystko jest fantazją, zmysłem dekoracyjnym, wspaniałym wyczuciem tworzywa.

W naszej epoce, w której pisarz bywa autorem kilku zaledwie tomików, czy jednej znaczącej książki, architekt - paru większych realizacji, a malarz wypuszcza z siebie obrazy z widocznym wysiłkiem i z bardzo dużymi przerwami, zdumiewa mnie często pracowistość i cudowna lekkość tworzenia dawnych artystów. Dzieła liczone nie na sztuki, ale na setki - i żadnego wyjałowienia, spadku formy, przyćmienia talentu. Zdumiewam się, podziwiam i liczę. Te dziesiątki metrów kwadratowych płótna i ścian zamalowanych przez Rafaela. Te tony marmuru, gdyby zważyć wszystkie rzeźby Berniniego. Te hektary płaskiego terenu, zamienione w zaczarowaną, kolorową geometrię przez skromną rodzinę Cosmatów...

 

Mosty

Jeżeli jakieś miasto nie odwróci się plecami, ale z czułością pochyli nad rzeką, która przez nie przepływa - wygrywa wielki los na loterii. Zyskuje taki element dekoracyjny, którego nie stworzyłby mu żaden urbanista. Wijącą się malowniczo wśród murów wstęgę żywej wody, nadbrzeżne bulwary - radość i najmilszy teren spacerów dla mieszkańców, oraz pyszne klejnoty, jakimi w miejskiej architekturze mogą stać się mosty. Tak właśnie mądrze i czule pochyliły się - Paryż nad Sekwaną, a Rzym nad Tybrem.

Piękne, obdarzone własną historią, charakterem i indywidualnością, mosty rzymskie!...

Do starego Ponte Milvio jechaliśmy na dalekie peryferie miasta, żeby nie ominąć miejsca najważniejszej chyba dla chrześcijaństwa bitwy między Maksencjuszem i Konstantynem...

Sędziwy Ponte Fabrizio zaprowadził nas na podobną do płynącego statku, "medyczną" wysepkę Tiberina. Ongiś można się nim było dostać do wotywnej świątyni Eskulapa, później i obecnie do olbrzymiego szpitala Bonifratów...

Wspaniałe, pojedyncze przęsło Ponte Rotto, pozostałość po zbudowanym w drugim wieku przed Chrystusem moście Aemilius, który zawalił się w okresie Renesansu...

Ponte Sisto, z czasów papieża Sykstusa VI, z charakterystyczną, okrągłą lunetą w środkowym filarze, przez którą widać zieleń i kawałek nieba. Rzymianie lubią nim spacerować, bo jest zamknięty dla ruchu kołowego, a widok z niego jest niepowtarzalny...

Ponte Sant’Angelo wydaje się szumieć skrzydłami stojących wzdłuż balustrad aniołów. W wielkie święta idą nim procesje religijne, w dni powszednie jest okupowany przez Czarną Afrykę; sprzedawcy w regionalnych strojach rozkładają tu swoje drewniane posążki, haftowane czapeczki, tam-tamy...

Wracając "do domu" jedziemy zawsze autobusem przez Ponte Sublizio. U jego wylotu stoi fontanna-kompozycja z amfor. Most jest nowy i fontanna jest nowa. Ale niektóre z amfor mają znak wytwórcy z okresu Cesarstwa, bo ongiś było w pobliżu całe sztuczne wzgórze Testaccio, utworzone właśnie ze stłuczek pojemników na wino i oliwę. A nazwa mostu, to pamiątka pierwszego, drewnianego jeszcze Pons Sublicius, przerzuconego nad Tybrem...

Mosty, mosty - prastare, stare i zupełnie nowe, przepiękne klamry spinające oba brzegi Miasta. Chodzę po nich i myślę z odrobiną zazdrości, dlaczego my nie umieliśmy się nigdy zwrócić twarzą do naszych rzek?

 

Ślady

Dawność wywołuje respekt i pewien specjalny rodzaj wzruszenia. Znane jest pragnienie młodych i nie posiadających własnych korzeni narodów, żeby mieć u siebie coś starego, nawet jeżeli trzeba to przedtem rozebrać, przetransportować i postawić na nowo. Czasem, jeszcze bardziej niż sam wiekowy obiekt, budowla, czy przedmiot codziennego użytku, wzrusza nas ślad, pozostawiony na nim przez użytkownika sprzed wieków. Wgłębienie od na uchu antycznego dzbana, czy zniekształcona stopa posągu, którą przez długie stulecia głaskali pielgrzymi.

U mnie ten specjalny rodzaj wzruszenia wywołują również resztki nawierzchni dawnych dróg i pozostawione na nich ślady stóp albo pojazdów. Szukam ich zawsze w ruinach - rzymskich, greckich, peruwiańskich, azteckich... Teraz, w Rzymie, najbardziej imponujące znalazłam pod łukiem Porta Maggiore, największej bramy w murach, otaczających kiedyś Miasto. Jest rzeczywiście wspaniała. Biały, osmolony smogiem marmur, wtopiony w rude, ceglane przęsła akweduktu; przed bramą przedziwny grobowiec piekarza Vergiliusa Eurysacesa z pierwszego wieku przed Chrystusem, grobowiec w kształcie piekarniczego pieca!

Ale ja szukam śladów - przecież tu, pod największą bramą miasta ruch był chyba największy... Są! Głębokie, symetryczne, wygniecione w kamieniu rowki od kół rydwanów. Takie koleiny, w które wpadał każdy przejeżdżający i odrobinę je pogłębiał. Pochylam się nad nimi i wpatruję w napięciu, czegoś od nich chcę, czegoś oczekuję, ale słyszę tylko odgłosy współczesnego miasta i bicie własnego serca.

Zauważyłam, że sporo ludzi pochyla się nad takimi śladami. Bo podróżowanie tylko wtedy ma sens, kiedy świat - nawet stosunkowo dobrze poznany, stanowi tajemnicę, a miastom, ulicom i kamieniom zadaje się własne pytania.



Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: rodzina opowiadanie Rzym pamięć architektura Mosty Ślady Cosmati Rafael Bernini Tybr Ponte Fabrizio Ponte Rotto Ponte Sisto Pons Sublicius wzruszenie
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W