Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


Henryk Szczepański

CO TO JEST TYFLOFILM?

Kino dla niewidomych



Niektórzy przypuszczają, że film to przyjemność wyłącznie dla oczu. Tymczasem okazuje się, że przepadają za nim także ludzie z białą laską. Ich obecność na seansach kinematograficznych zdumiewa niejednego miłośnika X Muzy. Do kina przychodzą w towarzystwie kogoś bliskiego, kto dyskretnym szeptem potrafi podpowiedzieć, co właśnie wydarzyło się na ekranie.

Okazuje się, że cały sekret dostępności filmu dla człowieka pozbawionego wzroku spoczywa w rękach, a właściwie w ustach takiego „zaprzyjaźnionego podpowiadacza”, który umiejętnie podrzuca brakujące informacje w chwili, gdy milkną dialogi, a do głosu dochodzi obraz. W kilku krajach zachodnich prace nad udostępnianiem filmów i programów telewizyjnych osobom niewidomym podjęto już przed sześciu laty. Wtedy w Polsce wiadomość tę potraktowano jako jedną z egzotycznych nowinek. Z programów telewizyjnych opatrzonych komentarzem lektorskim, odbieranym za pomocą specjalnych dekoderów, już od kilku lat korzystają niewidomi na Wyspach Brytyjskich. Tam właśnie oglądał je Grzegorz Rzeszutek z Bytomia. — Uczestnicząc w tych seansach — mówi — mogłem się przekonać, że są bardzo komunikatywne, bardziej sugestywne, a przede wszystkim bardziej zrozumiałe.

Również ludzie pozbawieni wzroku interesują się filmem. Mają swoje ulubione tytuły, które wywarły na nich większe lub mniejsze wrażenie. Ze znawstwem mówią o grze aktorskiej, reżyserii, scenariuszach, zdjęciach, muzyce. Pamiętają tytuły dzieł, które kiedyś oglądali własnymi oczyma bądź po utracie widzenia, już przy pomocy przyjaciół. Mają swoje rankingi i ulubione kolekcje, które chcieliby przeżyć raz jeszcze. W domowych zbiorach gromadzą wideokasety albo krążki DVD. Zbierają płyty CD z muzyką filmową i ścieżkami dźwiękowymi, a ci, którzy używają komputerów nowszej generacji, chlubią się zbiorami plików filmowych w formacie MPG. Bywają znakomitymi gawędziarzami specjalizującymi się w opowiadaniu anegdot, zakulisowych ploteczek i innych biograficznych perypetii gwiazd srebrnego ekranu. Gdy jednak chcą coś obejrzeć, zawsze są skazani na absorbowanie innych osób albo całkiem zrozumiałe ograniczenia w przeżywaniu swojej wielkiej pasji.

W Polsce prekursorem udostępnienia filmu dla niewidomych jest Andrzej Woch z Krakowa, a pierwszym, z jego inicjatywy odpowiednio zaadaptowanym, obrazem była „Ekstradycja III”. — Już podczas adaptacji tego filmu — opowiada Andrzej Woch — upewniliśmy się, że do przygotowania dobrego komentarza konieczny jest sekretarz literacki, czyli bardzo sprawny polonista. Ścieżkę z podpowiedziami trzeba powierzyć nie aktorowi, lecz lektorowi, który odczyta ją „bez artystycznej ekspresji”. Idea bowiem jest taka, by odpowiedni komentarz w odpowiednim momencie „podrzucał” brakujące, a zasadnicze informacje, nie podpowiadając jednak interpretacji wydarzeń.

Pierwsze doniesienia o polskim tyflofilmie — czyli ekranizacji waloryzowanej tak, aby była dostępna dla osób niewidzących — wzbudziły żywe zainteresowanie. Kwestią otwartą pozostaje dobór tytułów i zasady dystrybucji. Ludzie ci z nadzieją spoglądają w stronę Polskiego Związku Niewidomych oraz Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Liczą na to, że idea domowego kina niewidomych spotka się również ze zrozumieniem i uznaniem tych instytucji.

Oryginalna inicjatywa Andrzeja Wocha znalazła na razie finansowe wsparcie Ministerstwa Kultury i Sztuki, które przed dwoma laty na przygotowanie i opracowanie dźwiękowe filmów przekazało 12 tys. zł.

Jak poinformowała nas Iwona Pawłowska z Biblioteki Centralnej PZN, obecnie Dział Tyflologiczny posiada w swoich zbiorach kasety z następującymi filmami z dodatkową ścieżką dźwiękową: „Psy”, „Seksmisja”, „Vabank”, „Tato”, „Sara”, „Miś”, „Zapach kobiety”, „Siedmiu wspaniałych”, „Rio Bravo”. Można je odtwarzać na tradycyjnym sprzęcie wideo. Są wypożyczane na rewers, po osobistym zgłoszeniu się do działu tyflologicznego warszawskiej biblioteki. Tak więc w tej chwili praktycznie są dostępne jedynie dla niewidomych mieszkańców stolicy, ogląda się je więc tylko w nielicznych polskich domach. Miejmy nadzieję, że wkrótce wielu niewidomych będzie mogło swobodnie obcować ze sztuką filmową.

Andrzej Woch pociesza, że już wkrótce tyflofilmy będą też dostępne na krążkach DVD. W Pracowni Tyfloinformatycznej Uniwersytetu Jagiellońskiego prowadzone są też prace nad wzbogaceniem obrazu filmowego o specjalną ścieżkę z językiem migowym, co równocześnie będzie udostępniało film także osobom z upośledzonym słuchem.

Narodziny tyflofilmów są historycznym wydarzeniem w dziejach polskiej kinematografii. — To początek równoprawnego uczestnictwa niewidomych w kulturze filmowej — zauważa Andrzej Woch. Pod pojęciem „tyflofilm” kryje się radość samodzielnego, w miarę pełnego odbioru filmu, łącznie z tymi partiami, w których fabułę podsuwa sam obraz, wzbogacony równie sugestywną muzyką. Takich artystycznych rozwiązań we współczesnym kinie, zwłaszcza tym ambitniejszym, jest coraz więcej.


opr. mg/mg



 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: kino kalectwo niewidomy sprawni inaczej tyflofilm X Muza upośledzenie
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W