reklama

Podróż z noblistą i rzeźbiarzem

Co wspólnego ze sobą mają wybitny bakteriolog i noblista Robert Koch oraz powstaniec wielkopolski, artysta Marcin Rożek? Obydwaj mieszkali w tym samym mieście - Wolsztynie

Lekarz i bakteriolog Robert Koch został laureatem Nagrody Nobla za odkrycia związane z gruźlicą, która dziesiątkowała chorych o wiele bardziej niż obecnie koronawirus. Powstaniec Wielkopolski, utalentowany rzeźbiarz i malarz Marcin Rożek zginął w obozie koncentracyjnym, bo nie chciał wykonać portretu Hitlera. Niemiec noblista i Polak rzeźbiarz mieszkali w tym samym mieście - Wolsztynie.

Tym razem w „opiekunowym”, wakacyjnym cyklu przenosimy się do wspomnianego przed chwilą miasta położonego nad jeziorem Wolsztyńskim. To tam w odległości zaledwie kilku ulic, którą można przejść spacerkiem, znajdują się dwa muzea poświęcone Robertowi Kochowi i Marcinowi Rożkowi. Obydwa działają pod opieką Muzeum Regionalnego, które w Wolsztynie proponuje nam jeszcze odwiedzenie Skansenu Budownictwa Ludowego Zachodniej Wielkopolski. W mieście możemy też wybrać się do ostatniej w Europie ponad 100 — letniej, ale czynnej parowozowni. Na koniec, a może jednak na początek, każdemu, kto przyjedzie do Wolsztyna proponuję jeszcze nawiedzenie późnobarokowego pięknego kościoła farnego pw. NMP Niepokalanie Poczętej, najcenniejszego zabytku w mieście. W lewym bocznym ołtarzu świątyni trwa wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu. A teraz udamy się śladami Niemca noblisty oraz Polaka rzeźbiarza i malarza.

Sprzęt laboratoryjny i fotografie

Muzeum dra Roberta Kocha mieści się w Wolsztynie na parterze w lewym skrzydle budynku przy ulicy noszącej obecnie imię noblisty. Powstało w 1996 roku z inicjatywy Fundacji Polsko-Niemieckiej i Stowarzyszenia Naukowego im. Roberta Kocha, ale stanowi kontynuację otwartej w 1958 roku Izby Pamięci noblisty.

Robert Koch urodził się 11 grudnia 1843 roku w miejscowości Clausthal w Górach Harcu w wielodzietnej rodzinie, miał 12 rodzeństwa. Jego ojciec był inżynierem górnictwa. Robert jako młody chłopak kolekcjonował minerały, owady i porosty. Początkowo studiował nauki humanistyczne na uniwersytecie w Getyndze, ale przeniósł się na wydział lekarski. W wieku 23 lat złożył przysięgę Hipokratesa.

Dlaczego więc w Wolsztynie zostało otwarte jego muzeum? Przyszły noblista mieszkał tu przez osiem lat. Pełnił funkcję lekarza powiatowego i to właśnie tu dokonał pierwszych odkryć, za które później dostał Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny. Teraz w muzeum zobaczymy ekspozycję ukazującą życie i działalność naukową dra Kocha. Ekspozycja dotyczy nie tylko jego pobytu w Wolsztynie, ale również w innych miejscach Europy i świata, w których prowadził badania. Meble, sprzęt laboratoryjny i medyczny oraz inne pamiątki i zdjęcia oddają klimat przełomu XIX i XX wieku.

Przy Bergstrasse

Jak pisze historyk, archiwista i wolsztynianin Marcin Adamczak w książce „Wolsztyn w XIX wieku”, Robert Koch pojawił się; na ziemi wolsztyńskiej w 1869 roku, kiedy z żoną Emmą i córką Gertrudą zamieszkał najpierw w Rakoniewicach. „Jako 26 - letni lekarz prowadził swoją praktykę i dość szybko zdobył zaufanie pacjentów i kolegów lekarzy. W lipcu 1870 roku zgłosił się w charakterze lekarza ochotnika na wojnę francusko — pruską” - zauważył historyk.

Dwa lata później otrzymał posadę lekarza powiatowego w Wolsztynie. Do wyboru Kocha przyczyniły się władze powiatu babimojskiego i miasta, które podkreślały wykształcenie i wybitną praktykę lekarza. Kiedy przeprowadził się do Wolsztyna zamieszkał w domu przy Bergstrasse, obecnie ulica Roberta Kocha. Tutaj, poza sprawowaniem funkcji lekarza powiatowego, zajął się badaniami z mikrobiologii;. W pracach pomagał mu Józef Knechtel, wolsztyński polski aptekarz. Przyczyniła się do tego również jego żona, a właściwie prezent, który w 1871 roku od niej dostał, czyli mikroskop. W czasie wolnym od zajęć Koch zaczął obserwować drobnoustroje, dochodząc w tym do wielkiej wprawy. Stosował metodę barwienia, a także fotografię. W skromnym laboratorium dokonał pierwszych odkryć, m.in. opisał zarodniki laseczki wąglika, gronkowca, co przyniosło mu wkrótce międzynarodową sławę.

Natomiast w świadomości mieszkańców Wolsztyna „zapisał się jako bardzo dobry lekarz, który mimo prowadzonej przez rząd polityki germanizacyjnej był życzliwy Polakom. (...) W ramach uznania jego zasług dla społeczności lokalnej, na zakończenie pracy odznaczono go tytułem Honorowy Obywatel miasta Wolsztyna” - napisał Marcin Adamczak.

Nagroda Nobla

W lipcu 1880 roku dr Koch wyjechał z Wolsztyna do Berlina i został członkiem berlińskiego Cesarskiego Urzędu Zdrowia. Prowadził dalsze badania i 24 marca 1882 roku w Berlinie wygłosił, określany przez znawców tematu jako historyczny, wykład „O gruźlicy”, w którym przedstawił odkrycie bakterii wywołujących gruźlicę. Potem w latach 1883-1907 Niemiec prowadził liczne ekspedycje naukowe w Egipcie, Indiach, Afryce Południowej, Afryce Wschodniej, Włoszech oraz Indonezji i Nowej Gwinei. Podczas tych wypraw zajmował się badaniami nad cholerą, pomorem bydląt i koni, dżumą, malarią, gorączką teksańską, gorączką wybrzeżną oraz śpiączką afrykańską.

W 1891 roku dr Koch został dyrektorem Królewsko — Pruskiego Instytutu Chorób Zakaźnych. Jego zasługi naukowe doceniono 11 grudnia 1905 roku, kiedy w Sztokholmie otrzymał Nagrodę Nobla z dziedziny medycyny za badania i odkrycia w zakresie gruźlicy. Na marginesie dodam, że w tym samym roku literacką Nagrodę Nobla otrzymał nasz Henryk Sienkiewicz za „znakomite zasługi jako pisarza epickiego”.

Jako lekarz i naukowiec dr Koch był bardzo dobry, ale trzeba przyznać - miał trudną osobowość. „Bywał arogancki i skłonny do napastliwych polemik. Powszechnie podziwiano go, ale gdy zostawił pierwszą żonę Emmę dla młodej aktorki Hedwig Freiberg (1893 rok), wybuchł skandal. Krewni zerwali z nim wszelkie stosunki. Mieszkańcy rodzinnego Clausthal zdjęli tablicę wmurowaną na miejscu jego urodzenia” - czytam w encyklopedii PWN. Robert Koch pracował aż do kwietnia 1910 roku, kiedy zachorował. Przewieziono go wtedy do uzdrowiska Baden-Baden, gdzie zmarł 27 maja tego samego roku.

Willa z ogrodem

Teraz przeniesiemy się na ul. 5 stycznia 34 w Wolsztynie do siedziby głównej Muzeum Regionalnego, a w nim do Muzeum Marcina Rożka, jednego z najbardziej cenionych rzeźbiarzy Wielkopolski oraz twórcy pomników Bolesława Chrobrego w Gnieźnie i Najświętszego Serca Pana Jezusa w Poznaniu, które zostały zburzone przez Niemców w czasie II wojny światowej. W naszej diecezji pozostawił po sobie m.in. figury z bocznego ołtarza Najświętszego Serca Pana Jezusa w ostrowskiej farze, dzisiaj konkatedrze.

Willa w Wolsztynie, w której można oglądać prace rzeźbiarskie i malarskie Rożka, związane z nim pamiątki, dokumenty, fotografie i meble z epoki, została zbudowana w 1934 roku według jego koncepcji z pracowniami rzeźbiarską i malarską. Dom z ogrodem dochodzącym kiedyś do brzegów jeziora, ozdobiony został pracami artysty. Na fasadach wilii umieszczone zostały płaskorzeźby i rzeźby o znaczeniu symbolicznym i alegorycznym, jedna z nich ukazuje Adama i Ewę w Raju. Na dodatek kompozycja pierwszej części ogrodu kojarzy się z antycznymi domami rzymskimi. Najprawdopodobniej był to efekt pobytu rzeźbiarza we Włoszech. Zobaczymy tam rzeźby artysty: młode małżeństwo - mężczyznę i kobietę siedzących na kamieniach, a po przeciwnej stronie - starszą parę. Z kolei w drugiej części ogrodu na cokołach umieszczone zostały popiersia Karola Kurpińskiego, Michała Anioła, Adama Mickiewicza, Trajana, Sokratesa i Beethovena.

Artysta wybudował dom głownie dzięki honorarium jakie otrzymał za pomnik Najświętszego Serca Pana Jezusa w Poznaniu, który miał formę łuku triumfalnego. Od jego strony frontowej w środkowej wnęce znajdowała się wysoka na cztery metry odlana z brązu figura Chrystusa, autorstwa właśnie Marcina Rożka. On również wykonał dwa medaliony przedstawiające papieża Piusa XI i Prymasa Polski kard. Edmunda Dalbora. Kiedy go skończył postanowił spełnić marzenie o domu, które nosił w sobie od dawna.

Najstarszy

Marcin pochodził z biednej rodziny robotnika kolejowego Andrzeja i Katarzyny Rożków. Był najstarszy z siedmiorga rodzeństwa, urodził się 8 listopada 1885 roku w Kosieczynie. Jak czytam na portalu mojemiastowolsztyn24.pl, gdy Marcin miał sześć lat rodzina Rożków przeniosła się do Zbąszynia, a po dwóch latach w 1893 roku do Wolsztyna.

Już w dzieciństwie odkryto jego talent plastyczny. Tylko dzięki stypendium Towarzystwa Naukowej Pomocy dla niezamożnej młodzieży im. Karola Marcinkowskiego mógł podjąć studia rzeźbiarskie w Berlinie, a następnie w akademii monachijskiej. Kiedy w 1909 roku powrócił do Polski otrzymał m.in. zamówienie z katedry poznańskiej na wykonanie tablicy upamiętniającej biskupa Floriana Stablewskiego. To pozwoliło Rożkowi m.in. na wyjazd Paryża, gdzie poznał twórczość miejscowych artystów. W 1911 roku rzeźbiarz powrócił na stałe do Polski. Poproszono go o wykonanie popiersia Władysławy Mieczkowskiej. Wyjechał więc do dworu w Niedźwiedziu i tam powstały również portrety jej syna Leszka i córki Krysi.  We dworze w Niedźwiedziu namalował swój pierwszy obraz olejny. Ostatecznie powrócił do Poznania w 1913 roku.

Powstaniec i wykładowca

Kiedy wybuchła I wojna światowa jako patriota nie chciał walczyć po stronie Prus, postanowił symulować chorobę żołądka. „Całą noc przed stawieniem się przed komisją wojskową spędził bezsennie paląc silne papierosy i pijąc krew oraz zażywając inne doradzane mu przez polskich lekarzy środki. Wszystko to odniosło skutek, Rożek został zwolniony z wojska” — czytam na mojemiastowolsztyn24.pl, Opowiadając o tym przewodnik pokazał nam również zdjęcie przedstawiające Rożka w mundurze powstańca. Okazało się, że walczył w Powstaniu Wielkopolskim w oddziale ułanów dowodzonym przez Ignacego Mielżyńskiego.

Po wojnie od 1919 roku rzeźbiarz był aktywnym uczestnikiem życia kulturalnego Poznania. Współtworzył grupę artystów wielkopolskich „Plastyka” i wykładał w poznańskiej Szkole Sztuk Zdobniczych, z której powstała Akademia Sztuk Pięknych, dokładnie kierował wydziałem rzeźby. Kiedy po roku zrezygnował, zajął się wyłącznie twórczością. Pracował dużo, spod jego ręki wyszło wiele pomników i innych mniejszych rzeźb, namalował sporo obrazów, trudno wymienić je tu wszystkie. Wyrzeźbił między innymi tondo „Św. Antoni z Dzieciątkiem” dla kościoła w Biskupicach Ołobocznych pod Ostrowem Wielkopolskim, nagrobek dra Pawła Spandowskiego i płaskorzeźbę „Pieta”. Stał się słynny w Wielkopolsce, a jego pomniki znała cała Polska. Przyjaciele często nabywali prace Rożka albo byli pośrednikami zakupu. Cenili go bardzo jako artystę i zapamiętali jako małomównego, nawet mrukliwego, lecz niesłychanie uczciwego, wiernego i lojalnego.

Więzień i Hitler

W 1934 roku Marcin Rożek przeniósł się do Wolsztyna do swojego domu, gdzie rzeźbił, malował, interesował się muzyką i tak żył do wybuchu II wojny światowej. Wraz z wkroczeniem Niemców na teren naszego kraju musiał się ukrywać. Jeszcze jesienią 1939 roku część rzeźb z jego wolsztyńskiego ogrodu i pracowni Niemcy rozbili, a inne wrzucili do pobliskiego jeziora. Wiedząc, że grozi mu aresztowanie Rożek ukrywał się w Objezierzu, potem w Poznaniu i Tarnowie Podgórnym, gdzie w 1941 roku został zatrzymany i uwięziony w Forcie VII w Poznaniu. W więzieniu pracował jako magazynier, a gdy tylko mógł rysował. Kiedy zauważył to pilnujący więźniów Niemiec zaczął dostarczać mu materiały potrzebne do malowania, a jego prace sprzedawał jako własne. Pewnego dnia naczelnik wiezienia zaproponował mu namalowanie lub wyrzeźbienie Adolfa Hitlera. Odmówił, za to w lipcu 1943 roku wywieziono go do niemieckiego obozu koncentracyjnego KL Auschwitz. Zmarł wycieńczony niespełna rok później 19 maja 1944 roku.

Po II wojnie światowej w domu artysty w Wolsztynie mieszkały osoby niezwiązane z jego rodziną. W 1957 roku prawa do niego udało się odzyskać spadkobierczyniom, czyli jego dwóm siostrom. Muzeum powstało w 1968 roku w oparciu o kolekcję przekazaną przez siostrę rzeźbiarza Jadwigę. Ostatni z jego uczniów Edward Przymuszała odtworzył i odnowił prace artysty zniszczone przez Niemców i wydobyte z jeziora. Teraz możemy je podziwiać w muzeum, naprawdę warto odwiedzić to miejsce.

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Tu możesz nas wesprzeć

Darowizna

reklama

Pekao