Pekao
Strona główna
opoka.news opoka.photo opoka.org.pl


TEST NA WRAŻLIWOŚĆ SPOŁECZNĄ

Z Bożeną Stępień rozmawia Krystyna Strozik-Zielińska



- Panujący wszechwładnie w mediach i reklamie kult młodości i zdrowia fizycznego sprawia, że starość traktowana jest jak coś wstydliwego, a problemy ludzi starszych odsuwane są na margines społeczny.

- Pragnieniem każdego z nas jest bycie samodzielnym i niezależnym. Nie jest to nam jednak dane raz na zawsze. Zdobycze cywilizacji przedłużyły wprawdzie dziś życie, ale jednocześnie wydłuża się okres niepełnej sprawności pod koniec życia. Trzeba sobie uświadomić, że obecnie ludzie w podeszłym wieku stanowią znaczny procent polskiego społeczeństwa. Prognozy demograficzne wskazują, że przy jednoczesnym malejącym przyroście naturalnym już wkrótce możemy się spodziewać dwukrotnego wyżu demograficznego: 80-latków i 60-latków. Okazuje się, że do 2010 roku zwiększy się populacja osób w wieku od 65 do 75 lat o 11 procent, a osób powyżej 75 lat o 26 procent w stosunku do roku 2000. Te fakty winny wyznaczać kierunki rozwoju polityki społecznej, a zwłaszcza służby zdrowia. Powinno przybywać lekarzy specjalistów, leczących ludzi starszych, jak i szpitalnych oddziałów geriatrycznych, hospicjów i innych placówek świadczących usługi seniorom. Rzeczywistość wygląda jednak inaczej. Szwankuje profilaktyka zdrowotna, a także jakość leczenia i opieki.

Praktyka uczy, że często ludzie starzy są pacjentami gorszej kategorii. Ich problemy zdrowotne są marginalizowane. Trudniej im jest dostać się do lekarza specjalisty. W dodatku człowiek stary, już z góry niejako skazany "na straty", jest gorzej leczony, bo i leczenie jest droższe i długotrwałe. Wychodzi się z założenia, że nie warto już w niego inwestować. Tymczasem należy pamiętać, że zła jakość profilaktyki, leczenia i rehabilitacji powoduje szybszą niepełnosprawność, a w konsekwencji konieczność ponoszenia wysokich kosztów usług opiekuńczych. Przy czym światowe tendencje zmierzają do zapewnienia potrzebnej opieki raczej w miejscu zamieszkania. Warto przytoczyć szwajcarskie przysłowie, głoszące, że "łóżko jest przyjacielem młodości i mordercą starości". Chodzi o to, że pomoc społeczna musi być rozsądnie dostosowana do potrzeb psychofizycznych osób starszych. Udzielana w nadmiarze, "wyręczająca" z różnych form samodzielności, szybko ubezwłasnowolnia.

Niestety, niewydolny system usług w środowisku często zmusza osoby starsze do wyboru domów pomocy społecznej, a to jest ostateczność. To zło konieczne zarówno z punktu widzenia pensjonariusza takiej placówki, jak i kosztów tej formy pomocy. Na Zachodzie oglądałam wiele takich domów, które choć komfortowe, nie dają ciepła i poczucia wolności, jakich oczekują starsi ludzie. Mogą im to dać jedynie bliscy. U nas często do takich placówek trafiają osoby zdolne do życia w środowisku, lecz podejmują tę decyzję ze względu na niskie świadczenia emerytalne, które nie pozwalają na samodzielną egzystencję, albo dlatego, by nie być ciężarem dla rodziny.

- Jak nigdy dotąd w tak znacznym stopniu rodzina przestała być oparciem na starość, pozbawiając rodziców u schyłku życia poczucia bezpieczeństwa i użyteczności.

- To prawda. Widzimy, jak w rodzinach przede wszystkim myśli się o dzieciach, o ich przyszłości, inwestując w nie jak najwięcej. Natomiast ludzie starzy odsuwani są na boczny tor, bo "już swoje przeżyli". Często rodzina zaczyna się dopiero wówczas interesować losem starej matki lub ojca, gdy ma na uwadze konkretne korzyści, jak choćby chęć pozyskania mieszkania.

Ostatnio, kiedy poszerza się sfera ubóstwa, okazuje się, że człowiek stary zaczyna być cenny - paradoksalnie - ze względu na swoje świadczenia emerytalne. Jest to bardzo niepokojące zjawisko. W latach 90. przeprowadzono badania w Łodzi, którym poddano enklawy biedy. Istnieją tam środowiska, gdzie ubóstwo dziedziczone jest z pokolenia na pokolenie. Okazuje się, że emeryci i renciści są tam najbogatszą kategorią osób, mających jedyne stałe źródło dochodu. Wspomagają oni swe rodziny dotknięte bezrobociem i często patologią społeczną. Niewątpliwie na poczucie niezależności życiowej człowieka starszego ma wpływ jego sytuacja finansowa. Ma on prawo do egzystencji na godnym poziomie. W miarę swych możliwości mógłby też podejmować dodatkowo pracę zarobkową.

W Polsce obserwuje się jednak zjawisko przedwczesnego ograniczania aktywności zawodowej osób zdolnych do wykonywania pracy. Średnia wieku przejścia na emeryturę wynosi obecnie 57 lat! Oznacza to, że w najbliższej przyszłości pokolenia młodych będą musiały zapracować na niepracujących, natomiast seniorzy będą musieli zapłacić spadkiem dochodów za obecne decyzje. Okazuje się, że po 30, 40 latach pracy emerytura nie wystarcza na ponoszenie opłat związanych z utrzymaniem mieszkania, wyżywienia i leczenia.

- Badania socjologiczne prowadzone w wielu krajach europejskich wykazują, że miejsce zamieszkania i warunki życia są najbardziej istotnymi czynnikami przesądzającymi o tym, czy na starość ludzie są szczęśliwi czy nie.

- Od dawna model rodziny zmienia się. Zanika rodzina wielopokoleniowa, mieszkająca pod jednym dachem, związana nieraz wspólnym warsztatem pracy. Nowoczesne budownictwo z małymi metrażami, praca zawodowa kobiet, tempo życia rozbiły więzi rodzinne. Niejednokrotnie dorosłe dzieci nie chcą lub nie mogą zająć się starszymi rodzicami. Samotność i izolacja psychiczna prowadzą często do depresji, choć w sprzyjających warunkach ludzie w podeszłym wieku potrafią jeszcze służyć pomocą i mądrością życiową. W Polsce ludzie starsi to szczególnie pokrzywdzone pokolenie, doświadczone dotkliwie przez historię.

Dlatego tak ważne jest budowanie świadomości pozwalającej przygotować się do starości, i to od najmłodszych lat. Najpierw poprzez obcowanie z ludźmi starszymi, uwrażliwienie na ich potrzeby, a potem rozwijanie w sobie aktywności jak najdłużej się da. Przez całe życie pracujemy na swoją starość. Może na razie nie stać nas na taką zapobiegliwość bogatych krajów, jak np. Niemiec, gdzie wprowadzono rodzaj opodatkowania od dochodów na wypadek starości. Istnieją jednak inne jeszcze sposoby, by starość mogła być okresem ciekawym i wartościowo przeżytym. To kwestia edukacji całego społeczeństwa i weryfikacji własnych zachowań. Stosunek do ludzi starszych jest testem na wrażliwość społeczną i wyznacznikiem wartości całego społeczeństwa.

Bożena Stępień, z wykształcenia polityk społeczny, absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, jest zastępcą dyrektora Wydziału Spraw Społecznych i Zdrowia Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach. Zajmuje się problematyką pomocy społecznej, szczególnie skutecznością i efektywnością działań samorządów lokalnych w tej dziedzinie.


opr. mg/mg



 
Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: choroba społeczeństwo starość demografia pomoc społeczna emerytura opieka medyczna stary dom pomocy społecznej senior