Co tam w Rzymie? Ludzie pytają o Leona XIV i jego pierwsze 100 dni pontyfikatu

Minęło już 100 dni pontyfikatu Leona XIV. W świecie polityki 100 dni bywa okazją do snucia ocen. Niektórzy starają się swoje obietnice spełniać, inni uśmiechają się, bo „cóż szkodzi obiecać”, a jeszcze inni robią wiele rzeczy na odwrót, niż obiecywali. Papież Leon XIV niczego nie obiecywał, a zaraz po wyborze wskazał na fundament Kościoła, czyli na Jezusa Chrystusa.

Pierwsze słowa Roberta Prevosta po zakończeniu konklawe brzmiały: „Niech pokój będzie z wami wszystkimi, najdrożsi bracia i siostry. Takie było pierwsze pozdrowienie Chrystusa zmartwychwstałego, Dobrego Pasterza, który oddał życie za Bożą owczarnię”. A zatem Papież nie mówił o sobie, nie obiecywał, że zaprowadzi pokój, nie silił się na jakąś oryginalność, ale wskazywał na Chrystusa Zmartwychwstałego. I temu chrystocentryzmowi, czyli stawianiu Chrystusa w centrum, Leon XIV jest wierny. Nie traktuje swojego urzędu jako okazji do wywyższania własnej osoby, lecz jako narzędzie, by wskazywać wiernym drogę do Zbawiciela. Tym samym przypomina, że Kościół nie istnieje dla samego siebie, lecz ma być wspólnotą, która pomaga każdemu człowiekowi spotkać się z Chrystusem. Takie podejście ukazuje duchową logikę papiestwa: papież jest „sługą sług Bożych”, czyli nie centrum i źródłem, ale znakiem jedności, przewodnikiem, który nie zatrzymuje uwagi wiernych na sobie, lecz odsyła ich zawsze dalej – ku Ewangelii, ku Misterium Paschy Jezusa.

Absolutny prymat Chrystusa

W obliczu „chrystologicznej amnezji”, czyli zapominaniu o Chrystusie, oraz wpływów lewicowo-liberalnych ideologii, wdzierających się także do Kościoła, Leon XIV konsekwentnie przypomina o „absolutnym prymacie Chrystusa”, przez co rozumie przede wszystkim stawianie osoby Jezusa Chrystusa w centrum wszelkiej działalności Kościoła, zarówno wewnętrznej, jak i zewnętrznej, a także w życiu każdego wiernego. Papież wyraźnie przeciwstawia się tendencji do stawiania innych wartości (np. społecznych, ideologicznych lub czysto organizacyjnych) ponad osobowy związek z Chrystusem. „Absolutny” oznacza, że wszystko w Kościele, jego misja, reformy, dialog, a także nauczanie społeczne, musi być zakorzenione w Chrystusie i wypływać z relacji do Niego. Ktoś powie, że to takie „księżowskie gadanie”. Otóż nie! Stawiać Jezusa Chrystusa w centrum, przywracać prymat Boga, to istota misji zbudowanego na fundamencie apostołów. I wcale nie jest tak, że wszyscy wierni, w tym duchowni, w praktyce o tym pamiętają.

Popularność bez gwiazdorstwa

Leon XIV nie próbuje gwiazdorzyć. Jest świadomy swojej odpowiedzialności, ale wie, że Kościół nie jest jego, ale Chrystusa. Co nie znaczy, że Papież Prevost nie jest popularny. Ostatnio zajął pierwsze miejsce w sondażu Instytutu Gallupa, który badał popularność amerykańskich i światowych przywódców wśród mieszkańców USA. 57% Amerykanów postrzega go pozytywnie, tylko 11% negatywnie. Oznacza to zdecydowaną przewagę Papieża nad innymi liderami, co sugeruje uznanie dla jego postawy i wyważonego przekazu. Także większość Włochów pozytywnie odbiera Leona XIV. Według sondażu Instytutu Demos ufa mu około 60% społeczeństwa. Poparcie dla Papieża jest szczególnie wysokie wśród praktykujących katolików: aż 90% osób regularnie uczęszczających do kościoła zadeklarowało, że mu ufa. Przy czym niektórzy Włosi podkreślają z zadowoleniem, że choć Prevost jest Amerykaninem, to nie jest zbyt amerykański. No cóż! W społeczeństwie włoskim nie brakuje trochę anty-amerykańskich nastrojów. Ale mimo wszystko większość lubi Papieża Amerykanina.

Spokój i oczekiwania wobec nowego pontyfikatu

Podczas mojego wakacyjnego pobytu w Polsce raz po raz słyszę pytania o Leona XIV. Co sądzą Włosi o nowym Papieżu i czy ja jestem zadowolony, że został nim właśnie Prevost. Tak! Jestem! Byłem zadowolony, kiedy go zobaczyłem i usłyszałem na balkonie Bazyliki św. Piotra zaraz po wyborze. I nie rozczarowałem się. Nowy Papież już wprowadził na różnych poziomach Kościoła wiele spokoju i równowagi. Czekamy na jego pierwsze ważne nominacje w dykasteriach watykańskich, jak np. w Dykasterii ds. Nauki Wiary lub w Dykasterii ds. Biskupów. Ważne jest też, jak Leon XIV poradzi sobie z kolejnymi prowokacjami niemieckiej katolewicy liberalnej. Ponadto z zaciekawieniem oczekuję zapowiadanej encykliki o sztucznej inteligencji.

Dziedzictwo i inspiracje duchowe

Ludzie pytają o stosunek Leona XIV do spuścizny po swym poprzedniku. Na pewno jest on pełen szacunku. Ale z drugiej strony Robert Prevost nie jest jakimś „uczniem” i wiernym kontynuatorem Franciszka. Jest sobą, a odwołuje się przede wszystkim nie do takiego, czy innego poprzednika, do takiej, czy innej idei, ale do całego dziedzictwa chrześcijańskiego, w tym szczególnie do św. Augustyna, co przecież nie dziwi, skoro mówimy o byłym generale augustianów.

Nie zawsze jest tak, że kardynałowie wybierają na papieża tego, kogo wybrałby Duch Święty, gdyby dokonywał wyboru sam bez konklawe. Ale jeśli wybór został dokonany ważnie, to Duch Święty posłuszny jest kardynałom i obdarza nowowybranego papieża przewidzianymi w tej sytuacji łaskami. Jednak w przypadku Roberta Prevosta wydaje mi się, że był on kandydatem nr 1 także dla Ducha Świętego.

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama

reklama