Miłować nieprzyjaciół?

Czy można kochać nieprzyjaciół w świecie pełnym podziałów, politycznych wojen i wzajemnej pogardy? O. Jacek Salij przypomina, że nienawiść – nawet wobec zła i krzywdy – zawsze zatruwa przede wszystkim człowieka, który jej ulega. Felietonista Opoki przypomina, że chrześcijaństwo nie zakazuje walki ze złem, ale ostrzega przed „szatańskim jadem nienawiści”, który niszczy wspólnotę, naród i ludzkie serce.

Znamienne, że po wojnie Stanisława Leszczyńska nie lubiła wracać do swoich obozowych przeżyć w Auschwitz. Jedna z jej podopiecznych złożyła na ten temat wymowne świadectwo: „Sądzę, że obawiała się przedstawienia ogromu zbrodni, by nie budzić nienawiści. Również w piekle Oświęcimia uczyła pani Stanisława miłości do nieprzyjaciół. Nigdy nie wydała na nikogo wyroku potępiającego. Tam też nie. Także tam broniła ludzi. Gdy będąc świadkiem przeogromnych zbrodni, wypowiedziałam w jej obecności słowa: ach, to zbrodniarze, Mama natychmiast zareagowała: nie mów o nich tak, to nie ich wina".

Reagować nienawiścią na zło, nawet na zbrodnie – wielka to pomyłka. Mądrze – ale uwaga, w tekście wydrukowanym już w roku 1942! – uzasadnia to poeta i wybitny myśliciel, żarliwy polski patriota, Józef Wittlin. „Największą krzywdą, jaką Hitler wyrządził narodowi polskiemu, jest nie zniszczenie kraju i eksterminacja ludności, lecz to, iż zachwiał podstawami chrześcijańskiej miłości i zaszczepił szatański jad nienawiści. Albowiem Zły jest nie tylko dlatego zły, że sam czyni zło, ale i przez to,  że dobrych przywodzi do złego".

Wittlin wtedy jeszcze nie był chrześcijaninem, chrzest przyjął dopiero jedenaście lat później, w roku 1953. Wprawdzie przed wojną propagował pacyfizm, ale niemieckie zbrodnie wyleczyły go z pacyfizmu gruntownie. W tym samym artykule napisał wyraźnie: „Kto chciałby pokonać Hitlera i hitleryzm przy pomocy miłosierdzia, byłby nowym Don Kichotem, tylko bardziej szkodliwym niż rycerz z La Manczy". Najważniejsze jednak: chrońmy się przed jadem nienawiści.

Do nienawiści kuszeni są nie tylko ludzie skrzywdzeni. Istnieje również nienawiść krzywdziciela do swojej ofiary: nienawidzi się wówczas nie dlatego, że się doznało krzywdy, ale dlatego, że się ją wyrządziło. Bo jak inaczej wytłumaczyć taki wzrost nastrojów antypolskich w społeczeństwie niemieckim podczas ostatniej wojny? Jak inaczej wyjaśnić taką niechęć do Kościoła, któremu nasze społeczeństwo tak wiele zawdzięcza?

Niestety, zdolni jesteśmy również do nienawiści całkiem bezinteresownej. Możemy kogoś nienawidzić za to, że mu się nieźle powodzi, że jest chyba od nas mądrzejszy, albo za to, że jest bezdomny, albo że ma całą gromadkę dzieci, za to, że nie podziela naszych poglądów, czy po prostu za to, że różni się od nas czymś takim, co nas akurat drażni. Trzeba to zobaczyć, bo nie zrozumiemy inaczej tej niszczącej nas obecnie wojny polsko-polskiej.

Miał rację Józef Wittlin, domyślając się, że jest w nienawiści coś szatańskiego. Apostoł Paweł napisał, że niekiedy „szatan podaje się za anioła światłości" (2 Kor 11,14). Nie każda nienawiść jest jawna. Nienawiść może być również skryta, utajona, zimna, głucha, ślepa. Naprawdę jest w niej coś szatańskiego.

Justyna Chłap-Nowakowa, bardzo ceniona przeze mnie poetka, napisała kiedyś:

Pomiędzy „nimi" i „nami"
przepaść rośnie nieprzerwanie.
czy też kiedy ustanie?
Kto w nią wpadnie,
zgnije na dnie.

Przerażający obraz tego, co się teraz z nami dzieje, kończy się dziecięcą rymowanką. Poetka ma rację: „Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego" (Mt 18,3). 

Owszem, Zygmunt Krasiński przypominał, że mądre spory i sprawiedliwe sprzeciwy mają swój dobry sens. „Świat jest jako muzyka – pisał – Dwa tony z sobą niezgodne trzeci godzi i masz akord jeden". Błogosławione są te spory, które zmierzają do wypracowania akordu. Nawet jeśli ich uczestnicy nie są tego świadomi. Nawet jeśli wydaje im się, że przyznanie racji stronie przeciwnej byłoby pogwałceniem arystotelesowskiej zasady sprzeczności.

Bardzo podobnie, ale też nauczał Cyprian Norwid: „Prawa i lewa strona musi koniecznie być względem czegoś trzeciego prawą albo lewą: stronnictwo postępowe i zaprzeczne, jeśli nie stanowi skrzydeł dwóch miłości ojczyzny – jeśli zatem w pewnym oddaleniu nie krzyżuje się ze sobą w węzeł bez-stronniczy – przestaje się różnić przez to samo, i nie jest już prawym ani lewym: jest rozpadłym".

„Bo Ojczyzna – Ziomkowie – pisał Cyprian Norwid w innym miejscu – jest moralne zjednoczenie, bez którego partyj nawet nie ma – bez którego partie są jak bandy lub koczowiska polemiczne, których ogniem niezgoda, a rzeczywistością dym wyrazów".

Spójrzmy na koniec do Księgi Przysłów: „Przepędź szydercę, a kłótnia ustąpi, ucichnie zatarg i potwarz" (22,10). Trzeba nam wiedzieć, że biblijne wypowiedzi przeciwko grzesznikom najsłuszniej jest odnosić do samego siebie. Krótko mówiąc: Przepędź szydercę ze swojego wnętrza, a twój udział w konfliktach ograniczy się tylko do tych, od których naprawdę nie powinieneś się uchylać, a i sposób twoich sporów z przeciwnikami dozna uczłowieczenia. 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..