My wierzymy w ciał naszych zmartwychwstanie

Zmartwychwstanie Chrystusa i nadzieja naszego zmartwychwstania to jedna, nierozerwalna prawda wiary – przypomina o. Jacek Salij OP. Jak podkreśla, jeśli podważa się zmartwychwstanie umarłych, podważa się także sam fundament chrześcijaństwa, czyli fakt zmartwychwstania Jezusa.

To nie są dwie różne prawdy wiary: zmartwychwstanie Chrystusa oraz obietnica naszego zmartwychwstania. Ta druga prawda jest w sposób oczywisty częścią tej pierwszej. Apostoł Paweł głosi to szczególnie stanowczo: „Skoro wierzymy, że Chrystus zmartwychwstał, to dlaczego twierdzą niektórzy spośród was, że nie ma zmartwychwstania? Jeśli nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie zmartwychwstał” (1 Kor 15, 12-13).

I zaraz potem Paweł z całą stanowczością przypomina, że zmartwychwstanie Chrystusa to więcej niż sprawa naszych religijnych poglądów. Wierzymy tak, bo On naprawdę zmartwychwstał! To mało byłoby powiedzieć, że jesteśmy o tym głęboko przekonani. To jest fakt, to się naprawdę wydarzyło! „Bo jeśli Chrystus nie zmartwychwstał – daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara, a my bylibyśmy fałszywymi świadkami Boga, świadcząc przeciwko Bogu, że z martwych wskrzesił Chrystusa” (w. 14-15).  

Toteż – Apostoł podkreśla to z nieukrywanym oburzeniem – kto kwestionuje zmartwychwstanie umarłych, tym samym zachęca do tego, ażeby wbrew prawdzie wątpić o zmartwychwstaniu Chrystusa: „Skoro umarli nie zmartwychwstają, to i Chrystus nie zmartwychwstał.  A jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest wasza wiara i aż dotąd pozostajecie w swoich grzechach. Tak więc i ci, co pomarli w Chrystusie, poszli na zatracenie.  Jeżeli tylko w tym życiu w Chrystusie nadzieję pokładamy, jesteśmy bardziej od wszystkich ludzi godni politowania” (w. 16-19).

Prawdę o zmartwychwstaniu umarłych znajdziemy już w Starym Testamencie! Dość przypomnieć zapowiedź proroka Daniela: „Wielu zaś, co posnęli w prochu ziemi, zbudzi się – jedni do wiecznego życia, drudzy ku hańbie, ku wiecznej odrazie” (12,2). Albo słowa Matki Machabejskiej, która zagrzewała swoich synów do mężnego trwania w wierze: „Stwórca świata, który ukształtował człowieka, w swojej litości ponownie odda wam tchnienie i życie, dlatego że wy gardzicie sobą teraz dla Jego praw” (2 Mch 7,23).

Jednak Pan Jezus wyraźnie zapowiadał to, w co chrześcijanie jednoznacznie wierzą: że to w Nim ono się dokona. „Nadchodzi godzina – mówił, otoczony wtedy przez swoich wrogów – w której wszyscy, którzy spoczywają w grobach, usłyszą głos Syna Człowieczego: a ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia; ci, którzy pełnili złe czyny - na zmartwychwstanie potępienia” (J 5,28-29; por. 11,25).

Trudno dziwić się temu, że słowa o zmartwychwstaniu umarłych oburzyły saduceuszów. Oni, owszem, wierzyli w Boga i materialistami nie byli, ale o zmartwychwstaniu ciał nie chcieli nawet słyszeć. Pod wpływem pogańskich filozofów rozumieli nieśmiertelność jako wyzwolenie z więzów ciała. Wiara w zmartwychwstanie wydawała się saduceuszom irracjonalna, przestarzała, zaściankowa. Byli tak tego pewni, że nie zamierzali nawet swojego stanowiska uzasadniać. Argumenty postanowili zastąpić szyderstwem. Zamiast przekonywać, woleli wyśmiać tych, którzy w przyszłe zmartwychwstanie wierzą.

Wymyślili sobie historyjkę o kobiecie, która była żoną kolejno siedmiu braci, a tego siódmego męża również pogrzebała. I pytają Pana Jezusa: „Czyją żoną będzie ona po zmartwychwstaniu?” Wydawało im się, że za pomocą tej historyjki obietnicę zmartwychwstania ośmieszyli gruntownie. Również samego Pana Jezusa chcieli w ten sposób ośmieszyć i zdyskredytować – skoro tę obietnicę głosił.

Przyszli, żeby ponaigrawać się z Jego nauki i z Niego samego, a On spokojnie i z wielkim dla nich szacunkiem wyjaśnił im, na czym polega ich błąd. „Nie znacie Pisma ani mocy Bożej” (Mt 22,29) – powiedział im.  Mówiąc krótko, powiedział im mniej więcej tak:

Kochani saduceusze! Przecież wy wierzycie, że Pismo Święte jest słowem Bożym. A przecież to Pismo Święte, czyli sam Bóg, poucza nas o przyszłym zmartwychwstaniu. A Bóg jest prawdomówny i wszechmocny. Jeżeli obiecał, to na pewno nie kłamał i na pewno nie chciał nikogo wprowadzać w błąd. A ponadto: Bóg jest wszechmocny, u Niego nie ma nic niemożliwego, wypełnienie tej obietnicy na pewno nie będzie dla Niego trudne.

My w Kościele stanowczo wierzymy, że nie tylko dusza, ale cały człowiek wyszedł z ręki Boga. Dlatego wierzymy w ciał naszych zmartwychwstanie. Przecież do życia wiecznego dążymy w swoich ciałach. Dlatego również nasze ciała na końcu czasów dostąpią chwały zbawienia. Tak wyraźnie nauczał Pan Jezus i jeśli ktoś nie uznaje tej Jego nauki, znaczy to, że nie wierzy Panu Jezusowi.

Zatem przyłączmy się do radosnych słów apostoła Pawła:

„Nasza ojczyzna jest w niebie. Stamtąd też jako Zbawcy wyczekujemy Pana naszego Jezusa Chrystusa,  który przekształci nasze ciało poniżone, na podobne do swego chwalebnego ciała, tą potęgą, jaką może On także wszystko, co jest, sobie podporządkować” (Flp 3,20-21).
 

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..