„Jaki jest sens tego, że na spowiedzi otrzymujemy pokutę? Zresztą łatwą i w zasadzie tylko symboliczną, np. odmówić jakąś litanię albo dziesiątek różańca? Na to pytanie odpowiedziałbym też pytaniem: Czy syn marnotrawny, kiedy już otrzymał przebaczenie, miał coś jeszcze do zrobienia?” – pyta o. Jacek Salij OP.
Powiem szczerze: Tak mądre pytanie nawet do głowy by mi nie przyszło, gdyby nie wiersz Ernesta Brylla, pt. Uwagi do opowieści o powrocie syna. A przecież to oczywiste. Poeta nawet nie próbuje podpowiadać, co teraz powinien on zrobić, bo to przecież rozumie się samo przez się:
Piękniej się opisuje niż było. I rację
Mieli, co nie widzieli. Bo jak opowiedzieć
Przerażenie ojca gdy przytulał
Powrócone dziecko. Nagle się dowiedział
Że to nie synek dzieciństwa pachnący
A zniszczony parobek. Obcy i śmierdzący
Wyłysiały cały. Szczyna i szczecina
We szmatach. Już nie chłopiec, co głupio zaczynał
Życie. On je pogrzebał i przywalił gnojem
Zamiast moralizować, Poeta po prostu zachęca nas, żebyśmy wczuli się w serce ojca, które jest pełne radości i przebaczenia, a przecież nie może i nie chce przeczyć faktom:
Jak opowiadać, że się ojciec boi
Przytulić a przytula. Kocha przeciw sobie
Głaszcze po plecach, może skrycie skrobie
Palcami szuka – gdzie się przyczaił
Synek co uciekł z domu…
Zatem nawet nie wypada odchodzić od konfesjonału z takim nastawieniem, jakby Boże przebaczenie było po prostu prawem grzesznika. Św. Tomasz z Akwinu (w roku mniej więcej 1270) zwraca jednak uwagę, że błędem duszpasterskim byłoby nakładanie pokuty zbyt trudnej do wykonania
„Wydaje się czymś raczej słusznym, ażeby kapłan nie obciążał penitenta przytłaczającym ciężarem zadośćuczynienia. Słaby ogień łatwo zgaśnie, jeśli nań położyć zbyt wiele drewna. Podobnie może się zdarzyć, że dopiero co wzniecony w człowieku pokutującym płomień żalu za grzechy zostanie zgaszony przez zbyt wielki ciężar zadośćuczynienia, a grzesznik całkowicie pogrąży się w rozpaczy. Toteż niech kapłan nałoży penitentowi pokutę na tyle znośną, ażeby jej wypełnienie zachęciło penitenta do czegoś jeszcze więcej”.
A jednak każdy rozumie, że byłoby naigrawaniem się z Bożego miłosierdzia, gdyby jako pokutę po wyznaniu dużego oszustwa albo grzechu cudzołóstwa czy aborcji spowiednik kazał odmówić jedynie jakąś litanię, czy dziesiątkę różańca. Sobór Trydencki upomina spowiedników, aby zbyt daleko posuniętą łagodnością w zadawaniu pokuty nie krzywdzili penitentów: „Kapłani Pana powinni nakładać zbawienne i stosowne zadośćuczynienia, zależnie od tego, jak to im Duch Boży i roztropność podsuną podług natury grzechów i możliwości penitentów. Gdyby bowiem zamykali oczy na grzechy i okazywali penitentom za dużo pobłażania, nakładając bardzo lekkie kary za bardzo ciężkie grzechy, wówczas uczestniczyliby w cudzych grzechach” (Dekret o pokucie, rozdz. 8).
Współczesny Katechizm Kościoła Katolickiego (1459) wskazuje na dwa rodzaje zadań do wykonania: „Wiele grzechów przynosi szkodę bliźniemu. Należy uczynić wszystko, co możliwe, aby ją naprawić (na przykład oddać rzeczy ukradzione, przywrócić dobrą sławę temu, kto został oczerniony, wynagrodzić krzywdy). Wymaga tego zwyczajna sprawiedliwość”.
„Ponadto – wyjaśnia się w tym samym numerze – grzech rani i osłabia samego grzesznika, a także jego relację z Bogiem i z drugim człowiekiem. Rozgrzeszenie usuwa grzech, ale nie usuwa wszelkiego nieporządku, jaki wprowadził grzech. Grzesznik podźwignięty z grzechu musi jeszcze odzyskać pełne zdrowie duchowe. Powinien zatem zrobić coś więcej, by naprawić swoje winy: powinien zadośćuczynić w odpowiedni sposób lub odpokutować za swoje grzechy. To zadośćuczynienie jest nazywane także pokutą”.
W numerze zaś następnym: „O ile to możliwe, powinna odpowiadać ciężarowi i naturze popełnionych grzechów. Może nią być modlitwa, jakaś ofiara, dzieło miłosierdzia, służba bliźniemu, dobrowolne wyrzeczenie, cierpienie, a zwłaszcza cierpliwa akceptacja krzyża, który musimy dźwigać. Tego rodzaju pokuty pomagają nam upodobnić się do Chrystusa, który raz na zawsze odpokutował za nasze grzechy”.
Dwie podpowiedzi w powyższych pouczeniach wydają się szczególnie godne zauważenia: Po otrzymaniu sakramentalnego przebaczenia starajmy się podjąć jakąś duchową rekonwalescencję. I podpowiedź druga: Nie zapominajmy o tym, że cierpliwe znoszenie zła, jakiego nie da się uniknąć, jest bardzo ważnym sposobem otwierania się na Bożą łaskę.