Starość – szczególnie ważny czas naszego życia

O. Jacek Salij OP przekonuje, że starość może być czasem duchowego przebudzenia, dojrzewania do miłości i przygotowania na spotkanie z Bogiem. Właśnie wtedy, nawet po latach niewiary, może odezwać się – także u ateistów – zapomniany „instynkt modlitwy”.

„O Boże!.." Skąd płynie ten spontaniczny i niekontrolowany wykrzyknik, jaki prawie każdy (czy również zatwardziały ateista?) kieruje ku Bogu w momencie spadającego niespodziewanie nieszczęścia? Z tajemniczych głębin naszej psychiki? Z jakichś przekraczających świadomość uwarunkowań kulturowych? A może jest w nas nieuchwytne, a przecież realne ukierunkowanie ku Bogu? Przecież jesteśmy stworzeni na obraz Boży! Przecież wiekuista przyjaźń z Bogiem nam przeznaczona!

Instynkt modliwy 

Karol Ludwik Koniński, nasz wielki, wciąż niestety niedoceniony myśliciel religijny, zapewne by się nie zastanawiał. On po prostu wiedział, że w człowieku jest duchowy instynkt rozglądania się za Bogiem, czekania na Boga. Jest on również w tych ludziach, którzy Boga nie znają i w Niego nie wierzą. Zazwyczaj ma on postać bezwiednej modlitwy. Nie jesteśmy jej świadomi, a przecież ona w nas rozbrzmiewa. Ta tajemnicza modlitwa – domyślał się święty Augustyn – ma postać mniej więcej następującą: „Stworzyłeś nas dla siebie, Boże, i niespokojne jest serce nasze, dopóki nie spocznie w Tobie!"

Żeby objaśnić, czym jest ten duchowy instynkt, który w nas domaga się Boga, Koniński posłużył się obrazem jelonka, którego gąsienica przez kilka lat żyje pod korą dębu. „Żłobi ona kręte dróżki. Ale w ostatnim roku, kiedy już ma się przepoczwarzyć, zmienia ona kierunek tych dróżek. Podchodzi do samej kory i już żłobi długą drogę prostą. Jest to zrozumiale dla nas: bo ona się rozwinie w dużego, twardego owada; gdyby on się z poczwarki rozwinął gdzieś w głębi drzewa, odcięty od kory labiryntem krętych dróżek, nigdy by się na wierzch nie wydobył. Ale teraz on prostą drogą podejdzie do kory, przegryzie ją i wyzwoli się w nowy świat".

Przebudzenie na stare lata

Zachowanie gąsienicy jelonka pomaga Konińskiemu zrozumieć, dlaczego również ludzie mało religijni na stare lata nieraz doświadczają duchowego przebudzenia. Przypominają sobie o Bogu, uświadamiają sobie, że niedziela jest w tygodniu dniem szczególnym, odkrywają znaczenie modlitwy, wracają do sakramentów, na stare lata zaczynają wreszcie rozumieć, czym jest modlitwa różańcowa. Nie osądzajmy tych staruszków z wyżyn naszej przemądrzałości! Raczej zastanówmy się nad samymi sobą i nad ostatecznym sensem naszego życia!

Czy przynajmniej w Kościele radują nas te późne nawrócenia?

Świat widzi tylko staruszki siedzące w kościele
Czasem proboszcz ofuknie je z konfesjonału
Nawet wikary nie ma dla nich czasu

– napisał ks. Janusz Pasierb w wierszu pt. Stare kobiety w kościele. A przecież: „One wiedzą że miłość to czekanie".

Ale wróćmy do naszego jelonka: „Cóż gąsienicy każe się tak zachować? Jej rozum? Ona nie ma dyskursywnego rozumu. Tylko jej instynkt, który jest ślepym i głuchym, ale pewnym wyrazem innego rozumu, czynnego, który rozwojem tego zwierzątka kieruje. Gdyby ta gąsienica miała dyskursywny intelekt i była z usposobienia sceptyczna – zakwestionowałaby tę niezrozumiałą dla siebie chęć zaprzestania dróg krętych i zaczęcia pracy nad drogą prostą – i nie wyszłaby na tym dobrze: zamarłszy w swym grobowcu tragicznym, nie dowiedziawszy się, że istnieje inny wspaniały świat dla jelonków przeznaczony. Instynkty zasługują na zaufanie. A jest i instynkt modlitwy".

Tak, życie człowieka jest drogą. To dlatego starość jest tak ważnym czasem naszego życia. Oto kończy się już życiowa pielgrzymka i już wkrótce dokona się jej dopełnienie.

„Chwila mojej rozłąki nadchodzi – pisał pełen ufności o czekającej go śmierci apostoł Paweł. – Wtedy otrzymam wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkim, którzy umiłowali pojawienie się Jego" (2 Tm 4).

Skoro uwierzyliśmy Chrystusowej obietnicy, że „zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem" (J 14,3), to nie wygadujmy głupoty, jakoby starość Panu Bogu się nie udała. A ten, kto dobrze wychował dzieci, niech nie twierdzi po kapitulancku, że zrobiłem w życiu wszystko, co powinienem, i na tym świecie nie mam już nic więcej do zrobienia. Bo może jeszcze powinieneś, człowiecze, o przebaczenie swoich grzechów Boga prosić, i na Jego łaskę więcej się otwierać?

Dopiero teraz

Spójrzmy na koniec na wiersz Anny Kamieńskiej pt. Stare kobiety. Poetka jest absolutnie pewna tego, że życie jest drogą i niewątpliwie nie jest to droga do nikąd. Nieodpartym tego dowodem jest dojrzała mądrość starych kobiet. W wierszu cztery razy pojawia się okolicznik czasu „dopiero teraz". Kamieńska zastosowała w wierszu technikę kontrastu, jest to kontrast wewnętrzny: stare kobiety przeciwstawiają się tu sobie samym. Dawniej było z nimi inaczej, dopiero teraz są takie, jakie są:

Dopiero teraz umiałyby kochać
tak aby nic nie żądać w zamian
Dopiero teraz poprzez przezroczystość świata
widzą że ból i radość są tym samym
Dopiero teraz mogłyby być dziećmi
z wiarą złożoną z ufności i pragnienia
Dopiero teraz umiałyby być piękne
pięknością zgasłej gwiazdy ziemi

Pointa wiersza brzmi jeszcze piękniej, niż teza Leopolda Staffa, że młodości nabywa się z wiekiem: „Prawdziwa młodość jest na końcu drogi!".

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..