Czy niebo może się znudzić? O. Jacek Salij OP, odwołując się do Pisma Świętego, pokazuje, że życie wieczne nie ma nic wspólnego z wyobrażeniem niekończącej się konsumpcji czy monotonnej przyjemności. Jest tajemnicą całkowitego otwarcia na Boga, spotkania z Nim „twarzą w twarz” i ostatecznego spełnienia człowieka w miłości, której dziś nie jesteśmy nawet w stanie sobie wyobrazić.
Życie wieczne to niewyobrażalnie całkowite otwarcie na Pana Boga – domyśla się Zbigniew Jankowski w poruszającym wierszu pt. Oczekiwanie:
Mów, Panie, bo sługa Twój
już nie słucha
tych głosów z ciała.
Już prawie go nie ma, cały
zamienił się w słuch – w bezkresny korytarz.
Aż nie chce się wierzyć, że w dwóch prostych zdaniach coś tak wspaniałego da się wypowiedzieć – absolutne zespolenie z Bogiem, dokonujące się z Jego inicjatywy, a zarazem tak niepojęte, że w Bogu nie tylko że się nie roztopimy, ale dopiero wtedy każdy z nas będzie ostatecznie samym sobą! I ani śladu konsumpcjonistycznego myślenia o szczęściu wiecznym!
Tak właśnie o życiu wiecznym mówili apostołowie. Paweł napisał po prostu, że przekraczać ono będzie wszelką naszą wyobraźnię:
„ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują" (1 Kor 2,9).
Natomiast Jan przedstawia to szczęście jako wieczne chodzenie za Barankiem (Ap 14,4) oraz wyśpiewywanie Alleluja (Ap 19,1-6).
W Kościele obrazy te przyjmowano ze spontaniczną aprobatą, nie budziły zastrzeżeń ani oporów. Przez wieki odbierane one były jako natchniony przez samego Ducha Świętego przekaz, że niebo będzie wiecznie trwającą miłością – że cali i bez reszty będziemy zanurzeni w miłości Bożej, a wobec tego będziemy również miłować się wzajemnie w sposób niewyobrażalnie czysty i prawdziwy. Nikomu nie przychodziło do głowy, że wieczną miłością moglibyśmy się kiedykolwiek znudzić.
Takie myśli przyszły dopiero od zewnątrz, ze strony ludzi, którzy sami nie wierząc w życie wieczne, postanowili tę wiarę obśmiewać.
„W niebie będzie beznadziejnie nudno – szydził sobie sławny angielski pisarz, Georges Bernard Shaw – No bo jak długo może kogoś cieszyć chodzenie za Barankiem czy śpiewanie Alleluja?".
Jednak to bezczelność – wybitny przecież pisarz udaje, że w ogóle nie zauważa głębokiej symboliki obu biblijnych obrazów, które postanowił ośmieszyć.
Szyderstwo jest taką formą przemocy, przed którą trudno się bronić, bo przecież szyderca nie zamierza ze mną rozmawiać, dla niego jestem tylko godnym pogardy durniem. To chyba nie przypadek, że G.B. Shaw, kiedy Stalin zaprosił go do Związku Radzieckiego, rozsławiał później na cały świat wspaniałość raju, jaki mu tam pokazano. Czy to możliwe, że w ogóle nie zdawał sobie sprawy ze swojej bezbrzeżnej naiwności? Kto wie, może był również aż tak naiwny, że nie do końca zdawał sobie sprawę z tego, jak wiele przemocy znajduje się w jego szyderstwach z naszej wiary w życie wieczne?
Z obietnicy szczęścia wiecznego łatwo sobie szydzić, jeśli ktoś fałszywie sobie wyobraża, jakobyśmy rozumieli ją czysto konsumpcjonistycznie. A przecież w Kościele nikt nie głosi, że w niebie fajno będzie. My wierzymy, że niebo jest to przekraczająca wszelkie możliwości naszego zrozumienia i wyobrażenia tajemnica miłości. Pismo święte mówi o niej w takich obrazach, jak życie, światło, pokój, uczta weselna, wino królestwa, dom Ojca, niebieskie Jeruzalem. Niebo polega na tym, że będziemy niewyobrażalnie blisko Boga.
Spójrzmy pod tym kątem na kilka biblijnych sformułowań. „Mnie zaś dobrze jest być blisko Boga, w Panu wybrałem sobie schronienie" (Ps 73,28) – tak już w czasach Starego T estamentu śpiewał Psalmista. „Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś zobaczymy twarzą w twarz – entuzjazmuje się apostoł Paweł. – Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany" (1 Kor 13,12).
Bardzo podobnie wyjaśniał to apostoł Jan: że „będziemy podobni do Boga, bo ujrzymy Go takim, jaki jest" (1 J 3,2). Natomiast pod koniec swojej Apokalipsy apostoł Jan napisał, że czymś najwspanialszym dla społeczności zbawionych będzie to, że „Bóg zamieszka wraz z nimi, i będą oni Jego ludem, a On będzie Bogiem z nimi" (Ap 21,3).
Odnaleźć się w Bogu, odnaleźć się w Bogu całkowicie i bez reszty – to ostateczny cel naszego życia, to nasze ostateczne spełnienie się jako ludzi.