Przypomnienie o świętości ludzkiego życia

„To nie były argumenty, lecz lewy sierpowy” – pisze o. Jacek Salij o reakcji marszałka Włodzimierza Czarzastego na słowa o. Tadeusza Rydzyka o in vitro. Dominikanin przypomina argumenty przeciwników tej procedury, wskazując, że wiąże się ona z eugeniczną selekcją ludzkich embrionów, i podkreśla nienaruszalną godność każdego poczętego dziecka.

Chyba miał rację sławny badacz antyku, prof. Zieliński, kiedy twierdził, że uciekanie się do przemocy, również do przemocy słownej, jest przejawem bezsilnego gniewu, dalekiego od wolności myśli. Prawdę tego spostrzeżenia potwierdza gniewny, niepotrzebny – a co gorsza: niegrzeczny – napad pana marszałka Czarzastego na księdza Rydzyka za to, że 12 lipca, podczas pielgrzymki Radia Maryja na Jasną Górę, wypowiedział się krytycznie na temat procedury in vitro oraz finansowania jej z kasy państwowej.

Włodzimierz Czarzasty się rozgniewał. „A co pan – przemówił do księdza – może mieć do powiedzenia w sprawie płodzenia? Niech się pan nie wypowiada na tematy, o których nie ma pan zielonego pojęcia”. Nie było to zaproszenie do dyskusji i nie były to argumenty, było to raczej skierowanie ku ojcu Rydzykowi lewego sierpowego. 

Przywołajmy zatem ludzi najwyższych kompetencji, o których nie da się powiedzieć, że o in vitro nie mają zielonego pojęcia, a którzy jednak stanowczo sprzeciwiają się rozpoczynaniu ludzkiej ciąży od zapłodnienie pozaustrojowego. Znamienne, że znajduje się wśród nich również paryski genetyk, prof. Jacques Testart, niegdyś promotor metody in vitro we Francji. W  jego laboratorium zostało poczęte pierwsze francuskie dziecko, które urodziło się dzięki zastosowaniu tej metody. Testart odciął się od swojej własnej przeszłości. Jego książka pt. Przejrzysta komórka, w której metodę in vitro poddaje ostrej krytyce, ukazała się również w przekładzie polskim, wydana przez PWN w serii Biblioteka Myśli Współczesnej. 

Wyjaśnia tam prof. Testart, dlaczego stał się stanowczym przeciwnikiem tej metody. Początkowo słuszność takiego starania się o potomstwo wydawała mu się oczywista. Jeśli swoją bezpłodność małżonkowie przeżywają jako największe nieszczęście swojego życia – rozumował – i jeśli da się ono usunąć za pomocą techniki, to dlaczego z tej możliwości nie skorzystać? W dobrej woli zaangażował się w „wspomaganą prokreację”, ale rychło zaczął rozumieć, że jest to droga fałszywa. Wspomniana książka jest właśnie o tym.

Natomiast u nas w Polsce, kiedy stosunkowo niedawno Sejm RP pracował nad ustawą o finansowaniu procedury in vitro ze środków publicznych, z naukową krytyką tej metody otwarcie wystąpił prof. Janusz Gadzinowski, kierownik największej w Polsce Kliniki Neonatologii. Jego wystąpienie łatwo znaleźć w internecie. Profesor przedstawił szereg konkretnych argumentów medycznych, które przemawiają przeciwko tej procedurze, jednak ze szczególnym naciskiem przypomniał, że z metodą in vitro nieuchronnie wiąże się eugeniczna selekcja ludzkich embrionów:

„Dochodzi do tego problem tzw. eliminacji płodu, czyli zabicia jednego z dzieci w łonie matki w celu ograniczenia liczby płodów i w intencji wykonawców zwiększenia szans ich przeżycia. Z przerażeniem słucham wystąpień na ten temat na międzynarodowych sympozjach, ponieważ wykładowcy mówią o tym tak, jakby zabili kurczaka, bowiem jest to dla nich normalne”.

Jak to dobrze, że Profesor miał odwagę tak jasno o tym powiedzieć! Warto przypomnieć, co na ten temat czytamy w Katechizmie Kościoła Katolickiego:

„Życie ludzkie od chwili poczęcia powinno być szanowane i chronione w sposób absolutny. Już od pierwszej chwili swego istnienia istota ludzka powinna mieć przyznane prawa osoby, wśród nich nienaruszalne prawo każdej niewinnej istoty do życia” (nr 2270).

Jest jeszcze jeden problem. Pierwsze dziecko poczęte metodą in vitro urodziło się w roku 1978, teraz takich ludzi jest już tysiące. Czy to źle, że się urodzili? Otóż nie ma najmniejszej wątpliwości co do tego, że każde ludzkie dziecko powinno być przyjęte z bezwarunkową miłością. Niezależnie od tego, w jakich okolicznościach zostało poczęte, niezależnie również od stanu swego zdrowia oraz od tego, czy spełnia oczekiwania swoich rodziców czy kogokolwiek innego.

Nie wszystkie ludzkie dzieci mają szczęście bycia poczętymi w autentycznej miłości swoich rodziców. Ludzkie dzieci poczynają się również z miłości niedojrzałej lub wypaczonej, albo z cudzołóstwa i zdrady małżeńskiej, a nawet z gwałtu. Niekiedy również o seksualnym zjednoczeniu małżonków, z którego poczyna się dziecko, trudno powiedzieć, że jest ono wyrazem prawdziwej miłości. Jednak życie każdego dziecka – również tego, które zostało powołane do życia z podeptaniem prawa moralnego – jest święte. I od chwili poczęcia ma prawo do życia, prawo do tego, żeby było przyjęte z miłością. 

Nie bójmy się tego, że ta logika nie do końca się domyka. Bo jedno i drugie jest czymś bardzo ważnym, z czego nie wolno zrezygnować: Z jednej strony każdemu dziecku należy się z naszej strony postawa: „Dobrze, że jesteś!”. Z drugiej jednak strony nigdy dość przypominania, że każdemu ludzkiemu dziecku należy się to, żeby być poczętym z autentycznej miłości swoich rodziców.

 

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..