reklama

Od narkomana do teologa

9 stycznia 1999 r. przypadkowo spotyka na ulicy swoją matkę. Słyszy od niej, że lepiej byłoby gdyby umarł, niż miał tak dalej żyć. Przeżywa wstrząs

Artur Skowron

dodane 11.12.2014 00:00

świadectwo

Od narkomana do teologa

„Gdyby ktoś 15 lat temu powiedział mi, że będę pisał doktorat z teologii, chyba pomyślałbym, że się nieźle naćpał – zaczyna swoje świadectwo Artur Skowron. W wieku 20 lat byłem tak bardzo uzależniony od heroiny, że z medycznego punktu widzenia nie powinienem w ogóle żyć.” Rodzice Artura wyrzucają go z domu, bo wciąż ich oszukuje. Pomieszkuje więc na klatkach schodowych. 9 stycznia 1999 r. przypadkowo spotyka na ulicy swoją matkę. Słyszy od niej, że lepiej byłoby gdyby umarł, niż miał tak dalej żyć. Przeżywa wstrząs. Woła: „Jezu, jeśli jesteś, to mnie ratuj!”. Modlitwa przechodzi mu przez usta, bo już wcześniej styka się z ulicznymi ewangelizatorami. Zaczyna nawet sięgać po Pismo Święte, ale nie przestaje ćpać. Jednak kiedy przeżywa odrzucenie przez najbliższych i zdobywa się na modlitwę, słyszy głos: „Choćby cię matka i ojciec opuścili, Ja zawsze będę z tobą”. Na środku ulicy pada na kolana i płacze. To z kolei wywołuje lawinę cudownych zdarzeń w jego życiu. „Dziś jestem szczęśliwym człowiekiem” – pisze Artur. „Nie chcę tego zatrzymywać dla siebie, dlatego chodzę po ulicach i rozmawiam z napotkanymi ludźmi o Bogu i szansie, jaką On daje każdemu z nas.”

Więcej w numerze 5/2014 "Miłujcie się!"

opr. aś/aś

1 / 1
oceń artykuł Pobieranie..

reklama