Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Jarosław Makowski

SYNOD FINISZUJE. CO DALEJ?

Trwający od niemal dziesięciu lat miał zmienić oblicze polskiego Kościoła. Nie można powiedzieć, iż nic się nie udało, choć daje do myślenia apel Papieża, który rok temu wezwał polskich biskupów do "zwrócenia uwagi na szansę wykorzystania synodu plenarnego dla ożywienia udziału świeckich w życiu Kościoła". Czy rzeczywiście Synod przybliżył wiernych do Kościoła?

Po przełomie ’89 roku Kościół musiał szukać miejsca w społeczeństwie demokratycznym. Wydaje się jednak, że ewolucja, jaką przeszedł w ostatnich latach (której przejawem było m.in. nie angażowanie się biskupów w niedawne kampanie wyborcze) jest raczej wynikiem doraźnych decyzji, niż realizacją przemyślanego programu duszpasterskiego. Stąd duże nadzieje wiązane z synodem, który miał doprowadzić do autentycznej debaty wewnątrzkościelnej, pozwalającej rzetelnie opisać bieżące problemy polskiego katolicyzmu.

DRAMAT SYNODU

II Synod Plenarny otworzył uroczyście Jan Paweł II (8 czerwca 1991 w Warszawie, choć prace rozmaitych komisji trwały już od roku 1989). Zwołujący Synod postawili sobie dwa zasadnicze cele: z jednej strony dostrzeżono konieczność zmian w ustawodawstwie wewnątrzkościelnym (ujednolicenie prawa obowiązującego w poszczególnych diecezjach), z drugiej - widziano potrzebę odnowy duszpasterskiej, zawartej w haśle "nowej ewangelizacji". O ile sprawa ustawodawstwa kościelnego znajduje się w kompetencjach hierarchów, o tyle kwestie pastoralne winny być przedmiotem debaty wszystkich wierzących. Chodziło przede wszystkim o włączenie w prace synodalne katolików świeckich, którzy mieli stać się współodpowiedzialnymi za oblicze Kościoła. O przeprowadzenie tego aspektu "reformy" struktur kościelnych apelował Papież do biskupów w czasie swej ostatniej pielgrzymki do kraju.

Jednym z głównych zadań Synodu było więc przeprowadzenie w polskich warunkach soborowego "aggiornamento". Jednak tzw. przeciętny katolik niewiele mógł się dowiedzieć o trwających ponoć w jego Kościele pracach. Nikt nie zabiegał o to, aby obrady stały się przedmiotem publicznego namysłu i rzetelnej dyskusji wiernych wokół najistotniejszych spraw dla Kościoła. Prace Synodu toczyły się przede wszystkim w komisjach i na sesjach plenarnych. Trzeba podkreślić zaangażowanie, jakie w przygotowanie dokumentów wnosiły parafialne koła synodalne (działające jednak tylko w nielicznych parafiach), ruchy religijne, seminaria duchowne czy zgromadzenia zakonne. Oficjalnie podano, że w całej Polsce powstało ich około 7 tys. ("z doświadczenia wiem, że tę liczbę należy podzielić przez dwa" - mówi w styczniowym "Znaku" sekretarz Synodu, bp Tadeusz Pieronek). Istotną rolę w promowaniu idei Synodu wśród świeckich miał spełnić miesięcznik "Kurier Synodalny", rozprowadzany podobno w blisko dziesięciotysięcznym nakładzie. Wszystkie te inicjatywy wydają się jednak niewystarczające.

"Dramat synodu polega na tym, iż wierni posiadają bardzo słabą świadomość eklezjalną - powiedział "Tygodnikowi" bp Pieronek. - Jeżeli się nam powie, że jesteśmy Kościołem, to oczywiście kiwamy głową i zgadzamy się z tym, ale nie wyciągamy z tego faktu żadnych wniosków. Cieszymy się tym, że w Polsce mamy pełne kościoły. Odsłania się jakiś pomnik o charakterze patriotyczno-religijnym, świętujemy, zwołujemy orkiestry, chóry, klaszczemy, a potem idziemy się czegoś napić i coś zjeść. Na tym wszystko się kończy".

Zabrakło więc pomysłu, jak mają wyglądać prace synodalne w konkretnych parafiach i diecezjach. Nie było prawie żadnych materiałów formacyjnych, które wyznaczałyby jasny i wyraźny kierunek działań. W dużym stopniu można też mówić o zaniedbaniu sprawy Synodu przez katolickie media, które nie poświęciły należytej uwagi najważniejszemu - jak się wydaje - wydarzeniu w polskim Kościele ostatnich lat. O tym, że Synod nadal trwa, katolicy dowiadują się dopiero dziś, gdy powstały już dokumenty końcowe, które mają być przedłożone Papieżowi w czasie jego czerwcowej wizyty w ojczyźnie. Wówczas Jan Paweł II uroczyście zakończy II Polski Synod Plenarny.

SYNOD W MOGILE

Opactwo OO. Cystersów pod Krakowem gościło 16 grudnia uczestników sesji plenarnej, na której głosowano pierwsze dokumenty. Do klasztoru w Mogile przyjechało ok. 400 osób: biskupi, księża, zakonnicy i zakonnice, oraz katolicy świeccy. Obrady rozpoczęto Mszą św., którą celebrował kard. Józef Glemp, a kazanie wygłosił kard. Franciszek Macharski. Po uroczystej Eucharystii uczestnicy przeszli na krużganki, gdzie czekał już przygotowany przez siostry obiad. Księża biskupi, podobnie jak pozostali delegaci, posłusznie stali w kolejce po swoją porcję.

Posiłek sprzyjał kuluarowej wymianie zdań. Ożywione dyskusje wywoływały zwłaszcza projekty końcowych dokumentów, opublikowane w "Kurierze...", a dotyczące świętości, małżeństwa i rodziny oraz edukacji. Krystyna Klechta ze Szczecina, świecka uczestniczka sesji, pytana przez "TP" o ocenę dokumentów, stwierdziła, iż "w każdym środowisku trzeba je będzie jeszcze modyfikować, dostosowywać do konkretnych warunków i problemów". Pani Krystyna miała wątpliwości, czy dokumenty dotrą do wszystkich wiernych: "W moim przekonaniu powinny one trafić również do gmin. W tej chwili samorządy posiadają komisje do spraw rodziny. Te materiały mogłyby się stać dla nich podstawą. Dokumenty dają wskazania teoretyczne, natomiast rzeczywista pomoc leży w kompetencjach władz gminnych".

Zastrzeżenia do dokumentów miał Mirosław Suski, prawnik z Włocławka. W jego przekonaniu z pewnością trzeba będzie je aktualizować i poprawiać. Dotyczy to zwłaszcza projektu o powołaniu do życia w rodzinie, gdzie nie ma np. mowy o separacji małżeńskiej, która jest obecnie przedmiotem debaty w parlamencie. Zaś Marian Rutkowski z diecezji elbląskiej stwierdził, że "same projekty to duży postęp w stosunku do dotychczasowych praktyk w Kościele".

Kulminacyjnym punktem spotkania w Mogile było głosowanie. Biskup Pieronek przedstawił regulamin i zapowiedział, że nie przewiduje się żadnej dyskusji. Dodał jednak, że wszelkie uwagi dotyczące projektów można przesyłać do 23 grudnia na adres Sekretariatu Synodu. Okazało się bowiem, że niektórzy uczestnicy spotkania dopiero dzień przed sesją otrzymali teksty dokumentów (!).

Głosowanie przebiegało bardzo sprawnie. Kiedy referowano kolejny dokument, zbierano od uczestników spotkania kartki, na których delegaci zakreślali swoje poparcie bądź dezaprobatę. Głosy te będą miały jedynie znaczenie doradcze, gdyż o ostatecznym kształcie dokumentów zadecydują hierarchowie. Wszystkie dokumenty, które przedstawiono w Krakowie, przyjęto znaczną większością głosów (pierwszy - o świętości - spotkał się z zaledwie jednym głosem sprzeciwu; "chwała Bogu, że choć jeden" - skomentował ktoś z sali).

Usatysfakcjonowany, zarówno przebiegiem prac synodalnych i udziałem w nich świeckich, jak wynikami głosowania, był kard. Glemp. "Dokument o świętości jest dziełem naszej diecezji. Jestem więc bardzo zadowolony: u nas grupy działały sprawnie, a praca nad dokumentem szła normalnym tokiem. Zapewne można by coś jeszcze uzupełnić, ale z pewnością dokument jest dobry" - powiedział "TP" Prymas.

DOKUMENTY

Projekty dokumentów synodalnych posiadają w miarę przejrzystą kompozycję, choć czasem można mieć wątpliwości, czy "przeciętny" wierny przegryzie się przez ich dość hermetyczny język. Każdy składa się z preambuły, przedstawiającej zasadniczy przedmiot i cel dokumentu, a także najważniejsze wypowiedzi Urzędu Nauczycielskiego Kościoła. W drugiej części autorzy zamieszczają analizę sytuacji Kościoła "tu i teraz". W ostatniej zaś, zawierają się wskazania, dotyczące przyszłych rozwiązań duszpasterskich. Z jednej strony przypomina się o zaniedbywanych dziś obowiązkach kapłanów i świeckich, wynikających z przynależności do Kościoła, z drugiej - dokumenty posiadają charakter postulatywny, których adresatem są władze państwowe.

Rektor warszawskiego seminarium duchownego ks. Krzysztof Pawlina, omawiając dokument "Świętość - dar i zaufanie", podkreślił, że stanowi on swego rodzaju "instrukcję, jak zostać świętym" dla ludzi świeckich. Autorzy przypominają więc o powszechnym powołaniu do świętości - jednym z kluczowych nieporozumień, jeżeli idzie o teologię świętości, było rezerwowanie jej dla biskupów, zakonnic i zakonników. Dokument podkreśla, że dopiero bł. Josemaria Escriva de Balaguer, założyciel Opus Dei, "przedstawił wprost świecką drogę do świętości, której istota polega na uświęcaniu pracy, siebie w pracy i innych przez pracę". "Świeccy - czytamy dalej - nie odrywają się od miejsc, w których przychodzi im żyć, mają oświetlać wiarą, nadzieją i miłością różne drogi, po których kroczą, zwłaszcza drogi życia rodzinnego, pracy zawodowej i zaangażowania społecznego".

"Niepokojący jest - stwierdza dokument - brak katechezy dla dorosłych w duszpasterstwie ogólnym". To prowadzi, zdaniem autorów, do "ignorancji religijnej u osób dorosłych lub w najlepszym razie do zatrzymania rozwoju wiedzy religijnej na poziomie szkolnym". Zwraca się również uwagę na zagrożenia, jakie niesie dla duchowości człowieka współczesna kultura. "W większym niż dotychczas stopniu - czytamy - pojawiają się zagrożenia charakterystyczne dla zachodnich społeczeństw: tzw. »duchowość supermarketu«, polegająca na selektywnym dobieraniu prawd wiary i zasad moralnych, próby wprowadzenia zasady, aby opinia większości była kryterium prawdy".

Wśród konkretnych wskazań duszpasterskich Synod "zobowiązuje wszystkich proboszczów do wprowadzenia codziennej praktyki słuchania spowiedzi poza godzinami sprawowania Eucharystii. Tak jak we wszystkich parafiach istnieje ustalony porządek Mszy świętych, tak też powinny być podawane do publicznej wiadomości godziny dyżurów w konfesjonale".

Projekt dokumentu "Powołanie do życia w małżeństwie i rodzinie" zaprezentował bp Stanisław Stefanek, który podkreślił, że Kościół będzie się domagał przyznania rodzinie należnego miejsca w demokratycznej Polsce. Autorzy przypominają, że to "rodzina stanowi podstawową komórkę życia społecznego". "Pociąga to za sobą szczególną odpowiedzialność państwa za wspieranie i umacnianie małżeństw i rodziny. Władze cywilne - zdaniem autorów - powinny uważać za swój obowiązek otaczanie szacunkiem, ochronę i popieranie małżeństwa i rodziny, strzeżenie moralności publicznej i umacnianie dobrobytu ognisk domowych".

Dokument szczegółowo opisuje liczne zagrożenia dla polskich rodzin. Szczególną uwagę zwraca się jednak na brak polityki prorodzinnej. "System podatkowy - czytamy - który nie uwzględnia liczby osób pozostających na utrzymaniu pracujących rodziców, jest błędny i antyrodzinny".

Pewnym novum jest zapis w kwestii związków niesakramentalnych. Synod wzywa duszpasterzy i całą wspólnotę wierzących do podejmowania z troskliwą miłością starań o to, by katolicy żyjący w takich związkach nie czuli się odłączeni od wspólnoty Kościoła. Mowa jest też o homoseksualistach, których Kościół wzywa do zachowania czystości, stanowczo sprzeciwiając się przy tym wszelkim formom ich dyskryminowania.

W dokumencie poświęconym "Szkole i uniwersytetowi w życiu Kościoła i narodu" czytamy, że "rodzice mają prawo do swobodnego i zgodnego ze swoim przekonaniem wyboru szkoły". Kościół opowiada się za szkołą, która umożliwia poszanowanie podstawowych praw człowieka i jego wolności. Odrzuca tym samym monopol państwa w zakresie edukacji. Jednocześnie autorzy dokumentu apelują do władz państwowych i wszystkich odpowiedzialnych za edukację o respektowanie faktu, że "przeważającą część społeczeństwa stanowią katolicy, którzy mają prawo do ochrony i pielęgnowania drogich im wartości religijnych, światopoglądowych, moralnych i kulturowych".

Synod wezwał władze oświatowe, aby czyniły starania o "podniesienie autorytetu nauczyciela oraz troszczyły się o zapewnienie im godziwej płacy, godziwych warunków życia i powołania". Na koniec przypomniano proboszczom obowiązek szczególnej troski o katechezę osób niepełnosprawnych fizycznie i umysłowo.

NIEBEZPIECZEŃSTWA

Dokumenty synodalne - przynajmniej te, które głosowano w Mogile - zawierają próbę realnego opisu sytuacji Kościoła w Polsce. Trzeba podkreślić, że uwzględniają one przemiany społeczne, gospodarcze, polityczne i mentalne, jakie dokonały się po przełomie 1989 r., a także problemy, jakie nękają polski Kościół. Należy do nich zaliczyć bierność znacznej liczby świeckich, która pogłębiona jest brakiem gorliwości duszpasterzy. Towarzyszy temu traktowanie wiary jako sprawy wyłącznie prywatnej, wybiórcze przyjmowanie jej prawd i zasad moralnych oraz odrzucanie autorytetu Kościoła, podważanie trwałości i sakramentalnego charakteru małżeństwa oraz kryzys rodziny. Oczywiście to tylko niektóre z licznych mankamentów polskiego katolicyzmu.

Rzecz jednak w tym, że to właśnie w czasie trwania Synodu szereg wyżej wymienionych problemów powinno być przezwyciężonych. To Synod miał przyczynić się do zmiany mentalności polskich katolików i pogłębienia ich świadomości eklezjalnej. Dla wielu wiernych dokumenty soborowe, mówiące o Kościele w świecie współczesnym, ekumenizmie czy wolności religijnej, wciąż pozostają nieznane. W tym sensie, wydaje się, iż Synod nie spełnił swojego zadania. Nie przyczynił się do pogłębienia religijności wiernych, nie przygotował duszpasterzy i laikatu do podejmowania wyzwań, jakie niesie ze sobą współczesna kultura. Niedomagania polskiego katolicyzmu bezlitośnie odsłonił choćby gorszący spektakl na oświęcimskim Żwirowisku.

Synod zakończy się w tym roku. Nagłe przyspieszenie prac nad dokumentami niesie ze sobą co najmniej trzy niebezpieczeństwa. Po pierwsze, odpowiedzialni za przebieg Synodu mogą uznać, że skoro są dokumenty, wszystko zostało załatwione ("propagandę sukcesu" uprawiało już wielu uczestników spotkania w Mogile). Po drugie, ogłasza się spektakularne, jak na polskie warunki, nowości w funkcjonowaniu struktur kościelnych (wprowadzenie stałego diakonatu, udzielanie komunii na rękę czy kadencyjność proboszczów). Może się zdarzyć, że Synod zaistnieje w świadomości wiernych jedynie przez tego typu nowości, które de facto nie mają istotnego znaczenia dla poszerzenia świadomości kościelnej. Trzecie niebezpieczeństwo wiąże się z tym, że dokumenty, które w przyszłym roku zostaną uroczyście przedłożone Papieżowi do zatwierdzenia, mogą pozostać zupełnie nieznane szerszemu gronu wierzących. Wydaje się więc, że recepcja postanowień soborowych, nadal stanowi wyzwanie dla polskiego Kościoła. Wciąż jesteśmy u początku trudnej i żmudnej drogi.


Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: Jan Paweł II świecki nauczyciel laikat II Synod Plenarny Świętość – dar i zaufanie homoseksualizm
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W