reklama

  • Idziemy

To nie prima aprilis

Za Królową Polski Maryja została oficjalnie uznana w ślubach króla Jana Kazimierza, złożonych w katedrze lwowskiej w 1656 r. Było to 1 kwietnia! Dlaczego więc teraz świętujemy to wydarzenie w rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 maja?

Przez stulecia świętowanie obydwu rocznic odbywało się oddzielnie. Po rozbiorach zostało zakazane, szczególnie w zaborze rosyjskim i pruskim. Rosjanie, widząc odwoływanie się do Matki Bożej w czasie konfederacji barskiej i powstań narodowych, nazywali Ją „największą polską rewolucjonistką”. Jej obraz jasnogórski traktowali jako nasze zastępcze godło. Nawet w okresach politycznej odwilży nie zgadzali się na wznoszenie świątyń pod wezwaniem maryjnym. Jeszcze przed powstaniem styczniowym car, usłyszawszy, że Polacy chcą budować w Warszawie kościół pod wezwaniem Matki Bożej, odpowiedział: „Może być pod wezwaniem wszystkich świętych, tylko nie Matki Bożej”. Tym sposobem mamy w Warszawie świątynię „Wszystkich Świętych”. W samej archidiecezji lwowskiej i diecezji przemyskiej, które znalazły się w zaborze austriackim, święto ku czci Matki Bożej Królowej Korony Polskiej jeszcze na początku XX w. obchodzono w pierwszą niedzielę maja. W 1914 r. za zgodą Piusa X przeniesiono je na 2 maja. 

Po odzyskaniu niepodległości biskupi polscy na czele z metropolitą lwowskim św. abp. Józefem Bilczewskim rozpoczęli starania u Stolicy Apostolskiej o przeniesienie uroczystości Matki Bożej Królowej Korony Polskiej na dzień, kiedy Polska obchodziła narodowe święto. Pius XI, który znał i kochał Polskę, w 1923 r. podjął decyzję o przeniesieniu uroczystości Matki Bożej Królowej Polski na 3 maja, a rok później rozciągnął je na całą Polskę. Jako nuncjusz apostolski (Achille Ratti) podczas bolszewickiej nawały w 1920 r. był jedynym ambasadorem, który nie opuścił Warszawy. Kiedy w 1922 r. został papieżem, kazał kaplicę w Castel Gandolfo ozdobić obrazami nawiązującymi do wiary i patriotyzmu Polaków.

Żeby zrozumieć znaczenie połączenia wspomnianych świąt, trzeba pamiętać, że odrodzona Polska znowu stała się „przedmurzem chrześcijaństwa”. Rok 1917 był czasem nie tylko zwycięstwa rewolucji bolszewickiej w Rosji, ale także bardzo gwałtownych wystąpień antykościelnych na Zachodzie, szczególnie we Włoszech i w Portugalii, w której masoneria świętowała w ten sposób dwóchsetlecie istnienia. Dochodziło do bluźnierczych manifestacji na ulicach miast, do zamachów bombowych podczas katolickich nabożeństw i do profanacji świątyń. Ta antykatolicka wojna trwała jeszcze wiele lat, szczególnie w Meksyku i Hiszpanii. Źródeł ideologii, która doprowadziła do krwawych prześladowań chrześcijan, trzeba szukać w czasach sprzed rewolucji francuskiej. Wtedy bowiem powstała koncepcja skonfliktowania człowieka z Bogiem i Kościołem tak, aby w „nowoczesnym” świecie prawo Boże zostało całkowicie zastąpione przez prawa ludzkie, ogłaszane nie tylko w oderwaniu od Dekalogu, ale także od praw natury. Efektem takiego spreparowania praw człowieka, w którym prawo do życia zostaje zastąpione „prawem do aborcji”, a prawo do prawdy – „prawem do błędu i wolnego wyboru”, ma być odrzucenie Boga w imię obywatelskich swobód. Ludzie mają bronić tak pojętych „praw człowieka”, nawet przed Bogiem, jako „swoich” praw. Tym samym mają odrzucić Boga.

Łącząc świętowanie rocznicy ślubów Jana Kazimierza z rocznicą pierwszej w Europie konstytucji, Pius XI wskazał, że prawa Boże i prawa obywatelskie nie stoją w sprzeczności. W Konstytucji 3 maja znajdujemy przecież wiele zapisów o sprawiedliwości społecznej, które ponad sto lat wcześniej znalazły się w ślubach Jana Kazimierza. Właściwie rozumiane prawa człowieka nie tylko nie kolidują z prawem Bożym, ale znajdują w nim trwałe i niezmienne podstawy. Wiara w Chrystusa, który przez Maryję Dziewicę za sprawą Ducha Świętego zstąpił z nieba i stał się człowiekiem, nie przeszkadza nam być szczęśliwymi i dobrymi obywatelami naszej ojczyzny. Przeciwnie, ona nam w tym pomaga. Świadomość przenikania się tego, co niebiańskie, z tym, co ziemskie, czemu patronuje właśnie Maryja, mobilizuje nas do odważnego wpływania na świecką codzienność naszej ojczyzny i kształtowania jej w duchu wyznawanych przez nas wartości. To ma być nasz wkład w niepodległą i sprawiedliwą Polskę. 

W ten sposób potwierdzamy, że królowanie Maryi w naszej ojczyźnie i w naszym życiu to sprawa bardzo poważna – jakby nasza duchowa konstytucja – a nie jakiś tam prima aprilis.
 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Tu możesz nas wesprzeć

Darowizna

reklama

Pekao