Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Marek Zając

Papież po papieżu

Istnieje ryzyko, że decyzja o rezygnacji Benedykta XVI przyćmi ocenę całego pontyfikatu.

Rezygnacja Benedykta XVI to wydarzenie bez precedensu w najnowszych dziejach Kościoła. U schyłku pontyfikatu Pawła VI toczyły się wprawdzie dyskusje, czy papież, ze względu na słabnące siły, nie powinien ustąpić z urzędu. Wtedy zwyciężyło jednak przekonanie, że byłoby to niedobre — rezygnacja postawiłaby bowiem w niekomfortowym położeniu następców papieża. Każde pogorszenie stanu zdrowia mogłoby skutkować presją i nowymi pytaniami: czy i kiedy należy ustąpić? Przypomnijmy Jana Pawła II: były okresy, kiedy jego zdrowie się pogarszało, a potem papież wracał do poprzedniej aktywności. Dodatkowego kontekstu sprawie nadaje informacja, że kard. Joseph Ratzinger należał do tych, którzy podczas poprzedniego pontyfikatu uważali, że takiego precedensu nie należy czynić.

Jako papież podjął jednak taką decyzję. Musiał to być efekt nieprawdopodobnej walki, którą stoczył we własnym sumieniu, a zarazem najtrudniejsza decyzja tego pontyfikatu. Decyzja, która na długie lata wysunie się na pierwszy plan podczas oceny lat, kiedy zasiadał na Stolicy Piotrowej. To ryzyko, które Benedykt XVI przyjął na siebie: rezygnacja przyćmi ocenę działalności papieża. Wielu komentatorów będzie z tego zakończenia — słusznie lub nie — czynić klucz do interpretacji pontyfikatu.

Papież zmagał się z problemami Kościoła. Zdarzały się sytuacje, które boleśnie odczuwał. Wystarczy wspomnieć serię skandali pedofilskich w Kościele. Na pewno pojawią się tacy, którzy zaczną psychologizować: zastanawiać się, czy papieskich sił nie wyczerpały właśnie one. Czy to nie one sprawiły, że pontyfikat stał się dla Benedykta XVI ogromnym obciążeniem. Taka ocena pontyfikatu byłaby jednak krzywdząca — przysłaniałaby np. obraz dialogującego ze współczesnością papieża-teologa, autora znakomitych książek o Jezusie.

Czy po 28 lutego, w czasie papieskiego bezkrólewia, Joseph Ratzinger będzie uczestniczył w obradach Kolegium Kardynalskiego? Abstrahując od oczywistego faktu, że ze względu na wiek nie będzie brał udziału w konklawe, nie będzie głosował, ale przecież w kolegiach kardynalskich ma prawo uczestniczyć. Czy będzie to robił? Jak będzie przebiegało samo konklawe — konklawe w cieniu ustępującego papieża? Kardynałowie, zanim zamkną się w Watykanie, zanim rozpoczną swoje tajne obrady, będą się przecież ze sobą kontaktować. Czy będzie w nich pokusa, by rozmawiać z Benedyktem XVI, kto ewentualnie mógłby być jego następcą? Znając elegancję Benedykta XVI, nie wyobrażam sobie, aby jakkolwiek chciał na to wpływać. Na pewno będzie się chciał usunąć. Ale znowu pojawia się tutaj pytanie: w jaki sposób? Czy w ogóle opuści Rzym? Co się będzie z nim działo?

W tym momencie ciśnie mi się na usta mnóstwo pytań, na które nie znamy odpowiedzi. Nie znamy odpowiedzi dlatego, że w najnowszych dziejach Kościoła jeszcze nikt z taką sytuacją się nie mierzył.

Czy jest niebezpieczeństwo, że spowoduje to zamęt w Kościele — a także w postrzeganiu chrześcijaństwa na świecie? Wiele zależy od tego, jak będą wyglądały najbliższe tygodnie. Nie wyobrażam sobie, żeby Benedykt XVI podejmował tę decyzję tylko we własnym sumieniu.  

opr. ab/ab


Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: papież Rzym Joseph Ratzinger emerytura abdykacja konklawe Benedykt XVI ustąpienie z urzędu
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W