Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


Ks. Remigiusz Sobański

TO NASZ PROBLEM



Czytam wydany niedawno pierwszy tom „Dziennika wypadków” Estreichera. Nie da się ukryć, przygnębiająca to lektura. Ale jak mogłoby być inaczej, skoro obejmuje on lata 1939—1945, lata tragiczne dla Polski i Polaków. Autor uważa, że Polska została zdradzona, pisze też o „przegranej koncepcji politycznej”.

To, co dzisiejszego czytelnika najbardziej deprymuje, to notatki o zachowaniach naszych rodaków skupionych wokół rządu emigracyjnego. Autor wystawia Rządowi polskiemu na emigracji w sumie notę pozytywną, ale z notatek wynika, że większość posiedzeń rządu to kłótnie i awantury i to — co gorsza — przeważnie w związku ze sprawami personalnymi. Toczono ciężkie walki wewnętrzne o obsadę stanowisk, powołanie jednych powodowało rozjątrzenie drugich (ale zdarzali się też tacy, co ustępowali, „aby nastała święta zgoda”). Zanotował 1.08.1940: „Kłócą się i kłócą w rządzie jak za najlepszych czasów”, a 31.08.1940: „jeden minister szczuje przeciw drugiemu, niesmaczne to wszystko, bez sensu”. Nie ogólnie, lecz o nazwiskiem wskazanych osobach pisze: „intrygują”, „jątrzą”, „chodzą po mieście i wygadują niestworzone rzeczy”, o niektórych twierdzi, iż „zależy im na zaostrzeniu konfliktu” — wywołuje się kryzysy, którymi potem „wszyscy są zmęczeni”. W „Dzienniku” mnóstwo przykładów nielojalności, podstawiania nogi, szantaży, donosów, także do władz brytyjskich. Pod datą 16.09.1943 zamieszcza listę „głównych opozycjonistów siejących ploty i intrygi”. Pisze o nich: „Nie mając zaspokojonych ambicji, ciągle rozdrażnieni, zawistni, rozhisteryzowani, robią opozycję, szeptają, biegają do Prezydenta, roznoszą ploty, zamęt czynią i myślą, że są mężami stanu”. Intrygowano tak, że aż Churchill nieraz się zdenerwował... Estreicher nie twierdzi, że jest obiektywny, stara się — jak pisze — oddać to, co czuje lub spostrzega.

Niedawno jedna z gazet opublikowała tekst angielskiego profesora polityki społecznej o Polakach pracujących obecnie w Wielkiej Brytanii. Autor poświadcza im przedsiębiorczość, „usposobienie wolnorynkowe” i zgoła „amerykańską mentalność”. Charakteryzuje ich jako indywidualistów, ograniczających swe znajomości — inaczej niż np. Turcy czy Kurdowie — do kilku zaufanych osób. „Polaków — pisze autor — cechuje niski poziom wzajemnego zaufania. Rywalizują ze sobą bezwzględnie, dla zdobycia pracy wykonywanej przez drugiego nie cofają się przed donosem do władz, nawzajem się wykorzystują, a zobowiązań nie dotrzymują. Handlują pracą, nie ma mowy o pomocy bezinteresownej. W ich rozmowach dużo wzajemnych żalów, pretensji, oskarżeń i ciągła nuta podejrzliwości”.

Przywołane teksty pochodzą z różnych czasów i od różnych autorów, Polaka i Anglika. Co w nich uderza, to zgodność obserwacji i oceny zachowań Polaków w Anglii.

Tyle się u nas mówi i pisze o zdemoralizowanym Zachodzie, tyle obaw, że to zło stamtąd przewali się na nas. Okazuje się jednak, że tam boją się, by nasz polski styl współżycia nie rozpowszechnił się u nich. Na szczęście słychać u nas zatroskane, acz krytyczne, trzeźwe i przytomne głosy przestrzegające, by nie zwalać odpowiedzialności na innych, lecz postawić sobie pytanie o profil naszego chrześcijaństwa. „To jest nasz główny problem”, jakże słusznie zauważył jeden z hierarchów.


opr. mg/mg



 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: emigracja polonia demoralizacja podejrzliwość zawiść personalia kłótnie intryga
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W