Bezpiecznik jest na swoim miejscu. Bogu dzięki za wyrok Trybunału Konstytucyjnego

Wyrok nie mógł być inny, skoro wydawali go normalni sędziowie, a nie aktywiści, którzy szukają pierwszego lepszego uzasadnienia dla swojej rewolucji. Jednak środowiska LGBT oczywiście nie zwolnią. W TSUE wywalczyły dużo, a chcą jeszcze więcej.

Rozporządzenie ministra Krzysztofa Gawkowskiego jest niezgodne z konstytucją – stwierdził Trybunał Konstytucyjny. Szef resortu cyfryzacji w taki sposób zmienił treść dokumentów dotyczących małżeństw, aby możliwe było wydawanie aktów ślubu parom jednopłciowym, które za granicą sformalizowały swój związek. Zamiast słów „mężczyzna” i „kobieta” mamy mieć zwrot „mężczyzna/kobieta”.

Nie trzeba chyba tłumaczyć, że w tej drobnej zmianie w papierach chodzi o to, żeby do dokumentów można było wpisać dwie osoby tej samej płci, co dotąd nie było możliwe. Minister wprost to zresztą mówił.

A rozpoczęcie prac nad rozporządzeniem ogłaszał zanim jeszcze pierwszy polski sąd wydał wyrok w sprawie transkrypcji dokumentów z Niemiec.

Jasne zasady

W całej sprawie podstawowym problemem jest oczywiście to, że para dwóch mężczyzn, albo dwóch kobiet nie jest małżeństwem. Wynika to z prawa naturalnego i nie zależy od tego, co na ten temat zostanie zapisane w ustawach i rozporządzeniu. Polska ustawa zasadnicza na szczęście chroni ten porządek i stosowny przepis – art. 18 konstytucji – był jedną z podstaw wniosku do Trybunału Konstytucyjnego.  Pozostałe trzy artykuły, z których zaskarżono rozporządzenie odnoszą się do kwestii formalnych, ale bardzo istotnych z punktu widzenia funkcjonowania państwa – mamy tu przecież do czynienia z sytuacją, kiedy minister za pomocą rozporządzenia próbuje zmienić prawo w fundamentalnej sprawie. Zasady prawa są na tyle jasne, że wyrok nie mógł być inny, skoro wydawali go normalni sędziowie, a nie aktywiści, którzy szukają pierwszego lepszego uzasadnienia dla swojej rewolucji.

Przymus Schrödingera

Zwolennicy postulatów LGBT oczywiście nie zwolnią. Z pewnością dalej będą grać swoje i tłumaczyć, że TK nie ten, co trzeba (bojkotują go), a sam wyrok dotyczy konkretnie rozporządzenia, a nie orzeczeń sądowych, na podstawie których urzędy stanu cywilnego wydają dziś homoseksualistom akty ślubu. Swoją drogą, wyrok TSUE, na podstawie którego zapadają te polskie wyroki to klasyczny dla Unii Europejskiej przymus Schrödingera.

Niby obowiązku nie ma, ale w zasadzie jest. Niby nie trzeba ustanawiać w Polsce jednopłciowych ślubów, ale dlaczego mamy uznawać małżeństwo zawarte w Görlitz, a zawartego w Zgorzelcu już nie? Logicznie byłoby coś z tym zrobić. Niby nie ma słowa o adopcji, ale skoro dwóch mężczyzn to małżeństwo jak każde inne…

Grupy LGBT wywalczyły przez TSUE sporo i chcą więcej. Dlatego chwała Bogu za wyrok Trybunału Konstytucyjnego. On nie kończy sprawy, ale gdyby był inny, znaczyłoby to, że kolejny bezpiecznik wyleciał w powietrze. Na razie ten bezpiecznik jest na swoim miejscu.

 

Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.

« 1 »