Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


O Konferencji w Jałcie

Z Adamem Misiakiem, nauczycielem historii w siedleckim „Elektryku”, rozmawia Andrzej Sprycha.

W lutym 1945 r. losy II wojny światowej były już przesądzone. Aby ustalić, co zrobić ze zbliżającym się zwycięstwem, w Jałcie spotkali się przywódcy ZSRR, Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Dlaczego Churchill i Roosevelt pozwolili Stalinowi, aby to on rozdawał karty?

Realia militarne były takie, że Armia Czerwona już przekroczyła linię Wisły. Miała pod kontrolą dużą część Polski, więc Jałta była tylko potwierdzeniem dominacji sowieckiej w Europie Wschodniej. Zasadnicze decyzje zapadły w Teheranie. Dlaczego? Bo tam właśnie zadecydowano o utworzeniu tzw. drugiego frontu w Europie, i to pod dyktando Stalina - czyli we Francji. Los Polski i całej naszej części Europy był już niestety przesądzony w momencie, gdy Stalin właśnie w Teheranie zaprosił Roosevelta do ambasady radzieckiej, rzekomo najbezpieczniejszego miejsca (ponoć liczono się z możliwością szykowanego przez Niemców zamachu na prezydenta USA). Wielcy mieli więc możliwość konferowania w cztery oczy bez Churchilla, który musiał przyjąć ich spojrzenie na utworzenie drugiego frontu w Europie. Generalnie dla Roosevelta sprawy Europy były niestety drugorzędne. Stalin i Roosevelt ustalili więc, że drugi front powstanie nie na południu Europy (w grę wchodziły choćby Bałkany, co proponowali Anglicy), ale w Normandii. To przesądziło los Wschodu. Tu niestety musiała już wkroczyć Armia Czerwona podążająca na Berlin. My, Polacy, na pewno wolelibyśmy, aby nas wyzwolili Amerykanie i Brytyjczycy, wkraczając od południa, a nie Sowieci idący ze wschodu. Wtedy z pewnością inaczej potoczyłby się losy Europy i Polski. Stalin był jednak przebiegłym graczem. W mojej ocenie, Jałta tylko potwierdziła wcześniejsze rozstrzygnięcia z Teheranu.

W Jałcie podjęto też decyzję o przyszłym kształcie Polski, i to w sensie terytorialnym, jak i politycznym. Na wszystkich frontach walczyło wówczas kilkaset tysięcy polskich żołnierzy, m.in. ze Lwowa, Wilna i Brześcia, a tu nasi sojusznicy podjęli decyzje, że ich domy mają znaleźć się poza granicami nowej Polską. Czy Stalin musiał wygrać w Jałcie nasze Kresy?

Wydaje się, że klamka zapadła już wcześniej. Jak wyjaśniłem - w Teheranie. Sowiecka potęga wojskowa była tu czynnikiem decydującym. W kwietniu 1945 r. Armia Czerwona liczyła 12 mln żołnierzy, a USA w Europie miały ich tylko 3,5 mln, zaś Wielka Brytania - 2 mln. Liczby mówią same za siebie. Stalin był cynikiem i niestety liczył się tylko z rzeczywistą siłą. Obrazując - informowany kiedyś o stanowisku papieża, Stalin spytał: „A ile dywizji ma papież?”.

Prawdopodobnie możliwe były jeszcze niewielkie korekty przebiegu granicy na naszą korzyść, ale generalnie w tej sytuacji przesunięcie granic Polski na zachód było nieuniknione. Komuniści polscy oczywiście nie ośmielili się mieć w tej kwestii innego zdania niż Stalin. Niestety, trudno było oczekiwać, aby to mocarstwa zachodnie zdecydowały się na konflikt z ZSRR w obronie „tylko” polskich interesów... Można też przypomnieć pewne manipulacje naszego amerykańskiego sojusznika. Gdy delegacja Polonii amerykańskiej przyjęta zastała przez prezydenta Roosevelta, na ścianie wisiała wówczas mapa z Polską w granicach z 1939 r. Nasi onieśmieleni rodacy nawet nie pomyśleli, by zapytać go o stanowisko w sprawie powojennych granic Polski. A więc Biały Dom mógł potem powiedzieć, że przecież niczego nie obiecywał.

Czy w Jałcie Churchill i Roosevelt po prostu nie zdradzili Polski? W Londynie urzędował jeszcze polski, w pełni legalny rząd uznawany zarówno przez USA, jak i Wielką Brytanię. Więcej - rząd ten udowodnił, że bez względu na okoliczności jest przy swoich sojusznikach, a ci wielcy zachodni sojusznicy okazali się mało lojalni...

Tak właśnie można określić ich postępowanie. Informacje o zbrodni katyńskiej były znane i Amerykanom, i Brytyjczykom, ale zakazywano ich rozpowszechniania, aby nie psuć stosunków ze Stalinem. Rooseveltowi zależało głównie na tym, aby ZSRR włączył się do wojny z Japonią. Pamiętajmy, że wojna na Dalekim Wschodzie toczyła się dłużej niż w Europie (do 2 września 1945 r.), a Amerykanie ponosili przecież wielkie straty na Pacyfiku. Prezydent USA chciał je zminimalizować i wysłać amerykańskich chłopców do domu. A na pewno nie chciał kierować ich na następną wojnę. Dla Stalina natomiast życie człowieka się nie liczyło i nawet strata tysięcy żołnierzy w następnej operacji w Mandżurii to drobiazg. Była to cena za dominację w Europie Środkowej. Tak więc mocarstwa dobiły targu ponad naszymi głowami...

Zdrada? W polityce nie ma sentymentów. Na sympatię możemy liczyć, ale ze strony opinii społecznej niektórych krajów. Ta natomiast objawia się w nadzwyczajnych sytuacjach katastrof, klęsk żywiołowych itp. Politycy kierują się chłodną kalkulacją. My, Polacy, możemy najwyżej mieć satysfakcję, że jesteśmy zawsze lojalnym sojusznikiem, ale to niestety nie przekłada się na korzyści polityczne. Byliśmy cennym sojusznikiem, ale tylko w 1940 r., gdy Wielka Brytania była osamotniona. Potem ważniejszy był Stalin i jego armia. Nasz wysiłek zbrojny rzeczywiście był w czasie wojny bardzo duży. Ponad 500 tys. Polaków na różnych frontach (przeszło 200 tys. żołnierzy na Zachodzie i 330 tys. żołnierzy podległych polskim komunistom). Niestety, jak się okazało, na próżno. Można powiedzieć, że było to specyficzne ,,zwycięstwo”. Polska zwasalizowana, okrojona terytorialnie, z narzuconymi granicami i władzą komunistyczną. Nie daj Boże kiedyś takiej powtórki z historii.

W Jałcie zadecydowano, że w powojennej Polsce powstanie rząd tymczasowy, którego podstawę miał stanowić lubelski PKWN, a nie prawowity polski rząd tzw. londyński. Ustalono też, że w Polsce odbędę się wolne wybory, które wyłonią nową władzę. Jak wyglądały te „wolne” wybory 1947 r., dziś już dokładnie wiemy. Czy w Jałcie Churchill i Roosevelt naprawdę wierzyli, że Stalin pozwoli na wolne i demokratyczne wybory w Polsce, czy najzwyczajniej w świecie „machnęli” już na Polskę ręką?

Myślę, że przywódcy z Zachodu musieli sobie zdawać sprawę z realiów komunizmu. Szczególnie Churchill nie miał złudzeń co do natury tego systemu. Myślę, że raczej była to próba wyjścia z twarzą: tyle dla was mogliśmy wytargować, a teraz radźcie sobie sami! Pamiętajmy, że społeczeństwa zachodnie i ich przywódcy nie doświadczyli bezpośrednio komunizmu, a kreowany na zewnątrz jego obraz był dość idylliczny. Dla potrzeb sojuszu antyhitlerowskiego długo go nie kwestionowano. Dopiero początek zimnej wojny pozwolił odsłonić rzeczywisty obraz ZSRR. Jak mawiał Stalin: nieważne kto jak głosuje, tylko kto liczy głosy. Przecież aż do upadku komunizmu były środowiska na Zachodzie żyjące złudzeniami, twierdzące, że to tylko ,,wypaczenia systemu”, a same jego idea jest słuszna! Łatwo tak powiedzieć, szczególnie jak ktoś tego nie przećwiczył na własnej skórze... Cóż położenia geograficznego, jak i sąsiadów, zwykle nie można wybierać.

Dziękuję za rozmowę.
Echo Katolickie 8/2012

Parę słów o „ładzie” pojałtańskim

Konferencja, która przeszła do historii jako jałtańska, miała miejsce w pierwszej połowie lutego 1945 r. Była drugą z kolei z tych szczególnie ważnych - po teherańskiej (z 1943 r.), na której zebrali się i obradowali przywódcy koalicji antyhitlerowskiej, tzw. Wielkiej Trójki. Byli to: dyktator Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich Józef Stalin, premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill oraz prezydent USA Franklin Delano Roosevelt. Rozmowy odbywały się w dawnym pałacu znanego polskiego rodu magnackiego Potockich w Liwadii, miejscowości leżącej pod Jałtą, na radzieckim wówczas Krymie. Przyjmuje się, że Konferencja w Jałcie miała decydujące znaczenie dla powojennego kształtu Europy.

Na konferencji przede wszystkim rozstrzygnięto sprawę Niemiec. Ustalono, że siły każdego z trzech mocarstw (plus Francja jako czwarta) okupowały będą cztery strefy Niemiec (jedna dla każdego państwa). Zgodnie z tym planem przewidziano też utworzenie skoordynowanej administracji i kontroli za pośrednictwem Sojuszniczej Komisji Kontroli, złożonej z naczelnych dowódców trzech mocarstw. Zdecydowano też o obciążeniu Niemiec reparacjami wojennymi (odszkodowaniami o charakterze majątkowym). Sojusznicy ustalili ponadto, że Związek Radziecki otrzyma „zwierzchnictwo” nad Polską. Podjęto decyzję o transferze ludności pomiędzy państwami (m.in. przesiedleniu Niemców z Polski, Węgier i Czechosłowacji). Polska utraciła Kresy Wschodnie na rzecz Związku Radzieckiego. Ustalono przy tym swoistą rekompensatę dla Polski w postaci dotychczasowych ziem niemieckich: Pomorza Zachodniego, Prus Wschodnich i Śląska. Mocarstwa zgodziły się na utworzenie Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej urzędującego w Warszawie, który zobowiązany został do przeprowadzenia wolnych, nieskrępowanych wyborów na zasadzie powszechnego głosowania (wybory, jak dziś wiemy bez cienia wątpliwości, zostały przez komunistów sfałszowane). Innymi ważnymi ustaleniami Wielkiej Trójki, już w zakresie „pozapolskim”, było przyszłe przystąpienie ZSRR do wojny na Dalekim Wschodzie (przeciw Japonii) oraz opracowanie koncepcji powstania Organizacji Narodów Zjednoczonych.

opr. ab/ab



Echo Katolickie
Copyright © by Echo Katolickie

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: komunizm ZSRR Stalin Churchill zimna wojna podział Europy PKWN rząd londyński Roosvelt Konferencja w Teheranie Konferencja Jałtańska podział wpływów wypaczenia systemu położenie geograficzne powojenne granice Polski
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W